Czyściec

 

Fragmenty objawienia Jezusa i Maryi (1934-1939r) - S.B siostra Leonia Nastał

 

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 

15

JEZUS: Daję ci władzę nad moim Sercem. Czerp, ile chcesz, na korzyść dusz cierpiących w czyśćcu. Ofiaruj Ojcu niebieskiemu moją Krew, jako spłatę długów tych świętych dusz. Nic nie możesz lepszego i milszego oddać Ojcu niebieskiemu nad ofiarę mojej Krwi.

30

Gdyby dusze nie stawiały oporu płomieniom miłości, jaka bucha z mego Serca niby pożar niczym nieugaszony, nie cierpiałyby po śmierci płomieni czyśćcowych. Istotą tych płomieni jest ta sama miłość, jaką chcą zająć, za ziemskiego jeszcze życia, dusze. Różnica w tym, że tam jest ona karząca, a ból, jaki dusze cierpią, powiększa świadomość oddalenia się od Boga, bronienia się przed Boskim działaniem miłości.

62

S.Leonia: Jedna z sióstr opowiadała mi, że widziała we śnie swoją zmarłą siostrzyczkę, która mówiła, że po śmierci trzeba bardzo długo cierpieć, zanim się dojdzie do Boga, bo - jak mówiła - „nie tak łatwo jest dojść do Boga". Byłam tym przejęta do głębi. Myślałam ze smutkiem o tym, że nie tak łatwo [jest] dojść do Boga, a ja bez Niego czuję się bezsilna. Cóż się zatem stanie ze mną, jeżeli mi nie będzie dane zaraz po śmierci połączyć się z Bogiem? Powierzyłam troskę Jezusowi, a On raczył odezwać się.- Moje dziecię – niełatwo jest dojść do Boga tym, którzy nie zbliżają się doń za życia. Jakże łatwy jest do Niego dostęp za życia. Nie tylko nie zagradza nikomu drogi do siebie, ale owszem, zaprasza, a nawet żebrze, by stworzenia doń się zbliżały. Pójdźcie do Mnie wszyscy (Mt 11,28) - dla wszystkich jestem na ołtarzu. Pójdźcie, o jakiej chcecie [136] porze, w jakiejkolwiek sprawie. Jestem cały dla was. Aby wam jeszcze bardziej uprzystępnić zbliżenie się do Mnie, Ja sam przychodzę do was, nie tylko do domów waszych, ale do waszych serc. Czyż możecie mówić, że do Boga przystąpić niełatwo, gdy On sam się wam oddaje? Cóż jeszcze mógł uczynić dla was? Zbliżajcie się do Boga teraz, gdy On o to prosi, a po śmierci On zbliży się do was, w miarę waszego szukania Go za życia.

82

W czasie Mszy św. ukazał mi Pan Jezus szeroką polanę, na której rozrzucone były małe i duże czarne krzyże. U brzegów tej polany rozciągała się lawina ognia niby jezioro ogniste. Wśród tej lawiny były jakieś postacie, których nie widziałam z twarzy – były w niej całkiem zatopione. Po ramiona w ogniu ujrzałam zanurzonego jakiegoś kapłana w ornacie, o siwych, pokręconych włosach, i kilka sióstr [184] naszego zgromadzenia, ale zarówno ksiądz, jak i siostry odwróceni byli twarzą gdzieś na północ i nie ujrzałam ich. Ponad tymi płomieniami zwisała szala. Jakiś głos mówił mi: Szalą tę w rękach trzyma Bóg. Jest ona zdolna przenieść w niebo dusze zanurzone w tym ogniu, ale dusze same zniżyć jej sobie nie mogą, bo są całe w ogniu. Szala ta zniża sią jednak z łatwością, jeżeli się rzuci na nią coś wartościowego z góry, a mogą to uczynić ci, którzy jeszcze żyją na ziemi.

Zauważyłam, że szala zniżała się z lekkością, gdy padł na nią jakiś drobny pieniążek, a wokoło tej szali zapanowała miła jasność. Zapytałam Pana Jezusa, co trzeba rzucać na szalę, by ratować dusze. Jezus odpowiedział: Modlitwę, post, jałmużnę, a przede wszystkim moją Krew ofiarowaną na ołtarzu.

114

Przed uroczystością Bożego Ciała Pan Jezus zapytał mnie, czy się zgadzam na to, by za życia przejść czyściec, a nie będę w nim po śmierci. Pytam się o twoją zgodę - mówił Jezus - dlatego, że jeszcze jesteś na ziemi, żyjesz. Po śmierci dusza już nie ma możności wyboru. Duszę moją napełniało pragnienie cierpienia. Powiedziałam jednak Panu Jezusowi, że ja najpierw chcę zasięgnąć rady u spowiednika, poprosić go o pozwolenie, błogosławieństwo i modlitwę, bo jestem bardzo słaba i nie ufam własnej wytrwałości. Pan Jezus powiedział: Dobrze, ale nie czekaj powrotu spowiednika. Napisz mu o tym. I dodał jeszcze, że mój czyściec będzie krótkotrwały, ale bardzo bolesny.

117

Cierpienia duchowe, tęsknota za Panem Jezusem wyrwały mi znowu z duszy strumienie łez i skargę bolesną. Powiedziałam Panu Jezusowi, że jeżeli ten stan dłużej potrwa, zabije mnie tęsknota za Nim. Jezus raczył odezwać się. Dziecino moja. Ja ci łaskę wyświadczam, przeprowadzając cię przez czyściec cierpienia. Niemowlęta nie cierpią w czyśćcu. Chcę i dla mojego niemowlęcia łaski – jakim [ty] jesteś - uczynić ten przywilej. Wiesz jednak, że miłość jest bardzo wymagająca, muszę na ziemi wyniszczyć w tobie wszystko, [251] co mogłoby stanowić materiał ognia czyśćcowego. Wiem, że cierpisz, ale nierównie więcej cierpiałabyś w czyśćcu. Popatrz, moje dziecię. Ja sam chłodzę ogień wokoło ciebie - w sercu go tylko rozpalam, bo chcę przez ciebie być kochany miłością płomienną.

119

Mój Jezu - mówiłam wśród łkania - gdybyś Ty nie miał nic i nikogo, tylko jedyną istotę, którą byś kochał całym sercem, a ona kryłaby się przed Tobą i milczałaby, a nawet zabierałaby nadzieję, że wkrótce przyjdzie do Ciebie, czybyś nie zapłakał, Najmilszy? Powtarzałam [254] Panu Jezusowi, co mi tylko miłość i tęsknota dyktowały, a Pan Jezus w końcu odezwał się: A kto wzbudził w twym sercu tą tęsknotę za Bogiem? Kto ci dał te łzy obfite? Niech ci to będzie promykiem nadziei, że myślę o tobie i o przeprowadzeniu cię do Ojca. W tęsknocie twej do Boga kryje się główne cierpienie czyśćca. Dusze cierpiące w czyśćcu trawi ogień poczucia ich niegodności, by stanąć przed obliczem Bożym, i ogień tęsknoty za swoim Stwórcą. Pozwól, niech te płomienie oczyszczą i ciebie, niech wypalą wszelką niedoskonałość, bo Ja chcę twojej świętości. Chcę twego ubóstwa w duchu, dlatego ogołacam cię z ciebie samej - z pragnień, które mogłabyś nazwać swoimi, z uczuć, które sprawiałyby ci radość. Dla odpocznienia jednak zabiorę cię od czasu do czasu do błogosławionej przystani mego Serca, byś się napiła pokoju, nadziei i miłości.

122

Spodobało się teraz dobroci mojej dać ci udział w mojej męce. Chciałem także zmniejszyć cierpienia twojego czyśćca, bo czymże są twoje cierpienia wobec ogromu moich?

127

[21] W ostatnim tygodniu dałam Panu Jezusowi oczywisty dowód, jak bardzo słaba jestem. Tak bardzo pragnęłam cierpienia, tylokrotnie błagałam o nie usilnie, a kiedy mnie Pan Jezus doświadczył

prawdziwym cierpieniem, okazałam, do czego jestem zdolna. Cierpienia moje wewnętrzne dochodziły niekiedy do najwyższego napięcia. Czułam się odarta z wszelkiego dobra duchowego, ze wszystkiego, co mogłabym nazwać życiem wewnętrznym. Poczucie niegodności i grzeszności wobec Boga było tak wielkie, że mi się aż nasuwała myśl o potępieniu wiecznym. Cierpieniem bardzo bolesnym było to, że znikła z mojej duszy nawet tęsknota [22] za Bogiem, natomiast nasuwały się myśli, że nie tęsknię za Bogiem dlatego, że mi jest za dobrze na świecie. Tymczasem była to tylko ironia, bo poza Jezusem nie znajduję oparcia w niczym na świecie. W duszy mojej panowało jakieś dziwne umęczenie, ucisk niedający się określić. Raz, kiedy to umęczenie duszy dochodziło do najwyższego stopnia, z duszy mojej wyrwała się prośba: Jezu, skróć mój czyściec, bo nie wytrzymam dłużej. W tej chwili jednak przypomniały mi się prośby o cierpienia. Toteż pełna zawstydzenia prosiłam Pana Jezusa, by nie słuchał tej ostatniej prośby, by mi pozwo[23]lił jeszcze dużo cierpieć na ziemi. Pan Jezus uwzględnił jednak moją słabość, przyszedł, przytulił do swego Serca i choć nic nie mówił, samą obecnością swoją umocnił mnie na dalsze cierpienia.

27 VII [1936 r.] Pan Jezus przyszedł, napełnił duszę moją szczęściem i radością, a potem rzekł: Dziecino, twój czyściec skończony. Jako dopełnienie czyśćca przyjąłem pokutę, jaką otrzymałaś przy ostatniej spowiedzi - odprawienie drogi krzyżowej i ofiarowanie odpustu za siebie samą. Będziesz jeszcze wiele cierpieć, ale to już pójdzie do skarbca Kościoła, na korzyść [24] dusz.

Pan Jezus dodał jeszcze: Powiedz spowiednikowi, żeby był spokojny, bo umartwienia nie przyczyniły się bynajmniej do podkopania twojego zdrowia. Jest to ingerencja Boża, na którą nie ma

lekarstwa na ziemi. Nie pomoże ci żadne lekarstwo ziemskie i żaden lekarz nie zabroni Mi zabrać cię do siebie wówczas, gdy Mi się spodoba.

149

W towarzystwie aniołów zstąpiła także dusza Maryi do czyśćca, niosąc duszom tam cierpiącym [69] pociechę i ochłodę, a wiele z nich wyprowadziła z czyśćca, by razem z Nią mogły wejść do nieba.

155

Pytałam się Pana Jezusa: Co jest jeszcze przeszkodą, że mnie nie bierze do nieba, wszak przyobiecał, że po odbyciu czyśćca na ziemi weźmie mnie do siebie. Jezus mi wytłumaczył: Nie powiedziałem, że cię zabiorę zaraz po odbyciu czyśćca na ziemi, tylko - że nie będziesz w czyśćcu po śmierci; a po zgonie wezmę cię wprost do siebie. Żyjesz jeszcze dla Kościoła, dla wspomagania kapłanów modlitwą i ofiarą. Tak mi trudno było wychodzić z kościoła, gdzie przeży[30]łam chwile niebiańskie. Czułam jednak, że woła mnie głos obowiązku. Wyszłam - niebo całe unosząc z sobą do domu, tylko droga była za krótka.

207

W czasie Mszy św. modliłam się gorąco za zmarłych kapłanów. Jezus pełen chwały i uwielbienia, jak po zmartwychwstaniu, wyciągnął swoją prawą rękę, jaśniejącą niewypowiedzianą pięknością i blaskiem, ozdobioną raną, z której rozchodziło się [118] światło łagodne, lecz tak dziwnie pociągające, i rzekł: Na rękach moich wypisałem ich sobie. Znam wszystkich moich kapłanów, bo oni na rękach swoich Mnie piastują. Na prośbę twoją spłynie z rany tej dłoni błogosławieństwo dla żyjących, ulga dla zmarłych, cierpiących w czyśćcu kapłanów.

I znikł Jezus - lecz zdawało mi się, że spowiednikowi, który odprawiał Mszę Św., służyło do tej Najświętszej Ofiary bardzo wielu kapłanów, a czynili to z najgłębszą pokorą, z uwielbieniem Jezusa i wiarą najżywszą w Jego obecność na ołtarzu. Zdawało mi się, że pragnęli odprawić Mszę Św., by ją móc za mnie ofiarować, lecz im to już nie było dane. Czułam jednak, że mam w nich orędowników [119] i obrońców przed Bogiem.

 

 

Źródło: "Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów" – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010

 

--------------------------------------------------------------

www.duchprawdy.com