Czyściec

Fragmenty orędzi Jezusa i Maryi - s. Maria Natalia, Węgry (1936-1988)

 

Nie ma miejsca na to, by być zatroskanym z powodu sądu. Łagodność Jezusa jest większa od łagodności baranka. Jego niewysłowiona miłość ogarnia duszę. To nie On wysyła was do czyśćca. To wasza dusza sama od siebie tam idzie, intensywnie pragnąc jak najszybciej zostać oczyszczoną, by spotkać Miłość, która ją podbiła. Dusza wyniosła i wzgardliwa pogardza tą Miłością; oddala się od Niej i to jest piekło!

Pewnego dnia Jezus poprosił mnie, bym zajęła się od wpół do czwartej do wpół do szóstej rano, duszami czyśćcowymi. Właśnie kończyłam pisać notatki w moim dzienniczku duchowym, gdy Pan powiedział mi: „Moje dziecko, twoje trudne do zniesienia poświęcenie przynosi mi zaszczyt, ale proszę cię, nie kładź się spać zanim nie opiszesz sytuacji dusz w czyśćcu.

Chcę teraz pomóc tym duszom, które kiedy jeszcze żyły na ziemi, prosiły mnie by ukazać im litość w chwili, gdy po śmierci będą przybywać do czyśćca.”

Jezus zaprowadził mnie do ogromnej hali, w której przebywała niezliczona liczba dusz. Pomimo ciemności nie bały się. Okryte czarną peleryną były przykucnięte i przytulone do siebie, bez ruchu, wszystkie milczące i smutne. Moje serce pękało ze współczucia i smutku. Zrozumiałam, że te dusze były pozbawione do tej pory wszelkiej modlitwy, ofiary i pomocy ze strony żyjących na ziemi. Wiedziały, że godzina pomocy jeszcze nie nadeszła, ale że ta łaska wkrótce nadejdzie.

Następnie Jezus zaprowadził mnie do podobnego miejsca. Tam również dusze, okryte czarną peleryną, przytulały się do siebie. Lecz kiedy Jezus wszedł ze mną, wszystkie zaczęły się poruszać. Miałam w ręce różaniec, aby się za nie modlić. Widząc różaniec wszystkie dusze zaczęły wołać: „Za mnie!” – „za mnie, siostro!” – „za mnie!” głosami, które się na siebie się nakładały, by wołać o pomoc. Rzuciły się na nas jak rój pszczół. Choć wszystkie naraz wołały, to jednak można było rozróżniać głos każdej z nich odrębnie. Rozpoznałam z nich kilka głosów tych, którzy za życia byli ze mną w kontakcie, także zakonnic z innego Zgromadzenia. Byłam bardzo wzruszona widząc przełożoną prowincjonalną, która bardzo delikatnie zwracała się, bym za nią się pomodliła. Następnie zobaczyłam nadchodzącą jedną z moich znajomych sióstr, z rękoma złożonymi do modlitwy. Chwyciła mój różaniec i domagała się, bym modliła się za nią. Była spocona, ale nie potrafiłabym powiedzieć czy pociło się ciało, czy dusza.

Następnie Jezus dotarł do trzeciego miejsca, a ja szłam za Nim. Niezliczona liczba zakonnic stała bez ruchu. Wszystkie one pociły się jak ta siostra, którą dopiero co widziałam w miejscu poprzednio odwiedzonym. Zwróciły się do mnie, by mnie prosić o modlitwę różańcową. Jezus wówczas pokazał mi różaniec, którego paciorki były z kwiatów. Na każdym z kwiatów błyszczała kropla cennej krwi Jezusa.

Podczas gdy odmawiamy różaniec, Jezus sprawia, że spada kropla Jego Krwi na każdą z dusz, za które się modlimy do Niego. Więźniowie czyśćca łakną zbawczej Krwi Jezusa.

Więcej niż raz Jezus zabrał mnie na miejsce sądu. Ostatnio modliłam się za wielkiego grzesznika. Na żądanie mego kierownika duchowego zapytałam Jezusa czy ten grzesznik został zbawiony. Wówczas Jezus pozwolił mi wziąć udział w przebiegu sądu nad tą duszą. Liczyłam, że zobaczę wielkie rzeczy, lecz nic nie zobaczyłam. Obserwowałam tę duszę w chwili, gdy pojawiła się na sądzie, między swoim aniołem stróżem i Szatanem. Jezus oczekiwał na duszę w Swoim boskim majestacie. To nie Ojciec niebieski sądzi. Sąd przebiega w wielkiej ciszy i w jednej chwili. Dusza widzi w oczach Jezusa, jak przewija się całe jej życie, z wzniosłymi momentami, jak i brakami. Jeśli dusza zasługuje na potępienie i nie okazuje żadnej skruchy, Jezus nie mówi nic. Dusza odwraca się od Niego. Szatan chwyta i porywa ją natychmiast. Ale przez większość czasu Jezus w geście Swej niezgłębionej miłości pokazuje wyciągniętą ręką miejsce, na które dusza zasługiwała w raju. „Tam pójdziesz”, wypowiada jako zachętę. Następnie dusza okrywa się płaszczem podobnym do tego, jakie mają dusze w czyśćcu; płaszcz którego kolory mogą przybierać różne odcienie – od bieli do czerni i natychmiast dusza udaje się do czyśćca, w towarzystwie Świętej Dziewicy, która ją pociesza. Towarzyszy jej również anioł stróż. Dusza, która nie zostaje potępiona jest bardzo szczęśliwa zobaczywszy swoje miejsce w chwale wiecznej.

Święta Dziewica nie zawsze jest obecna na sądzie. Zanim rozpocznie się sąd, wstawia się Ona przed Swoim Synem za pozwaną duszą. Bierze na siebie obronę jako adwokatka. Lecz w ścisłym momencie sądu dusza jest sama przed Jezusem. Kiedy sąd się rozpoczyna Maryja milknie i jedynie jej łaska rozpromieniowuje duszę. Kiedy dusza okrywa się płaszczem właściwego koloru Święta Dziewica jest na nowo u jej boku, aby jej towarzyszyć do czyśćca. Święta Dziewica prawie zawsze spędza długie chwile w czyśćcu, by obdarzać łaskami obfitymi w słodycz i zbawienie.

Czyściec jest miejscem pokuty, lecz także i radości. Dusze są tam w stanie oczekiwania, ale z radością oczekują ich wiecznej szczęśliwości. Trzeba położyć akcent na radości i szczęściu, a nie na karach.

 

Źródło: Maryja Zwycięska Królowa Świata – Siostra Maria Natalia – Maria Vincit, Wrocław 2008, wydanie pierwsze

-----------------------------------------------------------

www.duchprawdy.com