Dziewictwo

Fragmenty Orędzi Jezusa „Poemat Boga-Człowieka” - Maria Valtorta

 

Księga I – Rozdział 8. «JEJ DUSZA UKAZUJE SIĘ PIĘKNA I NIESKALANA, JAKĄ BYŁA W ZAMYŚLE OJCA»

Napisane 27 sierpnia 1944

JEZUS: Dziewictwo Dziewicy!... Pójdź, rozważaj to głębokie dziewictwo, którego kontemplowanie przyprawia o zawrót głowy, [jak u stojącego nad] przepaścią! Czym jest biedne, przymusowe dziewictwo jakiejś kobiety, której nie poślubił żaden mężczyzna? Mniej niż niczym. Czym jest dziewictwo tej, która chce być dziewicą, żeby należeć do Boga, ale nie potrafi tego zrobić w duchu, lecz tylko cieleśnie, i dopuszcza, że wchodzi w nią tyle niewłaściwych myśli, i pieści, i przyjmuje pieszczoty ludzkich wyobrażeń? To zaledwie zaczątek dziewictwa. Ale bardzo mały jeszcze. Czym jest dziewictwo osoby zakonnej, która żyje tylko Bogiem? To już wiele. Lecz wciąż niedoskonałe jest ono w zestawieniu z dziewictwem Mojej Matki.

Nawet u najświętszych osób zawsze istniało pewne powiązanie: związek między duchem i grzechem [pierworodnym]. Związek ten jedynie Chrzest rozwiązuje. On go znosi, jednak – jak kobieta odłączona przez śmierć od małżonka nie odzyskuje dziewictwa – tak [Chrzest] nie przywraca całkowicie [stanu], jaki był [udziałem] pierwszych Rodziców przed Grzechem. Pozostaje blizna i boli, dając znać o sobie. Jest ona zawsze gotowa ponownie zamienić się w ranę. [Przypomina] niektóre choroby wirusowe, które się okresowo zaostrzają. W [Maryi] Dziewicy nie ma tej pozostałości rozwiązanego związku z Grzechem. Jej dusza ukazuje się piękna i nieskalana – taka, jaka była, kiedy Ojciec [odwiecznie] o Niej myślał, umieszczając w Niej wszystkie łaski.

Jest Dziewicą. Jest Jedyną. Jest Doskonałą. Jest w pełni Doskonałą. Jako taka została pomyślana i taka została zrodzona. Taka też jest nadal. Ukoronowana jako taka. Na wieki taka. Jest Dziewicą. Jest bezmiarem nienaruszalności, czystości i łaski, zatracającym się w Przepaści, z której wytrysnęła: w Bogu.

Nienaruszalność, Czystość, doskonała Łaska. Oto odwet Boga w Trójcy Jedynego. Ponad wszystkimi skażonymi stworzeniami wznosi On tę Gwiazdę doskonałości. Maryja, Powściągliwa, na przekór niezdrowej ciekawości [pierwszych Rodziców], odpłaca jedynie miłowaniem Boga. Poznaniu zła przeciwstawia się ta wzniosła Nie-Znająca. Nie zna ona nie tylko nikczemnej miłości, ale nawet tej miłości, którą Bóg dał zaślubionym ludziom. Coś więcej jeszcze: Ona nie zna pożądliwości – dziedzictwa Grzechu [pierworodnego]. W Niej jest tylko mądrość miłości Bożej, równocześnie zmrożona i rozpalona. To Ogień, który opancerza lodem ciało, aby stało się przejrzystym zwierciadłem na ołtarz. Przy nim dokonują się zaślubiny Boga z Dziewicą. Nie poniża to Boga, gdyż Jego doskonałość ogarnia Tę, która – jak przystoi [Jego] małżonce – jest jedynie o jeden stopień niższa od Małżonka, Jemu podległa jako Niewiasta, ale bez skazy jak On.»

Księga I – Rozdział 25. NOWA EWA BYŁA WE WSZYSTKIM POSŁUSZNA BOGU

Napisane 8 marca 1944

MATKA BOŻA: Ja przebyłam drogę przeciwną do drogi dwojga grzeszników. Byłam posłuszna. Byłam posłuszna we wszystkich okolicznościach życia. Bóg poprosił Mnie, żebym była dziewicą. Byłam posłuszna. Gdy umiłowałam dziewictwo – które uczyniło Mnie czystą jak pierwszą z niewiast, zanim poznała szatana – Bóg poprosił Mnie, żebym została małżonką. Byłam posłuszna, doprowadzając czystość w małżeństwie do poziomu, o jakim myślał Bóg, stwarzając dwoje pierwszych [rodziców]. Byłam przekonana, że Moim przeznaczeniem w małżeństwie jest samotność i ludzka pogarda, z powodu Mojej świętej bezpłodności. Tymczasem Bóg poprosił Mnie, żebym teraz została Matką. Byłam posłuszna. Wierzyłam, że to będzie możliwe i że ten głos pochodzi od Boga, bo słuchając go, zostałam napełniona pokojem.

Księga I – Rozdział 34. MARYJA OPOWIADA O SWOIM DZIECIĘCIU

MARYJA: Śmiech zaś Jezusa napełni niebem Moje serce, zakochane w Moim Dziecku. Mogę być w Nim zakochana, jest przecież Moim Bogiem, więc Moja miłość zakochanej w Nim nie sprzeciwia się Mojemu ślubowi dziewictwa.

Księga I – Rozdział 48. «JA, MARYJA, [MIAŁAM UDZIAŁ W] ODKUPIENIU NIEWIASTY DZIĘKI MOJEMU BOSKIEMU MACIERZYŃSTWU»

MARYJA: Pozbawiając się przez ślub dziewictwa każdego ludzkiego [aktu] małżeńskiego, odrzuciłam wszelkie pożądliwe zaspokojenie, zasługując na łaskę Bożą. Ale to jeszcze nie wystarczało, gdyż grzech Ewy był drzewem o czterech gałęziach: pychy, chciwości, łakomstwa, nieczystości. I wszystkie cztery musiały być odcięte całkowicie, ażeby uczynić to drzewo bezowocnym.

Księga II – Rozdział 8. «KOCHAŁEM JANA ZE WZGLĘDU NA JEGO CZYSTOŚĆ»

Mówi Jezus: [por. Mt 5,8]

[por. J 1,35-37.40]  «Grupa, która Mnie spotkała, była liczna, lecz tylko jeden Mnie rozpoznał: ten, który miał duszę, myśl i ciało wolne od wszelkiej rozwiązłości.

Kładę tu nacisk na wartość czystości. Czystość jest zawsze źródłem jasności myślenia. Dziewictwo wysubtelnia oraz podtrzymuje wrażliwość inteligencji i uczuć w stopniu doskonałym. Doświadcza tego jedynie ten, kto zachował dziewictwo.

Dziewicą jest się na różne sposoby. Z pewnością szczególnie kobiety [są dziewicami] wtedy, gdy nikt nie wybrał ich na małżonki. Powinno tak być również w odniesieniu do mężczyzn. Ale nie [zawsze] tak jest. To jest złem, bo z młodzieży przedwcześnie zbrukanej żądzą może wyrosnąć jedynie głowa rodziny chora w uczuciach, a często także w swoim ciele.

Bywa dziewictwo z wyboru, dziewictwo dusz poświęconych Panu w porywie wierności. Piękne dziewictwo! Ofiara miła Bogu! Jednak nie wszyscy potrafią zachować tę biel lilii o prostej łodydze skierowanej ku niebu, nie zważającej na błoto ziemi, otwartej jedynie na pocałunki słońca Boga i Jego rosę.

Wielu jest takich, którzy zachowują jedynie wierność materialną, lecz są niewierni w myślach: żałują i są spragnieni tego, co ofiarowali. Ci są jedynie w połowie dziewicami. Jeśli nawet ciało pozostaje [u nich] nietknięte, to z sercem tak nie jest. Serce burzy się, wrze. Wydziela zmysłowe wyziewy tym bardziej wyrafinowane i godne potępienia, że są one wytworem myśli, która pieści, syci i sprawia, że wyobrażenia roją się od zaspokojeń niedozwolonych dla wolnych, a jeszcze bardziej zakazanych dla tych, którzy złożyli ślub.

W tym tkwi obłuda ślubu: istnieje zewnętrzny przejaw [ofiary], lecz brak jej urzeczywistnienia. Zaprawdę powiadam wam, jeśli ktoś przyjdzie do Mnie z lilią obłamaną z powodu złoczyńcy, a inny przychodzi z lilią nienaruszoną, lecz zbrudzoną zalewem zmysłowości pieszczonej i podtrzymywanej dla wypełnienia nią godzin samotności, pierwszego nazwę “dziewicą”, ale drugiemu nie przyznam tej godności. Pierwszemu dam podwójną koronę: dziewictwa oraz męczeństwa z powodu jego zranionego ciała i serca pokrytego ranami wywołanymi okaleczeniem, jakiego on nie chciał.

Wartość czystości jest tak wielka, że – jak widziałaś – szatan próbował najpierw doprowadzić Mnie do nieczystości. On wie, że grzech zmysłowości niszczy duszę i czyni z niej łatwy żer dla innych grzechów. Wysiłki szatana, by Mnie pokonać, skupiły się na tej podstawowej sprawie.

Chleb i głód są materialnymi formami symbolizującymi apetyt, pragnienia. Szatan wykorzystuje je dla osiągnięcia swego celu. Mnie ofiarowywał [jeszcze] inny pokarm, chcąc doprowadzić do tego, żebym upadł jak pijany do jego stóp! Potem miałoby nadejść łakomstwo, pieniądze, władza, bałwochwalstwo, bluźnierstwo, wyparcie się Bożego prawa. Jednak pierwszym krokiem, by Mną zawładnąć była [kobieta]. Takiego samego sposobu użył dla zranienia Adama.

Świat wyśmiewa się z żyjących w czystości. Ci, którzy są brudni z powodu nieczystości, zamierzają się na tych, którzy są czyści. Jan Chrzciciel stał się ofiarą dwóch pożądliwych, zepsutych istot [por. Mt 14,1-12; Mk 6,17-29; Łk 9,7-9]. Jeśli świat zachowuje jeszcze odrobinę światła, to zawdzięcza je tym, którzy pozostają czyści na świecie. Oni są sługami Boga, potrafią Go zrozumieć oraz powtórzyć słowa Boże. Powiedziałem: “Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”, nawet na ziemi. Ci, u których opary zmysłowe nie mącą myśli, “oglądają” Boga i słyszą Go, idą za Nim i pokazują Go innym.

Jan, syn Zebedeusza, jest istotą czystą. On jest ‘Czysty’ pośród Moich uczniów. Dusza jego jest kwiatem w anielskim ciele. On przyzywa Mnie słowami swego pierwszego nauczyciela i prosi Mnie o udzielenie mu pokoju. On jednak [już] posiada pokój w sobie, dzięki czystości życia. Kocham go ze względu na czystość, jaka w nim rozbłyska. To tej czystości powierzam Moje pouczenia, Moje tajemnice: stworzeniu, które było Mi najdroższe.

On był Moim pierwszym uczniem: kochał Mnie od pierwszej chwili, w której Mnie ujrzał. Dusza jego stopiła się z Moją w dniu, w którym ujrzał Mnie przechodzącego wzdłuż Jordanu, gdy dostrzegł, jak Chrzciciel Mnie pokazuje. Nawet gdyby nie był Mnie spotkał zaraz po Moim powrocie z pustyni, szukałby Mnie, aż by Mnie znalazł. Zaiste, ten, kto jest czysty, jest także pokorny i spragniony pouczeń [płynących z] wiedzy Bożej i idzie – tak samo jak woda podążająca w kierunku morza – ku tym, którzy uczą niebiańskiej doktryny.»

Księga II – Rozdział 33. JEZUS SPOTYKA W GETSEMANI JANA, SYNA ZEBEDEUSZA

Napisane 4 stycznia 1945

Św. Jan: «Jeśli jest bardziej uczony od nas, lepiej Cię zrozumie, będzie Ci lepiej służył i bardziej Cię pokocha.»

JEZUS: «Tak. Ładnie to powiedziałeś, jednak wielkość miłości nie zależy od wiedzy ani od wykształcenia. Dziewicze serce kocha całą siłą swej pierwszej miłości. To odnosi się także do dziewictwa myśli. Miłość odbija się bardziej w sercu i myśli dziewiczej, niż tam gdzie istnieją inne miłości. Jednak jeśli Bóg tego chce...

Księga III – Rozdział 16. ANNALIA ŚLUBUJE DZIEWICTWO

Napisane 6 maja 1945

MARYJA: «Oto, Mój Synu, przyprowadzam Ci ją. To owieczka, a Ty jesteś jej Pasterzem.»

Maryja weszła, prowadząc za rękę młodziutką, wysoką brunetkę, rumieniącą się mocno na widok Jezusa. Potem wychodzi cichutko, pozwalając opaść zasłonie.

JEZUS: «Pokój z tobą, dziewczyno.»

«Pokój... Panie...»

Dziewczyna stoi bez słowa, bardzo wzruszona. Klęka z głową pochyloną ku ziemi.

«Wstań, czego chcesz ode Mnie? Nie lękaj się...»

«To nie strach... tylko... teraz, gdy jestem przed Tobą... po tym, jak bardzo tego pragnęłam... wszystko, co wydawało mi się łatwe i konieczne, żeby Ci to powiedzieć... nie uważam już... nie wydaje mi się to takie... Głupia jestem... wybacz mi, Panie...»

«Prosisz o łaskę na ziemi? Potrzebujesz cudu? Chcesz nawrócenia dusz? Nie? A więc? Mów zatem! Miałaś tyle odwagi, a teraz ci jej brak? Czy nie wiesz, że Ja jestem Tym, który umacnia? Tak? Wiesz o tym? Zatem mów, jakbym był dla ciebie ojcem. Jesteś młoda. Ile masz lat?»

«Szesnaście, mój Panie.»

«Skąd przybywasz?»

«Z Jerozolimy.»

«Jak ci na imię.»

«Annalia...»

«Drogie imię mojej babci i wielu świętych niewiast w Izraelu, a wśród nich dobrej, łagodnej, wiernej, czułej małżonki Jakuba. Będzie dla ciebie zapowiedzią przyszłości. Staniesz się przykładną małżonką i matką. Nie? Zaprzeczasz? Płaczesz? Zostałaś odtrącona? Też nie? Mężczyzna, którego miałaś poślubić, umarł? Nikt jeszcze nie poprosił o ciebie?»

Dziewczyna cały czas zaprzecza ruchem głowy. Jezus robi jeden krok, głaszcze ją, zmusza do podniesienia głowy i popatrzenia na Niego... Uśmiech Jezusa pokonuje zmieszanie młodej dziewczyny. Ośmiela się i mówi:

«Panie, byłabym małżonką i to szczęśliwą dzięki Tobie. Nie poznajesz mnie, Panie? Jestem suchotniczką, umierającą, zaręczoną dziewczyną, którą uzdrowiłeś na prośbę Twego Jana... Od czasu Twej łaski... ja... mam inne ciało, zdrowe... nie takie, jakie miałam wcześniej – umierające. Mam inną duszę... Nie wiem. Wydaje mi się, że nie byłam sobą... Radość z uzdrowienia, pewność, że mogę wyjść za mąż – bo umierając odczuwałam żal z tego powodu, że nie będę poślubiona – to trwało tylko kilka godzin. A potem...»

Dziewczyna coraz bardziej się ośmiela i odnajduje słowa i myśli, zagubione w zmieszaniu, gdy pozostała sama z Nauczycielem...

«...Potem zrozumiałam, że nie powinnam być egoistką i myśleć jedynie: “Teraz będę szczęśliwa”, lecz że powinnam myśleć o czymś więcej, co powinno prowadzić do Ciebie, do Boga: Twojego Ojca i mojego. Mała rzecz, która miałaby wyrazić, że jestem wdzięczna. Wiele rozmyślałam, a kiedy w ostatni szabat widziałam narzeczonego, powiedziałam mu: “Posłuchaj, Samuelu. Bez tego cudu byłabym po kilku miesiącach martwa i utraciłbyś mnie na zawsze. Chciałabym teraz ponieść ofiarę dla Boga, a ty ze mną, aby powiedzieć Bogu, że Go wychwalam i że Mu dziękuję”. I Samuel, ponieważ mnie kocha, powiedział zaraz: “Chodźmy do Świątyni złożyć ofiarę”. Ale ja nie tego chciałam. Jestem ubogą dziewczyną, z ludu, mój Panie. Jestem niewykształcona i mam niewiele pieniędzy. Jednak przez Twoją dłoń położoną na moich chorych piersiach coś weszło we mnie, w moje zakażone płuca i do mojego serca. W płuca weszło zdrowie, a w serce – mądrość. I pojęłam, że ofiara z baranka nie jest ofiarą, jakiej pragnie mój duch, który Ciebie kocha... Ciebie.»

Milknie, zarumieniona po tym wyznaniu miłości.

«Mów dalej, bez lęku. Czego chciał twój duch?»

«Poświęcić Tobie coś, co byłoby godne Ciebie, Syna Bożego! I wtedy... i wtedy pomyślałam, że to powinno być coś duchowego, jak [duchowe jest] to, co pochodzi od Boga. [Chciałam] w ofierze odłożyć zaślubiny, z miłości do Ciebie, mojego Zbawcy. Zaślubiny to wielka radość, czy wiesz o tym? Kiedy się kocha, to wielka rzecz! Pragnie się tego, spieszy się, by były dopełnione!... jednak ja nie byłam już tą osobą sprzed kilku dni. Nie pragnęłam już tego tak, jakby to było coś najpiękniejszego... Powiedziałam to Samuelowi... i on mnie zrozumiał. On też chce złożyć ślub nazireatu na rok, rozpoczynając od dnia, który miał być dniem zaślubin, to znaczy od dnia następującego po miesiącu Adar. Poszedł szukać Ciebie, aby pokochać tego, który przywrócił mu małżonkę, aby pokochać i poznać Ciebie. Odnalazł Cię po kilku miesiącach w “Pięknej Rzece”. Ja także tam poszłam i Twoje słowo dokończyło przemiany mojego serca. Teraz nie wystarcza mi ślub złożony wcześniej. Jak ten migdałowiec, tam na dworze – który w coraz cieplejszym słońcu powrócił do życia, choć miesiącami był jakby umarły, i przystroił się kwiatami, a potem będzie miał liście i owoce – tak i ja coraz bardziej postępowałam w zrozumieniu tego, co jest najlepsze. W końcu – już pewna siebie i tego, czego chcę, a nad czym rozmyślałam przez te wszystkie miesiące – przybyłam do “Pięknej Rzeki”, ale Ciebie już tam nie było... Przepędzili Cię. Tak bardzo płakałam i tak prosiłam Najwyższego, żeby mnie wysłuchał. Przekonywałam moją matkę, aby mnie tu wysłała z krewnym, który szedł do Tyberiady na rozmowę z dworzanami Tetrarchy. Zarządca powiedział mi, że tu Cię odnajdę. Znalazłam Twoją Matkę i... Jej słowa... Samo słuchanie Jej i pozostawanie przy Niej przez te dwa dni sprawiło, że dojrzał owoc Twej łaski.»

Dziewczyna uklękła jak przed ołtarzem, z ramionami skrzyżowanymi na piersiach.

«Dobrze więc. Ale czegóż właściwie chcesz? Co mogę uczynić dla ciebie?»

«Panie, chciałabym... chciałabym wielkiej rzeczy. A Ty jeden, Dawca życia i zdrowia, możesz mi ją dać. Myślę bowiem, że to, co dajesz, możesz także odebrać... Chciałabym, abyś to życie, które mi dałeś, odebrał w czasie tego roku mojego ślubu, zanim ten rok się skończy...»

«Ale dlaczego? Czyż nie jesteś wdzięczna Bogu za odzyskane zdrowie?»

«Tak bardzo! Bez miary! Zwłaszcza za jedną rzecz: żyjąc dzięki Jego łasce i Twemu cudowi zrozumiałam, co jest najlepsze.»

«Cóż to jest?»

«Żyć jak aniołowie. Jak Twoja Matka, mój Panie... jak Ty żyjesz... jak żyje Twój Jan... Trzy lilie, trzy białe płomienie, trzy błogosławieństwa na ziemi, Panie. Tak. Myślę bowiem, że jest błogosławieństwem posiadanie Boga, a czyści posiadają Boga. Ten, kto jest czysty, jest Niebem z Bogiem otoczonym aniołami. O, mój Panie! Tego pragnę! Mało Cię słyszałam, mało słyszałam Twą Matkę i ucznia Izaaka. Nie chodziłam do innych, którzy mogliby mi głosić Twe słowa. Jednak wydaje mi się, że mój duch słyszy Cię zawsze i że jesteś dla niego Panem... Powiedziałam, mój Panie...»

«Annalio, o wiele prosisz i wiele dajesz... Córko, zrozumiałaś Boga i doskonałość, do której stworzenie może się wznieść, by się upodobnić do Najczystszego, by podobać się Najczystszemu...»

Jezus wziął w Swe ręce brunatną głowę młodej, klęczącej dziewczyny i mówi, pochylając się nad nią:

«Ten, który zrodził się z Dziewicy – nie mógł bowiem uczynić sobie gniazda gdzie indziej jak tylko w kielichu lilii – brzydzi się, córko, potrójną pożądliwością świata i ugiąłby się, zmiażdżony wielkim wstrętem, gdyby Ojciec, który wie, czym żyje Jego Syn, nie posługiwał się pełną miłości pomocą dla podtrzymania Mojej udręczonej duszy. Czyści są Moją radością. Przywracasz Mi to, co odbiera Mi świat swą niewyczerpaną nikczemnością. Niech Ojciec będzie za to błogosławiony, dziewczyno. Idź spokojna. Stanie się coś, co uczyni wiecznym twój ślub. Bądź jedną z lilii zasianych na zakrwawionej drodze Chrystusa.»

«O, mój Panie... chciałabym jeszcze czegoś...»

«Czego?»

«Nie widzieć Twej śmierci... Nie mogłabym widzieć umierającego Tego, który jest moim Życiem.»

Jezus uśmiecha się lekko i ociera dłonią dwa potoki łez, które spływają po jej twarzy.

«Nie płacz. Lilie nigdy nie są w żałobie. Będziesz się śmiać wszystkimi perłami twej anielskiej korony, gdy ujrzysz Króla ukoronowanego, wchodzącego do Swego Królestwa. Idź. Niech Duch Pański kieruje tobą pomiędzy jednym i drugim Moim przybyciem. Błogosławię cię płomieniami wiecznej Miłości.»

Jezus idzie do ogrodu i woła:

«Mamo! Oto mała córeczka, cała dla Ciebie. Teraz jest szczęśliwa. Jednak Ty zanurzaj Ją w Twojej bieli, teraz i za każdym razem, gdy pójdziemy do Miasta Świętego, aby stała się śniegiem niebiańskich płatków rozsianych na tronie Baranka.»

Jezus powraca do [uczniów], a Maryja zostaje i głaszcze dziewczynę. Piotr, Andrzej i Jan patrzą na Niego pytająco. Rozpromieniona twarz Jezusa mówi im, że jest szczęśliwy. Piotr nie wytrzymuje dłużej i pyta:

«Z kim tak długo rozmawiałeś, mój Nauczycielu? I kogo usłyszałeś, że jesteś taki radosny?»

«Z niewiastą o świtaniu jej życia, z którą rozpocznie się świt dla wielu innych, które przyjdą.»

«Dla kogo?»

«Dla dziewic.»

Księga III – Rozdział 57. SZABAT W GETSEMANI

Napisane 21 czerwca 1945

Moja Matka poświęciła się dziewictwu z miłości. Miała jednak – będąc stworzeniem doskonałym – macierzyństwo we krwi i w duchu.

Księga III – Rozdział 60. POTĘGA SŁOWA MARYI

Napisane 24 czerwca 1945

MARYJA: «Tak, Mój Synu. Mężczyzna odczuwa woń dziewictwa... Pamiętam Józefa. Nie wiedziałam, jakimi słowami się posłużyć. On nie znał Mojej tajemnicy... A jednak pomógł Mi ją wypowiedzieć, bo jego świętość pomogła mu ją odkryć. On odczuł woń Mojej duszy... Widzisz też Jana? Jaki pokój!... I wszyscy go szukają...

Księga IV – Rozdział 60. CZWARTEK PRZED PASCHĄ. CZĘŚĆ CZWARTA: W DOMU JOANNY.

Napisane 26 stycznia 1946

Maryja wyjaśnia: «Ja także wiem niewiele. Rozmawiałyśmy między nami, niewiastami, i – jak to się często zdarza – zapytano Mnie o Mój ślub dziewictwa. Pytano Mnie też, jakie będą przyszłe dziewice, jakie będą ich zadania, jaką chwałą zostaną otoczone. Odpowiadałam mówiąc to, co wiem... Co do przyszłości przewidywałam życie modlitwy, pocieszanie Mojego Jezusa za cierpienia, jakie świat Mu zada. Mówiłam: “Dziewice będą podtrzymywać apostołów, obmywających skalany świat. One przyodzieją ich i otoczą wonią swej czystości. Będą aniołami, które wyśpiewają hymny pochwalne dla zakrycia bluźnierstw. Jezus będzie z tego powodu szczęśliwy, udzieli Swych łask światu i da Swe miłosierne łaski tym barankom rozproszonym pośród wilków...” I mówiłam jeszcze coś. Wtedy właśnie córka Jaira powiedziała Mi: “Daj mi imię, o Matko, dla mojej dziewiczej przyszłości. Nie mogę bowiem pozwolić na to, by jakiś mężczyzna cieszył się tym ciałem, które ożywił Jezus. To tylko do Niego samego należy moje ciało, aż zostanie złożone w grobie, a moja dusza pójdzie do Nieba.” Na to rzekła Annalia: “Ja też postanowiłam tak uczynić. I dziś jestem swobodniejsza niż jaskółka, bo zerwałam wszelkie więzy”. A wtedy twoja córka, Filipie, stwierdziła: “Ja też będę jak wy... dziewicą na wieczność!” Matka – o, właśnie nadchodzi - kazała jej się zastanowić, gdyż nie można w ten sposób podjąć takiej decyzji. Ale ona nie zmieniła zdania. Pytającym ją, czy się długo zastanawiała, odpowiadała: “Nie”. Pytającym, skąd jej to przyszło do głowy, mówiła: “Nie wiem. To [było] jak świetlista strzała, która mi przeszyła serce i zrozumiałam, jaką miłością kocham Jezusa.”»

Małżonka Filipa pyta swego męża: «Słyszałeś?»

«Tak, niewiasto... ciało jęczy... a powinno śpiewać, gdyż to jest nasze wywyższenie. Nasze ociężałe ciało zrodziło dwa anioły. Nie płacz, żono. Powiedziałaś przedtem: On cię ukoronował... Królowa nie płacze, kiedy otrzymuje diadem...»

Ale i sam Filip wciąż płacze... i wielu mężczyzn, i wiele niewiast płacze, teraz gdy są wszyscy zgromadzeni na górze. Maria, małżonka Szymona, zalewa się łzami w jednym kącie, Maria z Magdali płacze w innym, szarpiąc bezwiednie kraj swej lnianej szaty i wyrywając nitki zdobiącego ją haftu. Płacze Anastatyka, usiłując ukryć dłonią zapłakaną twarz.

«Dlaczego płaczecie?» – pyta Jezus.

Nikt nie odpowiada. Pan woła więc Anastatykę i jeszcze raz pyta. [Dziewczyna] odpowiada więc: «Bo, Panie, z powodu budzącej obrzydzenie radości doświadczonej w jedną noc utraciłam możliwość bycia jedną z Twoich dziewic...»

«Każdy stan jest dobry, kiedy się służy Panu. W przyszłym Kościele będzie potrzeba dziewic i niewiast zamężnych, a wszystkie będą pożyteczne dla tryumfu Królestwa Bożego na świecie i dla pracy braci kapłanów. Elizo z Betsur, podejdź tutaj. Pociesz tę niewiastę, która jest tylko dzieckiem...»

I własną ręką oddaje Anastatykę w ramiona Elizy. Obserwuje je. Eliza ją głaszcze, a tamta ufnie tuli się w jej matczyne ramiona.

Potem pyta: «Elizo, znasz jej historię?»

«Tak, Panie. I wywołała we mnie tak wiele cierpienia. Biedna gołąbka bez gniazda...»

«Elizo, kochasz tę siostrę?» [– pyta dalej Jezus.]

«Czy ją kocham? Tak bardzo! Ale nie jak siostrę. Ona by mogła być moją córką. A teraz, gdy ją trzymam w ramionach, wydaje mi się, że jestem na nowo szczęśliwą matką z przeszłości. Komu powierzysz tę słodką gazelę?»

«Tobie, Elizo...» [– odpowiada Jezus.]

«Mnie?» Niewiasta rozluźnia uścisk ramion, aby z niedowierzaniem spojrzeć na Pana...

«Tobie. Nie chcesz jej?» [– pyta Jezus.]

«O! Panie! Panie! Panie!....»

Eliza na kolanach wlecze się ku Jezusowi i nie wie, naprawdę nie wie ani jak, ani co powiedzieć, co uczynić dla wyrażenia radości.

«Wstań i bądź dla niej świętą matką, a ona niech będzie dla ciebie świętą córką. Obydwie róbcie postępy na drodze Pana. Mario, siostro Łazarza, a dlaczego ty płaczesz? Tak byłaś radosna przed chwilą. Gdzież jest tych dziesięć kwiatów, które Mi chciałaś przyprowadzić?»

«Śpią, nakarmione i czyste, Nauczycielu... A ja płaczę, bo nigdy już nie będę miała czystości dziewic... i moja dusza zawsze będzie płakać, nigdy niezadowolona, bo... bo zgrzeszyłam...»

«Moje przebaczenie i twoje łzy czynią cię bardziej czystą od nich. Podejdź tu, nie płacz już. Pozostaw łzy tym, którzy muszą się czegoś wstydzić. Chodźmy, zabierz twoje kwiaty. Chodźcie wy także, małżonki i dziewice. Idźcie powiedzieć gościom Boga, że mają przyjść. Trzeba ich odprawić przed zamknięciem Bram, gdyż wielu z nich rozejdzie się po wioskach.»

Księga IV – Rozdział 236. JEZUS I JAN, SYN ZEBEDEUSZA
Napisane 14 grudnia 1946

Teraz widzisz, że nie jest grzechem poddanie się potrzebie odpoczynku i pokarmu, a jest grzechem hulanie, pijaństwo i próżnowanie przez długi czas. Nawet potrzeba połączenia się i wydawania potomstwa nie jest grzechem, przeciwnie, Bóg dał nakaz zaludniania ziemi ludźmi, lecz nie jest już dobry akt zjednoczenia tylko dla zaspokojenia zmysłów. Czy jesteś o tym przekonany?»

«Tak, Nauczycielu. Jednak powiedz mi jedno: czy ci, którzy nie chcą wydawać potomstwa, grzeszą przeciw Bogu? Mówiłeś, że stan dziewictwa jest dobry.»

«Jest najdoskonalszy. Jak jest najdoskonalszy stan tego, kto niezadowolony z dobrego posługiwania się bogactwem, całkowicie się go wyzbywa. To są doskonałości, do których stworzenia mogą dojść i zostaną za to wielce wynagrodzone. Trzy postawy są najdoskonalsze: dobrowolne ubóstwo, stała czystość, absolutne posłuszeństwo we wszystkim, co nie jest grzechem. One upodobniają człowieka do aniołów. I jest jedna najdoskonalsza: oddanie własnego życia z miłości do Boga i do braci. To upodobnia stworzenie do Mnie, gdyż prowadzi je do miłości doskonałej. A kto kocha doskonale, jest podobny do Boga, jest wchłonięty przez Boga i zjednoczony z Nim. Trwaj więc w pokoju, Mój umiłowany. Nie ma w tobie grzechu.

Księga VI – Rozdział 9. WJAZD JEZUSA DO JEROZOLIMY

Napisane 30 marca 1947 i 30 lipca 1944

Widać dom Annalii, taras opleciony winoroślą z nowymi listkami, drżącymi w słabym kwietniowym wietrze. Na nim, od strony ulicy, szereg młodych dziewcząt, pośród których stoi Annalia. Mają białe szaty, białe welony i koszyki pełne zerwanych różanych płatków i konwalii, które już lecą w powietrzu.

«Dziewice Izraela pozdrawiają Ciebie, Panie!» – mówi Jan.

Utorował sobie drogę i jest teraz u boku Jezusa, aby przyciągnąć Jego uwagę ku tej girlandzie czystości, która pochyla się z uśmiechem przy balustradzie, aby rozrzucić płatki czerwone jak krew i konwalie białe jak perły. Jezus ściąga na chwilę lejce i zatrzymuje oślę. Podnosi głowę i rękę, by pobłogosławić to dziewictwo zakochane w Nim aż do odrzucenia wszelkiej miłości ziemskiej. Annalia przechyla się i woła:

«Widziałam, o mój Panie, Twój tryumf! Weź moje życie za Twoją powszechną chwałę, Jezu!» – [Annalia] pozdrawia Go, wołając bardzo głośno, gdy Zbawiciel mija jej dom i posuwa się naprzód.

 

Źródło: http://www.duchprawdy.com/poemat.htm

www.duchprawdy.com