DROGA KRZYŻOWA

przekaz Pana Jezusa mistyczce Marii - Czerwińskie Wieczerniki Modlitwy

NA WIELKI POST 40 DNI

 

STACJA I – Jezus na śmierć skazany (23.2.2007)

 

"Popatrz. Jeszcze Mnie nie skazano. Jeszcze nie podjęto decyzji, a już żołnierze Mnie katowali. Całą złość, nienawiść wylali na Mnie. Wszystkie swoje żale i pretensje do życia wyrzucali z siebie wraz z biciem, kopaniem i torturami. Ucałowałem kolumnę, do której Mnie przywiązano podczas biczowania, bo choć zimna, była Moją jedyną podporą w cierpieniu. Potem już tylko mogłem modlić się za oprawców. Związali Moje ręce, mogli związać całe ciało, ale serca nie. Pozostało wolne i kochające nawet własnych katów."
"Dziecko Moje. Przyjmuj pokornie i ze spokojem oceny innych, słowa gniewu, złości, zniewagi. Wtedy będziesz jednoczyć się ze Mną w Męce."
Przed Piłatem: "Widziałem jego serce. Było w nim wahanie. Nie widział we Mnie winy. Słowa jego żony niepokoiły go. Gdzieś w głębi czuł, że stoi przed nim Ktoś a nie zwykły człowiek. Bał się jednocześnie opinii innych. Czuł się przymuszony. Aby uspokoić swoje sumienie, a jednocześnie zaspokoić żądania faryzeuszy i tłumu, wydał Mnie na początek na ubiczowanie. Wzrok jego żony ścigał go. Ona widziała we śnie wydarzenia z Mojego życia. Serce jej czuło, że jestem kimś niezwykłym. Prosiła męża o uwolnienie Mnie. Przeważył strach. Stłumił swoje niepokoje sumienia. Kazał Mnie ukrzyżować!
A co ty wybierzesz? Opinię innych, czy Mnie? Boisz się, co o tobie powiedzą inni? Tak zależy ci na ich opinii? Aż tak potrzebujesz ich akceptacji? Czy to jest miłość? Czy oni dają ci miłość? Czy Oni dadzą ci pokój w sercu? Czy dadzą ci radość wewnętrzną? Pomyśl. Musisz zadowolić ich żądania a w zamian, co masz?...Poczucie, że znowu przegrałeś siebie. Jesteś niezadowolony sam z siebie. Jest ci źle z samym sobą.
Gdy dojdziesz już do takiego stanu, że nie będziesz już mógł znieść siebie, popatrz na Mnie. Napotkasz miłujące oczy pełne czułości. Ja ciebie takiego kocham. Ja ciebie takiego przyjmę. Nie będę stawiał żądań, jak inni, tylko przytulę.
Przyjdź do Mnie! Proszę, przyjdź. Zgódź się na to, że jesteś słaby i przyjdź. Ja kocham ciebie takiego słabego. Przyjdź! Zgódź się na to, że jesteś przegrany w oczach innych. Przyjdź, ja kocham ciebie takiego przegranego. W moich oczach jesteś piękny, drogi Mi. Jesteś Moim umiłowanym synem, umiłowaną córką. Cokolwiek mówiliby inni, cokolwiek ty sądzisz o sobie, dla Mnie jesteś najdroższy, najukochańszy. Przyjdź. Czekam na ciebie. Jezus."

 

STACJA II - Jezus bierze krzyż na swoje ramiona (27.2.2007)

 

"Dziecko Moje. Niesiesz na sobie taki ciężar.
Twoje przyzwyczajenia, nawyki, przyjemności, wady, pragnienia, słabości, cierpienia. One cię przygniatają. Proszę, oddaj mi je. Ja chcę wziąć ciężar twoich spraw na siebie. Moja Miłość jest tak wielka, tak ogromna, że pragnę ulżyć każdemu Mojemu dziecku w niesieniu jego krzyża.
Pytasz jak? Jak masz Mi oddać swoje ciężary?
Ucałuj je. Ucałuj swoje cierpienia. Pogódź się z tym, że jesteś słaby. Uznaj, że masz wady. Przyznaj się do tego, że nie potrafisz wielu rzeczy. Przyjmij do swojej świadomości, że tak naprawdę sam nie radzisz sobie z niczym, a twoje życie jest dla ciebie samego za trudne. Kiedy już to zrobisz i w sercu pogodzisz się z tym, spójrz na Mnie. Popatrz w Moje oczy. Zobaczysz w nich Miłość. Miłość jakiej nigdzie indziej nie spotkasz.
Wtedy przejmę cały twój ciężar. A ciebie wezmę za rękę. Tak, jak czynił to twój tata i twoja mama. Czułeś się wtedy bezpiecznie. Prawda? Czułeś się szczęśliwy idąc z tatą za rękę. Twoja mała, dziecięca rączka w tej dużej, silnej dłoni. Tak może być i teraz.
Przyjmij w swoim sercu, że jesteś dzieckiem, Moim dzieckiem, dzieckiem Boga, dzieckiem upragnionym, dzieckiem oczekiwanym. Dzieckiem wobec, którego Ojciec już ma swoje plany. Tym planem jest szczęście własnego dziecka. Chcę, pragnę, abyś był szczęśliwy. Chcę ci to dać. Czy przyjmiesz Moją dłoń? Podaj Mi swoją. Pójdziemy dalej razem. Jezus."

 

STACJA III - Pierwszy upadek pod krzyżem (1.3.2007)

 

"Gdy upadłem, żołnierze rozwścieczeni bili Mnie pejczami. Z całej siły kopali, gdzie popadnie. Wcześniej naruszone żebra, teraz pękały. Odbili Mi nerki. Kopali w brzuch. Głowy nie oszczędzali. Kopniakami wbijali jeszcze głębiej ciernie. Rany na ciele otwierały się i mocniej sączyła się z nich Krew. Całą swą nienawiść włożyli w znęcanie się nade Mną. Żaden nie pomyślał, żeby pomóc Mi wstać. Oni chcieli Mnie zabić. Tłum przyglądał się. Niektórzy krzyczeli machając pięściami i dopingując żołnierzy. Faryzeusze zaczęli wołać, aby przestali. Myślisz, że zrobiło im się Mnie żal? Nie. Oni koniecznie chcieli, abym umarł przez ukrzyżowanie. Chcieli Mojego pohańbienia.
Dzieci Moje. Upadam pod ciężarem waszej pychy, miłości własnej, egoizmu, lenistwa
Wszystkie te cechy zwracają waszą uwagę na was. Odwracają, odciągają ode Mnie. Są jak kamienie, którymi dzieci rzucały we Mnie podczas Drogi Krzyżowej. To przez nie upadam. A ciężar Krzyża jeszcze mnie przygniata. Gdy tak leżę i nie mogę wstać, to wołam. Wołam Was, Moje dusze.
Wołam Moje wybrane dusze. Niestety wy nie słyszycie. Bo zajęte jesteście przez własną pychę i egoizm swoimi myślami. Jakże wtedy cierpię. Jakże jestem samotny. Jakże okrutnego bólu wtedy zaznaję. A żołnierze biją, kopią. Są wściekli, jak psy, jak wilki. Gdyby mogli - zagryźli by Mnie na śmierć.
Dziecko Moje. Duszo Moja wybrana, poślubiona! Odrzuć myśli swoje! Nie zajmuj się sobą! Pozostaw pychę! Pomóż Mi wstać! Podaj Mi swoją rękę, swoje ramię, abym mógł oprzeć się. Twoje wybranie polega na tym, że masz wspierać swego Boga. Cóż za piękne powołanie! Cóż za wyróżnienie! Sam Mój dotyk, gdy na tobie się opieram, zlewa na ciebie całą Moją chwałę, świętość, czystość. Pozwól, że się oprę na tobie. Duszo Moja wybrana, umiłowana, poślubiona! Miłuję ciebie bez granic i po wieczność! Twój Oblubieniec."

 

STACJA IV - Pan Jezus spotyka swoją Matkę (05.3.2007)

 

To spotkanie dwóch Serc. To sama Miłość. Jedno Serce udręczone, umęczone, zakrwawione. Drugie przebite mieczem boleści, krwawiące. Ile miłości rozsiewają wokół! Ta miłość, ta Krew spływa na ludzi przyglądających się tej scenie, na żołnierzy, na niosących narzędzia męki. Spływa, ale czy zdoła ich przemienić?
Czy przemieni twoje serce?
Dwa miłujące się Serca razem! Spotęgowana Miłość! Spotęgowane Cierpienie! I szept wyrywający się z Serc:
Synu Mój! Matko Moja!
Czy słyszysz ten szept w swojej duszy?:
"Synu Mój! Córko Moja! Dziecko umiłowane!"
Czy czujesz tę miłość pochylającą się nad tobą? Nad tobą właśnie:
"Synu Mój! Córko Moja! Dziecko umiłowane!"
Czy słyszysz w głosie swej Matki ból?:
"Synu Mój! Córko Moja! Dziecko umiłowane!"
Czy słyszysz ten szloch rozrywający piersi?:
"Synu Mój! Córko Moja! Dziecko umiłowane!"
Czy czujesz tę miłość zalewającą twoje zbolałe serce?:
"Synu Mój! Córko Moja! Dziecko umiłowane!"
Sama Miłość pochyla się teraz nad tobą i z ogromną czułością, tkliwością obejmuje twoje poranione, zalęknione serce. I mówi:
"Synu Mój! Córko Moja! Dziecko umiłowane!"

 

STACJA V - Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi (07.3.2007)

 

Dziecko, tak bardzo jestem słaby. Uszło ze Mnie tyle Krwi. Bolą Mnie rany, bolą Mnie ręce i nogi. Każdy oddech to ból popękanych żeber. Odbite nerki, poobijane wnętrzności. I głowa - ból rozsadza Mi czaszkę. Słabnę, a przecież dojść muszę na sam szczyt cierpienia.
Czy pomożesz Mi?
Czy Mój widok tak bardzo ciebie odraża, przeraża? Proszę, pomóż Mi. Potrzebuję dusz czułych, wrażliwych, które ze Mną będą sercem współcierpiały.
Wystarczy, że będą przy Mnie. Wystarczy, że powiedzą kilka słów miłości. To już doda Mi sił. Wystarczy, że spojrzą z miłością na swojego cierpiącego Boga.
Ja potrafię się odwdzięczyć.
Doznał Mojej wdzięczności Szymon i Jego rodzina. Doznasz i ty.
Ja Bóg proszę, pomóż Mi! Bądź przy Mnie! Kochaj! To wystarczy!"

 

STACJA VI - Weronika ociera twarz Jezusowi (8.3.2007)

 

O, dziecko Moje. Jak ciężko Mi iść. Krew i pot zalewają Mi oczy. Ból całego ciała, jak ogień pali Mnie. W ustach sucho. Jak bardzo chce Mi się pić.
Dziecko, do ciebie mówię.
Chociaż spójrz na Mnie. Wiem, że widok nie jest przyjemny. Nie jesteś przyzwyczajony do takiego widoku. Wolisz to, co czyste i ładne, uśmiechnięte i radosne. Jak długo jeszcze? Jak długo jeszcze będziesz udawał, że w twoim życiu nie ma bólu, nie ma cierpienia? Zdejmij z siebie tę nieprawdziwą powłokę. Spójrz w głąb swego serca. Zajrzyj tam. Jeszcze głębiej. Słyszysz? To płacze twoja dusza! Zepchnąłeś ją gdzieś w głębiny swego jestestwa. Żyjesz sam, sam! Czy słyszysz? Żyjesz sam! Beze Mnie! Spójrz głębiej. Tam czai się lęk. O przyszłość, o rodzinę, o dzieci, o zdrowie. Oo, teraz narasta. To dobrze.
W końcu pozwoliłeś swojej duszy dojść do głosu. Usłysz jej wołanie. Dziecko! Zagubiłeś się tak bardzo! Wróć! Pozwól, że teraz Ja przetrę twoje oczy, twoje serce, twoją duszę Moją Krwią. Obmyję ciebie całego. Pozwól Mi na to. Jak bardzo sam siebie okaleczyłeś! Dziecko Moje! Patrzę na ciebie i mam łzy w oczach. Moje ukochane dziecko! Dziecko Króla wygląda jak nędzarz, jak schorowany starzec, jak trędowaty w ostatnim stadium choroby, gdy ciało odpada, gnije i śmierdzi.
O Moje ukochane, umiłowane dziecko, jakże kocham ciebie. Przytul się do Mnie. Ja opatrzę twoje rany. Zaleję je balsamem Mojej Miłości. Będę całował chore miejsca. Uzdrowię cię. A na koniec dam ci nowe, swoje serce, abyś już nigdy tak nie cierpiał. Dziecko moje, kocham ciebie. Jezus."

 

STACJA VII - Drugi upadek pod krzyżem (12.3.2007)

 

Dziecko Moje. Mówisz Mi: Dość! Więcej nie zniosę. Więcej nie wytrzymam. I gdzie pójdziesz? Pomyśl, dokąd pójdziesz? Czy znajdziesz kogoś, kto za ciebie umrze? Czy znajdziesz kogoś innego, kto przyjmie na siebie twoje winy? Kto będzie chciał przyznać się za ciebie do tego, co zrobiłeś? Kto pochyli się nad tobą, gdy kolejny raz upadniesz? Kto wybaczy ci wbite ciernie w serce? Kto z czułością opatrywać będzie twoje rany? Kto przytuli cię, pomimo bólu, jaki mu zadasz? Kto będzie patrzył na ciebie z taką miłością? Kto ze łzami w oczach będzie wypatrywał twego powrotu? Kto kochać cię będzie bez stawiania warunków i targowania się o swoje? Kto zgodzi się przybić własne ciało do krzyża, abyś mógł nadal żyć? Kto odda ci własną Matkę, aby tobą się opiekowała, mimo, że straciła Syna z twojego powodu?
Pomyśl dziecko! Poszukaj! A potem wróć do Mnie! Ja z niecierpliwością będę czekał na ciebie. Ja spojrzę ci w oczy i wyczytam z nich twój ból. Ja wezmę twoje serce i opatrzę twoje rany. Ja dotknę twojej duszy i uzdrowię ją. Ja z czułością matczyną przytulę cię i szepnę wprost do serca: Dziecko Moje. Jak dobrze, że wróciłeś. Tak długo czekałem na ciebie. Ty szlochać będziesz na Moim ramieniu, a wraz ze łzami wylejesz na Mnie swe cierpienie. Ja wezmę twoje łzy i umieszczę w Sercu swoim. Zamienię je w zdroje Miłosierdzia, które spłynie na ciebie i jak balsam leczyć będzie duszę twoją.
Dziecko Moje. Jak dobrze, że wróciłeś. Kocham ciebie. Jezus."

 

STACJA VIII - Pan Jezus napomina płaczące niewiasty (13.3.2007)

 

Ogarnia cię wzruszenie na Mój widok? A może żal ci Mnie? To chwila, dwie. Potem odwrócisz się i pójdziesz swoją drogą. Zapomnisz o Mnie, by wieźć swoje małe, nędzne życie. Czy rzeczywiście jest ci w nim dobrze? Może wygodnie, ale czy jesteś naprawdę szczęśliwy? Gdy poczujesz, że już dłużej nie wytrzymasz sam ze sobą, wróć do Mnie. Ja przyjmę cię z otwartymi ramionami. W moich ramionach wypłaczesz się, bo Ja jestem twoim Przyjacielem. W Moich ramionach możesz się wyżalić.
Ja przyjmę wszystko. I twój smutek i radość i pragnienia. Jesteś nieszczęśliwy. Widzę twoje serce. To nie nade Mną trzeba płakać. To nad tobą trzeba ronić łzy. Jak bardzo zaplątałeś się w swoim życiu!
Co zrobiłeś ze swoją duszą? Dziecko! Dałem ci taką czystą i niewinną! Jak bardzo ją zbrukałeś! Moje szaty zakrwawione i zabłocone lśnią czystością w porównaniu z twoją duszą. Dziecko, przyjdź! Podejdź bliżej! Posłuchaj uważnie. Ja Bóg, Stwórca i Władca zniżam się do ciebie, pochylam się nad tobą i mówię czule do ciebie:
Dziecko Moje, dzieciątko najukochańsze, maleństwo Moje - kocham cię! Biorę ciebie tak zbrukanego i tulę. Tulę. Całuję. Nie lękaj się już. Moja Krew cię oczyści. Mój Krzyż da ci zbawienie. Wyrzuć z siebie wszystko, co ci przeszkadza, co ci zawadza, co ciebie gnębi, co czyni cię nieszczęśliwym. Ja wszystko przyjmę. Ja ciebie zrozumiem. Ja ciebie kocham. Pomogę ci. Nie jesteś sam. Masz Przyjaciela. Potężnego Przyjaciela - Boga.
Więc czego się jeszcze lękasz? Zaufaj Mi! Czekam na ciebie. Przyjdź!

 

STACJA IX - Trzeci upadek pod krzyżem (15.3.2007)

 

Dziecko Moje, jakże spragniony jestem dusz. Dziecko Moje, czy słyszysz Moje wołanie? Wołam resztkami sił. Uchodzi ze Mnie życie. Krew naznaczyła całą drogę. Serce chwilami pompuje tylko powietrze. Połamane żebra bolą przy każdym oddechu. Ale Ja wołam do ciebie: dziecko, przyjdź! Pragnę cię. Te otwarte, rozdarte rany to dla ciebie. Dziecko, przyjdź! Jeśli wołam za cicho, niech widok Moich ran poruszy ciebie. Dziecko, przyjdź! Kocham ciebie!
Dusze Moje szczególnie umiłowane! Jakże dużo cierpliwości ode Mnie wymagacie. Jakże bardzo mało Mi ufacie. Wasze lęki i obawy wynikają z braku ufności. Duszo Moja! Dlaczego mi nie wierzysz? Czemu lękasz się, że cię zostawię? Czyż matka może zostawić swoje maleństwo? A ty właśnie jesteś Moim maleństwem! Nigdy cię nie zostawię! Nigdy cię nie opuszczę! Zawsze będę z tobą. O duszo Moja ukochana! Czego się jeszcze trwożysz? Czy ta trwoga, to nie miłość własna? Czy to nie jest przypadkiem lęk o własną dumę? Zbadaj serce swoje Moja duszo najmilsza. Ja będę stał przy tobie i podtrzymywał ciebie, abyś nie upadła widząc nędzę swoją.
Ale ja tę nędzę twoją kocham. Właśnie ze względu na tę nędzę twoją cię wybrałem. Ze względu na wielką słabość twoją powołałem cię. Będąc tak słabą nie jesteś w stanie iść sama. Dlatego oprzyj się na Mnie. Po każdym upadku wołaj Mnie, duszo Moja najmilsza. Ja od razu podniosę cię, jak matka swoje maleństwo, które upadło. I jak matka ucałuję bolące miejsca, przytulę. I kochać będę jeszcze więcej!
Duszo Moja oddana! Nie licz swoich upadków i nie rozmyślaj nad nimi. Nie zajmuj się sobą! Popatrz na Pana swego. Spójrz na rany Moje i ucałuj je. A potem przylgnij cała do tych ran i czerp z nich siłę do dalszej drogi. A Ja błogosławić ci będę i zsyłać łaski wspierające cię na twoim krzyżu. Kocham cię Miłości Moja, duszo Moja zaślubiona. Twój Oblubieniec.

 

STACJA X - Obnażenie na Golgocie (20.3.2007)

 

Dzieci Moje, wasze myśli nieskromne! Jak one Mnie bolą! Jak one Mnie ranią! Tyle zła czynią one waszym duszom! Tak wielkie spustoszenie! Czy wiesz jak wygląda twoja dusza wtedy? Jak zburzone miasto w ruinach po bombardowaniu. Jesteś wtedy zniszczone totalnie! Trudno ci powstać. O, jak trudno wtedy powstać. Jak trudno wśród tych ruin znaleźć drogę. Jest przysypana. Wydaje się, że jej nie ma.
Spojrzyj wtedy w Niebo. Nad tobą nadal jest jasne, błękitne niebo. Wprawdzie leżysz sromotnie pokonany wśród ruin, ale w górze jaśnieje słońce. Zwróć swą twarz ku słońcu. Pozwól ogrzać się promieniom słonecznym. Wyciągnij ręce swoje i módl się. Ja odbuduję duszę twoją. Podniosę ją. Będzie jeszcze piękniejsza niż przedtem. Oczyszczę ją. Zbliż się do Mnie. Przytul się. Niech Moja czystość przejdzie na ciebie. Niech Moja świętość ciebie uświęci. Niech poprzez to przylgnięcie w tobie zapłonie ogień czystej miłości.
I nie patrz, nigdy więcej nie patrz na obrazy, które rujnują twoją duszę. Nigdy więcej nie słuchaj słów, które rujnują twoją duszę. Nigdy więcej nie pozwól na myśli, które rujnują twoją duszę.
W chwilach trudnych uciekaj szybko pod skrzydła Tej, która od zarania była Czysta i Niepokalana. Ona nie pozwoli na zbrukanie twego serca. Ona pomoże ci przezwyciężyć pokusy. W Jej ramionach jesteś bezpieczny. Kocham cię, dziecko Moje. Jezus.

 

STACJA XI - Jezus przybity do krzyża (31.3.2007)

 

Dziecko Moje. Nieludzkie cierpienie przeszywało Moje ciało. Najpierw prawa ręka. Potem lewa, a dalej stopy. Ból nie do wytrzymania. Tak miało się stać. Nie mogło być inaczej. Zdecydowałem się na Krzyż. Wytrwałem do końca. Dla ciebie. Z miłości, której nie potrafisz pojąć.
Mogłem zrezygnować, nie przyjąć tego cierpienia. Ale jakie byłyby konsekwencje? Ciągły ból i cierpienie kolejnych dusz.
Pomyśl dziecko nad swoim krzyżem. Czy wiesz, skąd bierze się twoje cierpienie? Czy wiesz, skąd bierze się tyle zła w twoim życiu? Nie przyjmujesz swojego krzyża. Odrzucasz go. Stąd twoje cierpienie, ból, złość, zdenerwowanie, bunt, płacz, niepokój. Nie przyjąłeś swojego krzyża.
Zgódź się na swój Krzyż. Pierwszą rzeczą, jaką doświadczysz, jeśli zgodzisz się na krzyż, będzie uczucie ulgi i pokoju. Przestaniesz z nim walczyć. Przyjmij swój krzyż. Odczujesz radość z faktu, że się zgodziłeś. Okaże się, że ten krzyż nie jest taki ciężki. Poczujesz Moją bliskość i zdasz sobie sprawę, że tak naprawdę to za ciebie ten krzyż niosę Ja. Twoje serce zaleje miłość i wdzięczność. Z ogromną radością będziesz podejmował kolejny trud.
Wiem, najtrudniej zgodzić się na cierpienie. Najtrudniej dać swoje ręce i stopy, aby je przybito do krzyża. Ja to znam. Bardzo dobrze to znam. Ale w momencie, gdy się na to zgodzisz, to Ja dam swoje ciało na przybicie za ciebie. To w Moje ciało będą się wdzierać gwoździe, łamać Moje kości, rozrywać tkanki i żyły. To Moja krew będzie zalewać oprawców.
Więc nie bój się wziąć swój krzyż. Nie jesteś sam. Ja twój krzyż wezmę na swoje ramiona, razem z tobą. Bo kocham cię, dziecię Moje. Jezus.

 

STACJA XII - Jezus umiera na krzyżu (2.4.2007)

 

Dzieci Moje umiłowane! Obudźcie się. Obudźcie się z letargu! Obudź się synu Mój, córko Moja! Twój Bóg kona! Jego cierpienie dobiega końca. Och, jak w chwili śmierci wszystko boli! Oddałem ci wszystko, co miałem. Spójrz. Ręce rozciągnięte, wyrwane ze stawów, przebite - dla ciebie! Nogi. One też są rozciągnięte. Żołnierze nie mogli sobie z nimi poradzić, to siłą wyrwali nogi ze stawów, aby dopasować Moje ciało do Krzyża. Serce Moje oplecione cierniem i przebite. Dla ciebie. Myślisz, że w środku jestem cały? Nie. Odbite nerki, połamane żebra, pęknięte organy wewnętrzne. Zgodziłem się na to dla ciebie. Skóra cała pocięta i porozrywana przez pręty, bicze i pejcze. Dla ciebie! Sińce od uderzeń i kopnięć. Spójrz na twarz. Zapuchnięte powieki, zaczerwienione oczy ledwo patrzą spod obrzmiałych powiek. Usta wyschnięte, popękane, zakrwawione. Policzki poranione. Głowa w ranach. Wszędzie krew i pot.
Tak wygląda twój Bóg. Zgodził się na to dla ciebie! Oddałem ci wszystko. Moje życie! A ty śpisz! Ty ciągle śpisz! Nie widzisz, nie czujesz, jak wokół ciebie krąży zło! Jak zasłania ci widok twojego Boga! Powoli zabiera ci czucie, zmysły duszy! Przestajesz Mnie widzieć!
O dziecko! Spójrz na Mnie! Spójrz mi w oczy! Moje oczy powiedzą ci wszystko: Miłuję cię nad życie. Kocham cię miłością boską. Tęsknię za tobą i płaczę, gdy ty się odwracasz. Pragnę twej obecności przy Mnie. Wisząc na krzyżu ofiarowuję ci zbawienie i proszę cię o twoją miłość. Ja Bóg żebrzę u swego stworzenia o miłość. Obudź się dziecko Moje! Abyś zdążył przed twoim zaśnięciem na wieki. Abym to Ja towarzyszył ci w twojej drodze życia i na koniec, abym to Ja wprowadził cię do twojego ostatecznego celu podróży!
Dziecko Moje! Obudź się! Tak bardzo cierpię, bo widzę, jak lekceważysz Moje wołanie! Czasu masz niewiele! Nie mów, że jeszcze zdążysz, że potem. Nie! Dziecko! Teraz! Teraz przyjmij Moją miłość! Teraz klęknij pod Krzyżem i proś o zmiłowanie! Teraz wyznaj, żeś słaby i nic sam nie jesteś w stanie zrobić! Teraz przytul się do Krzyża i wraz ze łzami wylej z siebie wszystko to, co nie pozwala ci iść za Mną! Teraz dziecko! Teraz jest czas! A Ja tulić cię będę w ramionach, jak matka swoje płaczące dziecko. Moje Serce jest wielkie. Wszystko przyjmie, wszystko pomieści. Tylko obudź się! Moje dziecko! Kocham cię.
Jezus.

 

STACJA XIII - Jezus zdjęty z krzyża i złożony w ramiona Matki (3.4.2007)

 

Co za ulga. W końcu jestem w objęciach Matki. W objęciach tej, która najbardziej ukochała. Jaka cisza i pokój. Matko, nie płacz. Dokonało się. Twój Syn już nie cierpi. Już nic więcej nie mogą Mi zrobić. Nadchodzi Zbawienie. Poprzez Moją Mękę i Twoje Współcierpienie nadchodzi Odrodzenie dla Świata. Jakże jestem szczęśliwy.

Kocham cię Mój ludu!

Choć błądzisz i zadajesz Mi wiecznie ból, kocham ciebie.

Choć stale odwracasz się ode Mnie i odtrącasz Moją Miłość, kocham ciebie.

Choć zamykasz się w sobie i swoim świecie iluzji, kocham ciebie.

Choć ranisz Mnie stale, obrażasz Mnie i Moją Matkę, Ja kocham ciebie.

Choć udajesz, że nic ciebie nie obchodzę, kocham ciebie.

Choć tkwisz uparcie w swojej nędzy, to kocham ciebie!

Spójrz na otwarte ramiona mej Matki, na oczy pełne łez!

Usłysz Jej szloch!

Ona nadal cierpi!

Ona cierpi podwójnie.

Cierpi, bo Mnie stale krzyżujesz!

Cierpi, bo kocha ciebie tak, jak Ja i widzi, jak pogrążasz się w otchłani piekła. Widzi i pragnie ci pomóc! Pozwól Jej wziąć się na ręce! Pozwól, by tak, jak Mnie, teraz przytuliła ciebie. Pozwól, by przybliżyła swoją twarz do twej twarzy. Pozwól, by pocałunkami zbierała z twego serca twój ból i twoje cierpienie.

Usłysz w sercu Jej głos: "Dziecko Moje! Tak długo czekałam! Jesteś takie poranione. Ja uleczę twoje rany i poproszę Syna o Miłosierdzie dla ciebie. Razem będziemy błagać, aby udzielił ci swego Miłosierdzia."

Ja wtedy z radością pochylę się nad tobą i zleję na ciebie zdroje całe. A potem czystego umieszczę na wieki w Sercu swoim.

Czekam z niecierpliwością na tę chwilę. Dziecko Moje, kocham ciebie. Jezus.

 

STACJA XIV - Ciało Jezusa złożone w grobie (4.4.2007)

 

Dziecko Moje. To koniec. Wszystko się już dokonało. Tak myślisz? Tak myśleli ci, co chowali Mnie do grobu i rozpaczali. Jedynie Matka Moja wiedziała, czuła sercem, że to początek. Początek nowego życia. Dla ciebie, dla innych.

Tak, teraz wraz z Moją Męką, śmiercią i zmartwychwstaniem otrzymałeś Nowe Życie. Tym Życiem jest Moje Ciało i Moja Krew. Przebóstwione, otoczone chwałą. Eucharystia. Cud, cudów. Nowe Życie dla ciebie okupione nieludzką męką.

Co z Nim zrobisz?

Oddaję się znowu w twoje ręce. Oddaję się w ręce kapłana. Jestem znowu całkowicie bezbronny. Wystawiony na ołtarzu. Mały, biały opłatek - Chleb.

Czy widzisz w Nim Boga?

Czy widzisz w Nim Mnie?

W tej małej Hostii jestem cały Ja - Jezus Chrystus.

Jest Moja Męka, Mój Krzyż, Moje Cierpienie, Moja śmierć i zmartwychwstanie. Jest Krew, jest ból, osamotnienie, odrzucenie, wyszydzenie. Spójrz na Hostię.

Czy widzisz w Niej Mnie - swojego Boga, Stwórcę, Zbawiciela?

Czy wierzysz, że w tym małym opłatku jestem cały Ja wraz ze swoją Mocą, Potęgą, Siłą?

Czy rzeczywiście wierzysz w to?

Jeśli wierzysz. Jeśli naprawdę wierzysz, to przyjmij Mnie z wiarą. Z wiarą, że przyjmujesz samego Boga. Wraz z Nim wszystko, co ze sobą niesie - całą Boskość, Świętość, Czystość, Miłość.

Czy twoje serce oczekuje Mnie?

Czy czeka na Mnie z utęsknieniem?

Czy Mnie pragnie twoje serce?

Czy w twoim sercu znajdę miłość?

Czy w twoim sercu zaznam pokoju?

Nawet nie wiesz, jak często przyjmujesz Mnie zimnym sercem. Nie oczekujesz Mnie. Nie tęsknisz. Nie wołasz. Wtedy twoje serce jest puste. Jestem w nim bardzo samotny. Wtedy czuję, że znowu składasz Mnie do grobu i zastawiasz wejście kamieniem. To ma być przyjęcie Gościa? Ach, jak Ja wtedy płaczę w tej twojej zimnej samotni! Zaprosiłeś Mnie i porzuciłeś! A Ja przyniosłem ci to, co jest ci naprawdę potrzebne: miłość. Dziecko Moje. Tak bardzo cię kocham. Czy przyjmiesz Mnie? Jezus

 

 

Źródło: http://www.duchprawdy.com/oredzia_z_czerwinska_maria_cz1_2002_2007.htm

 

------------------------------------------------------------------------

www.duchprawdy.com