Droga Niemowlęctwa – Dziecięctwa Duchowego

Fragmenty objawienia Jezusa i Maryi (1934-1939r) - S.B siostra Leonia Nastał

 

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 

54

Pójdź, moja mała siostrzyczko, zakosztuj słodyczy mleka dziewiczego mej Matki Niepokalanej. Tym nektarem żywiła Mnie Ona  w mym niemowlęctwie. Pragnę, by wszystkie dusze – wybrane dzieci mej Matki Najświętszej - zakosztowały tego napoju. Pragnieniu swemu czynię zadość już tu na ziemi, pojąc was Krwią moją. Mleko mej Matki przeczystej piłem w niemowlęctwie, wchłaniając je w siebie, w swoją krew, którą z miłości dla moich ukochanych zostawiłem do picia wszystkim, którzy zbliżają się do Mnie po życie.

Czy kochasz małość, siostrzyczko moja? Małe dzieci najchętniej przestają z małymi, bo się nawzajem najlepiej rozumieją. Język maleńkich - niezrozumiały dla starszych - stanowi bogate słownictwo, którym się dobrze posługują maleńcy. Dziecino moja. Ja kocham małość - ukochaj ją i ty. Choćby cię świat nie rozumiał - cóż ci na tym zależy? Ja zrozumiem twój szczebiot dziecięcy i chętnie będę przestawał z tobą w postawie dziecięcej. Jeżeli będziesz maleńką, zrozumiesz Jezusa. Żeby móc zrozumieć Jezusa, trzeba mieć wydelikacony zmysł słuchu duchowego, trzeba być wiernym żądaniom i natchnieniom Bożym.

W małości można się posuwać coraz głębiej, coraz dalej. Drobne cząsteczki materii można dzielić na drobiny i atomy - a jakiż tych koniec? Leonio, dusza ludzka w oczach Boga jest wielka, jest przyszłym udzielnym księciem Królestwa Bożego. Ale w oczach własnych jest - a powinna być - maleńka, coraz mniejsza, aż dojdzie do uznania, że jest niczym, mniej niż atom. A jednak Bóg wie o tym maleńkim nicestwie obdarzonym bytem i kocha je tak bardzo, że niczego nie szczędzi, by uwielmożnić i wieczną je chwałą przyodziać. Maleńcy pisać nie umieją sami. Trzeba, by ktoś kierował ich ręką. Dla tych, którzy będą cenzurować twoje pisma, będzie to drogowskazem, że nie jest to twoim dziełem, bo małość na to zdobyć się nie może. Bóg działa przez nicość. Bóg przemawia przez nicość, która mu pozwala działać swobodnie.

Czy kochasz Jezusa? - Kocham Go. Ktokolwiek zada mi takie pytanie, Bóg czy stworzenie, każdemu odpowiem: Kocham Go. Czy kochasz Go pełnego chwały czy wzgardzonego przez wszystkich? Kto mnie pyta - czy to Ty, najmilszy Jezu? Ty wiesz, że Cię kocham zarówno wśród chwały, jak i wówczas, gdy jesteś cierpieniem okryty. Kocham Go [zarówno] jako maleńką dziecinę, jak i [jako] sędziego wieków. Gotowam to powtórzyć zarówno wobec świata całego, jak i wobec Trójcy Przenajświętszej. I Ja cię kocham, Leonio, oblubienico moja. Pragnę, byś w szczególniejszy sposób ukochała moje niemowlęctwo. Każdy okres mojego życia ma wartość nieskończoną, Boską. Ten sam Jezus jest wiekuiście w chwale u Ojca, ten sam - jako niemowlę kwili w żłobie betlejemskim, ten sam naucza, ten sam umiera, zmartwychwstaje i żyje chwalebnym i sakramentalnym życiem. Sługa moja Teresa [od Dzieciątka Jezus] doszła do doskonałości drogą dziecięctwa duchowego. Postąp o jeden szczebel wyżej, a raczej zstąp o jeden stopień niżej, do niemowlęctwa duchowego.

Zawahałam się, słysząc to, czy wszedłszy na jakąś drogę niemowlęctwa, nie zabłąkam się na drogi biernego kwietyzmu, ale głos wewnętrzny ciągnął dalej: Czyż jest na ziemi życie bardziej pozornie bierne niż życie Jezusa w Eucharystii? A jednak jest to życie najistotniejsze. Jeżeli wejdziesz na drogę niemowlęctwa, upodobnisz się najbardziej do Jezusa w Hostii - do Niemowlęcia Bożego w żłóbku. Wytłumaczę ci z czasem, na czym polega droga niemowlęctwa.

Niemowlę jest przede wszystkim uosobieniem niewinności, która płonie w jego oczętach czarującym blaskiem. W duszy jego żyje Trójca Przenajświętsza bezpiecznie, bo nikt nie ma tyle siły, by rozwalić żyjącą świątynię Boga. Łatwiej rozwalić świątynię z gruzów, z marmurów czy innego materiału spojonego cementem. W duszy niemowlęcia duchowego powinna być również najstaranniej pielęgnowana niewinność. Niezawodnie zetknie się dusza z tym, co zmysłowe, ale ma się zachować wobec tego tak jak niemowlę. Delikatna miłość Jezusa, pamięć na Jego obecność, życie przy Sercu Matki Niepokalanej sprawią, że dusza przejdzie przez życie sercem nieskalanym, jak Izraelici przeszli suchą stopą przez Czerwone Morze [Wj 14,21]. A jeżeli dusza powierzy się całkowicie i najzupełniej Bogu i Matce Najświętszej, to nawet utrudzenia nie zazna, bo Maryja Niepokalana przeniesie niemowlę przez wzburzone fale...

Mój Panie Jezu, a czy mogą myśleć o takiej niewinności dusze, które ją już utraciły? Czy mogą się ubiegać o tę niemowlęcą anielskość dusze upadłe, obarczone ciężkimi winami? - Tak, moje dziecię. Chrzest miłości przywróci im anielską niewinność niemowlęcia. Miłość żałująca zaprowadzi je pod krzyż, przed trybunał pokuty. Krew Jezusa spłynie na nich sakramentalnie, jak spłynęła z wodą chrzcielną, i zastarzały grzesznik stanie się znowu czysty jak niemowlę po chrzcie świętym. Leonio, dusze za mało wierzą w moc sakramentu pokuty, dlatego tak nieufnie odnoszą się do Jezusa, nawet po spowiedzi, a tymczasem Jezus, który jest cały miłością i przebaczeniem, nie myśli o grzechach przebaczonych, ale o tym, w jaki sposób zawrzeć z tą duszą przyjacielskie węzły miłości i wzajemnego oddania się.

55

Przypomnij sobie Jezusa-niemowlę, ukryte w łonie Matki Niepokalanej, a później żyjące również w całkowitej od Niej zależności tak, że nawet pokarmu nie przyjmował samodzielnie. Któż myślał o tym życiu tak ukrytym? A jednak całe niebo spoglądało z zachwytem na Dziewicę przeczystą, w której było Życie – źródło wszelkiego życia - Bóg-człowiek. Jezus miał świadomość swego niemowlęctwa. Przyjął ten stan wyniszczenia i słabości dobrowolnie, chcąc tym aktem uniżenia wynagrodzić Ojcu za bunt woli człowieka wobec Boga.

Życie Jezusa-niemowlęcia niech będzie wzorem niemowlęctwa duchowego dusz. I one niech przyjmą to niemowlęctwo świadomie w tym celu, by się całkowicie uzależnić od Boga, od Jego najświętszej woli i od przemożnej Jego Matki Niepokalanej. Niech nie szukają samowolnie dróg świętości, niech Bogu poruczą swoje uświęcenie, każdy niejako ruch życia wewnętrznego niech uzależnią od woli Bożej, niech się powierzą Ojcu z ufnością niemowlęcą, nie myśląc nawet o tym, że ten dobry i ukochany Ojciec mógłby je odepchnąć. Któż odrzuca niemowlę? Chyba matka wyrodna. A przecież byłoby zbrodnią przypuścić, że Bóg - Dobroć niepojęta - mógłby tak postąpić ze swoim dzieckiem, niemowlęciem. Świadome niemowlęctwo nauczy duszę prawdziwej i najgłębszej pokory. Będzie to jakby stan pokory i ustawiczna świadomość swojej niemocy, niezdolności do czegokolwiek w życiu wewnętrznym bez Boga, bez uprzedniego aktu Jego woli.

Leonio moja, dotąd przedstawiałem ci czar i urok niemowlęctwa, pragnąc pociągnąć cię do jego ukochania. Teraz z Serca mojego wyrywa się prośba do ciebie. Wejdź zdecydowanie na tę najmniejszą, najkrótszą ku niebu drożynę, dla uczczenia tajemnicy mego niemowlęctwa. Dotąd nikt nie oddał się całkowicie tej tajemnicy. Miałem dusze kochające tajemnice mej męki – dusze razem ze Mną ukrzyżowane. Miałem i mam dusze naśladujące me życie apostolskie. Miałem i mam dusze żyjące w takim ukryciu przed światem, w jakim Ja żyłem przez 30 lat w Nazarecie. Ale nikt nie oddał się całkowicie i ze świadomością uwielbienia i naśladowania tajemnicy niemowlęctwa. A przecież ono ma taką samą Boską wartość jak śmierć krzyżowa.

Pragnę, by każda chwila mojego życia miała całe zastępy dusz uwielbiających, kochających i naśladujących, bo wszystkie przeżyłem dla dobra dusz. Nie myśl, moja mała, że upodabniając się do Niemowlęcia Bożego, będziesz pozbawiona uczestnictwa w innych tajemnicach mego życia. Od pierwszej chwili mego wcielenia miałem [w] sobie obecne wszystko, co spełnić miałem na ziemi. Duszom maleńkim dam przeżyć razem ze Mną to, co sam przeżyłem już wówczas, gdy cicho płakałem przy Sercu mej Matki Niepokalanej, a me Boże Serce krwawiło bólem na widok niewdzięczności dusz.

57

Leonio, niemowlęctwo duchowe nie polega na tym, by większą część doby przesypiać, jak to czyni niemowlę ludzkie, ale na tym, by przez łaską nabyć cech nadprzyrodzonych, które w niemowlęciu są naturalne. Jedna z tych cech - to szczerość i prostota. Dzieci dorastające umieją już niekiedy naśladować starszych, którzy uprawiają wobec dzieci sztukę przedstawiania czegoś inaczej, niż się rzecz ma. Na twarzyczce niemowlęcia nie można dojrzeć żadnych rysów nieszczerości. I dusza - niemowlę duchowe - ma być szczera wobec Boga, otoczenia, wobec siebie samej. Wobec Boga - nie usprawiedliwiać się, nie wymawiać. Stanąć wobec Boga tak[ą], jaka jest - niemocą i słabością nicością zdolną do każdego grzechu. Odbiciem szczerości duszy wobec Boga jest jej szczerość wobec spowiednika. Tak mu się otwiera jak Bogu. I sobie samej przygląda się dusza z taką samą szczerością. Nie wmawia w siebie tego, czego nie ma. Jest [tym], czym jest. Nie używa również dwuznaczności wobec otoczenia, bo nie zna się na sztuce [udawania]. O, jakże miłe jest Bogu takie usposobienie, z jaką miłością lgnie On do takiej duszy, jakimi ją obdarza łaskami.

Dobrze powiedział spowiednik, że niemowlęctwo duchowe polega, przede wszystkim, na naśladowaniu Niemowlęcia Jezusa. Uważaj dobrze na to, co on ci w moim mówi imieniu, bo Ja uzależniam moją działalność w twej duszy od jego kierownictwa. Ja sam i przez niego, poprowadzę cię tą przemiłą, najkrótszą ku niebu drożyną. Napisz i to, co już dawniej mówiłem ci o posłuszeństwie duszy wobec spowiednika. Napisz tak, jak pamiętasz.

Mówił wówczas Jezus: Dusza powinna być spowiednikowi posłuszna z pokorą i wiernością. Ja sam - mówił Jezus - choć jestem Bogiem, słucham spowiednika odnośnie do kierownictwa duszy, jak słuchałem na ziemi mojej Matki Niepokalanej. Słucham, co mówi spowiednik, a potem śledzę duszę i w miarą jej posłuszeństwa obdarzam ją łaskami.

Raz, myśląc o tym, co dotąd mówił Pan Jezus o niemowlęctwie duchowym, zastanawiałam się, w czym mogłabym jeszcze naśladować niemowlę. Pan Jezus skupił moją duszę w sobie i odezwał się: w łagodności i słodyczy. W ludzkim niemowlęciu jest to cecha naturalna, że jest łagodne, ale dusza, która z miłości i dobrowolnie stała sią niemowlęciem według ducha, ma się w tym upodobnić do Jezusa - Niemowlęcia Bożego. Jezus-niemowlę miał [w] sobie obecne wszystkie cierpienia, jakie Go czekały. Nadto – czuł On w swoim Sercu wszystkie cierpienia wszystkich ludzi, czuł każdy ból, każdą łzę każdego człowieka - łzy matek, wdów i sierot. Wszystko to, jak morze boleści, zalewało duszę Jezusa, a jednak nikomu tego nie okazał. Z miłości stał się niemową, by nie rzec i słowa o tym, co cierpi Jego Serce. Słodycz, pogoda [są] rozlane na Jego obliczu niemowlęcym. Pozwala się wziąć na ręce pastuszkom, Mędrcom, darzy ich uśmiechem i pełnym miłości spojrzeniem. O, jak szczęśliwy los wygrają dusze, które dobrowolnie zechcą naśladować Niemowlę Jezus. Łagodność, słodycz nie są doceniane przez świat, ale inaczej na te cnoty spogląda Bóg. Być łagodnym wówczas, gdy ból napełnia duszą, gdy wszystko jakby się sprzysięgło na to, by szkodzić - to heroizm, na który może się zdobyć małość posunięta aż do niemowlęctwa.

58

Dziecino, starsi bawią się, używają bo to karnawał. Zapominają o Mnie, zasmucają Mnie, Przychodzę do was – maleńkich moich dzieci - szukać pociechy i ukojenia. Tak czyni ojciec. Gdy widzi, że starsze dzieci, krnąbrne, idą uparcie za swoją wolą, gardzą ojcem, serce jego ściska się bólem, głowa pochyla się pod brzemieniem trosk, z oczu płyną gorzkie łzy. Aż oto podbiega ku niemu maleństwo, które ledwie chodzić zaczyna, obejmuje rączkami głowę ojca, szczebiocze do niego, pieści go. Ojciec zaczyna się uśmiechać przez łzy. I choć nie zapomina zupełnie o doznanej zniewadze - bo i tamci to też jego dzieci - to jednak doznaje ulgi, cieszy się, że jest ktoś, co go kocha ponad wszystko. Moja maleńka dziecino, daj Mi wszystką swoją serdeczność, na jaką zdobyć się możesz, przychodź przed tabernakulum, jak często będziesz mogła. Przychodź wprost do Serca mego, w moje objęcia. Twoje ciche łzy przyjmę jako wynagrodzenie za zapomnienie drugich. Powiedz siostrom, by z miłości dla Mnie choć jedną godzinę w ciągu dnia zachowały ścisłe milczenie - specjalnie w intencji wynagrodzenia za obojętność ludzi światowych. Będę wam wdzięczny za to.

Leonio, droga niemowlęctwa duchowego jest dostępna dla wszystkich. By wejść na nią trzeba zstępować z wysokości pychy, rozumienia o sobie [wysokiego mniemania o sobie], ze szczytów urojonej wielkości, w niziny pokory i zapomnienia o sobie. Ludek prosty, niewykształcony może wejść na tę drożynę bez obawy, że nie zna szczytów zakrytych przed jego wzrokiem. Na nizinach uznania swej nędzy i słabości nie doznaje się zawrotów głowy. Mogą na drogę niemowlęctwa duchowego, na drogę naśladowania Jezusa-niemowlęcia, wejść także i ci, którzy złożyli doktoraty. Wystarczy im sobie przypomnieć, że Jezus-niemowlę był mądrością samą a jednak stał się cichy, pokorny, nieznany. Jeżeli stanowisko stawia uczonych na świeczniku, niech sią starają o zachowanie pokory, łagodności, dobroczynności, by byli dla otoczenia tym, czym dobroczynne słońce jest dla ziemi, dla ludzi dobrych i złych. Jeżeli po swej pracy zawodowej wrócą do świątyni swego serca, znajdą tam Jezusa, który z nimi będzie przestawał poufnie, po przyjacielsku. A jeżeli będą pokornego serca, odsłoni im tajemnice mądrości, która daje nasycenie, pokój, szczęście, za którym tak tęskni serce ludzkie. Nigdy wiedza nie może być przeszkodą w zjednoczeniu z Bogiem, bo poza nią kryje się Ten, który stwarza zarówno umysły szukające wiedzy, jak i to, co je zaspokoić może. Wielkie umysły znajdą odpocznienie przy maleńkim Jezusie. Małe umysły znajdą wielkość - której pragną a może zazdroszczą jej innym - przy Tym, który wyniszczył samego siebie, stając się maleńkim. Czy wiesz, Leonio, dlaczego tak wiele mówię o tej maleńkości? Oto dlatego, że Ojciec niebieski pragnie się otoczyć najmniejszymi swoimi dziećmi. On, najwyższy i nieogarniony, najczulej kocha najmniejszych. Tych, którzy się pięli w górę i chcieli Mu dorównać, zepchnął w przepaści, a dla tych, którzy się uniżą, przygotowuje najwyższe stolice, by byli tuż przy Jego wysokości.

59

Dla moich oblubienic, Leonio - dla dusz zakonnych - ta droga jest najbezpieczniejsza. W maleńkim Jezusie znajdziecie wzór do naśladowania we wszystkim. Może niejednej z was wydaje się za trudno naśladować Jezusa przebiegającego miasteczka i wioski, nauczać drugich, rozprawiać z doktorami, jak to czynił Jezus, Mistrz z Nazaretu. Może za trudne i niedościgłe wydaje sią wam życie bolesnej męki Jezusa, Jego katuszy i śmierci krzyżowej. Sądzicie może, że nie będzie was nikt przybijał do krzyża, toteż Jezus ukrzyżowany będzie w waszych sercach tylko przedmiotem uwielbienia i miłości, a nie naśladowania. Może niejednej z was takie myśli przesuwały sią przez głowę, a w sercu budziło się zniechęcenie,.. Pójdźcie do Niemowlęcia Jezusa. Pójdźcie, a wskaże wam wzór do naśladowania, wzór przystępny a pociągający, miły i zachwycający. Jezus maleńki nauczy was, jak daleko macie posunąć swoją wierność w zachowaniu ślubów zakonnych.

Ubóstwo. - Niech się wam nie zdaje, moje oblubienice, że wasz dom czy cela jest za ciasna i niewygodna. Jezus-niemowlę nie miał gdzie głowy schronić, spoczął w bydlęcej jaskini. Kolebką Jego [był] żłób kamienny, poduszką - siano, odzieniem - skromne pieluszki. Któraż z was, widząc Jezusa w tak skromnych warunkach żyjącego, będzie się uskarżać na niewygody i braki? Wiedz, moja mała siostrzyczko, że wszystkie szemrania, jakie niekiedy dają się słyszeć u dusz zakonnych na braki materialne, pochodzą stąd, że zamiast na Jezusa, patrzą te dusze na osoby świeckie czy na zeświecczone osoby zakonne. A przecież po to świat opuściły, by nim wzgardzić, by się stać wzorem dla drugich, by idąc do nieba, wskazywać błądzącym proste ścieżki. Ubóstwo trzeba nie tylko przyjąć dobrowolnie, skoro się obrało życie ewangelicznego ubóstwa, ale trzeba je kochać, cieszyć się brakami, bo Jezus maleńki cieszył się nim. Dzieci moje - nie gromadźcie bogactw materialnych, a zwłaszcza nie przywiązujcie do nich swojego serca. W niebie znajdziecie skarby, które są niezniszczalne [Mt 6,19-20]. Im więcej tu się ogołocicie z rzeczy doczesnych, tym więcej będę was mógł ubogacić. Niemowlęta poprzestają na małym. Wymagania ich są bardzo skromne - bądźcie takimi, wszak ślubowałyście ubóstwo; bądźcie wierne, umiejcie strzec skarbów zaprzysiężonych Boskiemu Oblubieńcowi. Gdy przyjdziecie w duchu do Niemowlęcia Jezusa, nauczy was swym przykładem, jak zachować ubóstwo.

Leonio - jak myślisz - czy nie znaleźliby ukojenia dla stroskanych serc ci wszyscy, którzy cierpią niedostatek, nędzę, głód? Przyjdźcie do Jezusa maleńkiego, wszyscy ubodzy. On obetrze wasze łzy. Może was odpychają od drzwi domów, zamykają przed wami bramy, byście się nie ogrzali, nie posilili. A czyż lepszy los spotkał Króla niebios - Stwórcę wszechświata? Jeszcze ukryty w łonie Matki Niepokalanej osobnego nie zająłby miejsca, a jednak nie znalazło się dla Niego ani jedno domostwo, w którym mógłby spocząć. Może was chcą się pozbyć z obawy przed uszczupleniem swego bogactwa i znaczenia. I Ja musiałem uciekać do Egiptu, choć nikomu nie szkodziłem. Wasze ubóstwo czyni was podobnymi do Jezusa. Czy wiecie, co was pod tym wzglądem od Niego różni? Oto brak umiłowania tego ubóstwa, brak wyższych pobudek, brak pamięci na Jezusa. Jeżeli na wzór Jezusa będziecie kształtować wasze serca, jeżeli ułożycie według programu nakreślonego przez Jezusa wasze wymagania, obeschną wasze łzy, znajdziecie miły odpoczynek wśród najokrutniej szych nawet warunków.

69

Matka Najświętsza w życiu wewnętrznym na drodze niemowlęctwa duchowego.

Dusza, która się wybiera na górę doskonałości bez Matki Najświętszej, niedaleko zajdzie. Ustanie, a nawet w tym kawałku, który przebędzie, dozna wielkiego zmęczenia, toteż łatwo się zniechęci. Im dalej w górę, tym większe napotka trudności. Łatwo o z[a] błąkanie się w labiryncie dróg. Toteż dusze dążące do świętości powinny całym sercem przylgnąć do Matki Najświętszej, a Ona nie zawiedzie nikogo. Jeżeli Matka Najświętsza jest potrzebna w życiu wewnętrznym każdego człowieka, jest Ona niezbędna na drodze niemowlęctwa duchowego. Niemowlę bez matki to listek gnany wiatrem, to ptaszyna bez gniazdka. Napisz, że dusze, które uczują powołanie do wejścia na drogę niemowlęctwa duchowego, powinny iść za pociągiem łaski, ale pierwszą ich czynnością, pierwszym niejako aktem tego życia, niech będzie gorąca, serdeczna i szczera miłość Matki Najświętszej. Trzeba się Jej oddać całkowicie i zupełnie, bo Ona wie, co niemowlęciu jest potrzebne, a równocześnie zna upodobanie swego Syna. Trzeba zaufać Matce Najświętszej, bo Ona nikogo nie zawiedzie. Więcej Maryja wyprosić może u Boga, niż niemowlę zapragnąć jest zdolne. Niech dusza-niemowlę nie czyni nic takiego, czym mogłaby sprawić przykrość swej niebieskiej Matce, czym mogłaby Ją zasmucić. Trzeba być posłusznym dzieckiem Niepokalanej. Widziałaś nieraz matkę otoczoną liczną rodziną. Dla każdego dziecka ma ona słowo pociechy czy zachęty. Obchodzi ją los każdego dziecka, a jednak najwięcej starań poświęca niemowlęciu. Najczęściej pochyla się nad jego kolebką, tuli go najbliżej swojego serca, karmi go mlekiem swoich piersi, żyje niejako dla niego, spędza całe godziny w jego towarzystwie, choć w zamian otrzymuje tylko uśmiech, spojrzenie i niezrozumiałe dla innych, ale wymowne dla niej, gaworzenie. Dziecino, jeżeli dusza chce być przedmiotem takiej czułej opieki i miłości Matki Najświętszej, niech wejdzie na drogę niemowlęctwa duchowego. Dzieciom większym matka wskazuje drogę, którą iść mają. Małe - prowadzi za rękę, a niemowlęta sama przenosi na drugi brzeg. Czyż nie jest to szczęście dla duszy? Czyż nie jest to bezpieczeństwo przylgnąć do Matki; nie odwracać nawet oczu na kamienie przydrożne, na drogę opoczystą, na zbrukaną ziemię, ale wzrok swej duszy zatopić w błękitach, wpatrywać się w słońce złagodzone blaskiem zorzy - a nade wszystko kochać, kochać bez obawy.

70

W niemowlęctwie duchowym muszą się połączyć ze sobą maleńkość z wielkością. O maleńkości już ci mówiłem. Wytłumaczę ci, w jaki sposób połączyć z nią wielkość. Jeżeli ktoś majętny i bogaty daje ze swego mienia potrzebującym – daje wspaniałomyślnie, nie dając odbierającemu odczuć tego, że ze swego udziela, [że daje] z własnym uszczupleniem, mówią o nim ludzie, że jest wielki, [że] to jest człowiek wielkiego serca. Takie samo miano dają tym, którzy poświęcają się wielkiej idei, nie licząc prac i trudów. Wielkim nazywa się człowieka stającego odważnie wobec tych, którzy depczą prawdę i sprawiedliwość - bez względu na to, że się przez to naraża na szykany, a choćby i [na] wzgardę. Obrona prawdy stanowi [jego] wielkość. Wielki jest człowiek, który opuszcza wszystko, co ma, a idzie za Chrystusem. Wielki jest ten, który oddaje życie swoje za tych, którzy mu źle życzą, nienawidzą go.

Jakże może się pogodzić maleńkość niemowlęca z wielkością bohaterską? Przez łaskę. Łaska jest tak potężna, że wszystko może. Niemowlę daje wspaniałomyślnie to, czego zażąda matka. Jeżeli bezwiednie trzyma coś zaciśniętymi rączkami, to tak lekko, że bez trudności matka odebrać to coś może.

Dusza, która chce być takim niemowlęciem, powinna się wyzbyć wszelkiego przywiązania do jakiejkolwiek rzeczy, a równocześnie prosić Jezusa, by sam zabrał to, co może bezwiednie trzyma jeszcze w swoim posiadaniu. Niech taka dusza daje wspaniałomyślnie Jezusowi miłość swego serca, trud i cierpienie, [a] bliźnim - pomoc, wsparcie, słowo zachęty czy pociechy. Czy jej nie dawał Jezus-niemowlę? Serce swej Matki Niepokalanej i Józefa Św. zalewał radością swą Bożą, a sobie zostawiał ból z powodu niewdzięczności ludzkiej. Pocieszał pastuszków i umacniał ich dusze, sobie zostawiając ból odepchnięcia od wszystkich, tak że w bydlęcej stajni musiał szukać schronienia. Pocieszał i umacniał dusze mędrców - sobie zostawiając ból zapomnienia od tych, których ukochał, a którzy szukają raczej złudnej wielkości. Pozwalał bogacić się innym, sam znosząc ubóstwo posunięte aż do skrajności. Pozwalał panować Herodowi, dla siebie wybierając wygnanie. Pozwalał mówić innym, a sam milczał. Kiedy Niepokalana Matka zaniosła Go do świątyni, pozwolił złożyć za siebie okup. Równocześnie jednak ofiarował Ojcu swe życie -jako ofiarę za ludzkość całą; za tych, którzy Go kochają, ale i za tych, którzy Go nienawidzą, bluźnią Mu, prześladują; za tych, co Go krzyżują. Ofiara Jezusa-niemowlęcia w świątyni ma taką samą wartość jak ofiara krzyżowa, jak ofiara ołtarzowa. Ten sam Baranek oddał się Ojcu na zabicie za grzechy świata. Widział maleńki Jezus miecze bólu skierowane ku Niemu w chwili owej ofiary, ale się nie cofnął. Owszem, pozwolił na przedłużenie swojego życia, by dokonywanie tej ofiary trwało dłużej, by trwało w sposób mistyczny do końca świata.

Dusze - najmniejsze dzieci Boże - oddajcie się na ofiarę. Przed wami zakryte to, co cierpieć będziecie. A jeżeliby nawet Bóg uchylił zasłonę, nie lękajcie się, bądźcie wspaniałomyślne, połączcie waszą maleńkość z wielkością.

Odrzućcie wielkodusznym gestem wszystko, co jest z tego świata, co wam do Jezusa może utrudniać przystęp. A jeżeli zauważycie, że prawda i sprawiedliwość są w pogardzie, stójcie mocno przy Bogu; jeżeli mówić wam nie będzie dane - tym serdeczniej kochajcie Jezusa, tym ofiarniej bądźcie Mu oddane. To będzie nieme kazanie, wygłoszone przez najmniejszych do tych, którzy siebie uważają za wielkich i mądrych. Niech wielkość wasza polega na pogardzie tego, za czym świat się ugania, na ofiarowaniu siebie, na gotowości czynienia wszystkiego, czego Bóg zażąda. Wielcy tego świata nie potrafią sobie odmówić przyjemności, nie potrafią zwyciężyć siebie w drobiazgach nawet, a maleńkie dziecię Boże przejdzie koło sideł ponętnych z bohaterską wielkością, a raczej przejdzie wysoko ponad nią-przy Sercu Niepokalanej Matki. Czyż zamieniłoby pieszczoty Jej najczulsze nad zwodnicze przynęty?

Dzieci moje, otwórzcie oczy. Chciejcie zrozumieć, gdzie [jest] wielkość prawdziwa. Stańcie się małymi, a uczynię was bohaterami. Uczynię z was przednią straż mego królestwa. Uczynię z was najodważniejszą milicję, która w pierwszy gotowa iść ogień, ale też pierwsza zdobędzie nagrodę. Z ust niemowlątek i ssących doskonałą odbiorę chwałę [Ps 8,3]. Z najsłabszych najsilniejszą utworzę fortecę. Z tych, którymi świat pogardza, utworzę aureolę swojej chwały. Kto chce być wielki, niech się stanie małym przez pokorę, wyrzeczenie się siebie, zapomnienie o sobie, a przede wszystkim przez niemowlęcą ufność we wszechmoc Tego, który [go-je] kocha i przy Sercu swoim wychowuje.

73

Moja dziecino, czy nie spostrzegasz podobieństwa między moim niemowlęctwem a męką i śmiercią krzyżową? Tam i tu [jest] ten sam Jezus - cichy Baranek, nieotwierający ust swoich [Iz 53,7], posłuszny aż do śmierci, a śmierci krzyżowej [Flp 2,8]. W niemowlęctwie nie była to śmierć krzyżowa, ale gdyby Matka Najświętsza odmówiła Mi swej opieki i troski matczynej, znalazłbym niechybnie śmierć, bo dobrowolnie i z miłości poddałem się prawom niemowlęctwa. W Betlejem i na Kalwarii Jezus ubogi; nie ma własnego dachu nad głową; kolebką [Mu jest] żłób kamienny; łożem śmiertelnym - krzyż, ciernie i gwoździe. Tam ubogie pieluszki; tu - zdarcie ostatniej szaty dla podzielenia jej trafem losu. Tam niema przyroda daje świadectwo, narodzonemu w ludzkiej postaci Bogu, przez gwiazdę; tu – przyroda pokrywa się żałobą przy skonie Boga-człowieka. W Betlejem miałem serca kochające, ale i takie, które zionęły do Mnie nienawiścią, które czyhały na moją zgubę, a nawet wysyłały swych siepaczy, by Mnie zamordować. Wówczas jeszcze nie przyszła godzina moja, ale rzeź niewiniątek [Mt 3,16] była moją rzezią. Ja czułem ból ich śmierci, jak gdybym sam śmierć ponosił. Czy wiesz, dlaczego ci to przypominam? - bo chcę ci dać poznać, że na drodze niemowlęctwa duchowego można przez naśladowanie Jezusa dojść do takiego wyniszczenia, do jakiego doprowadza Kalwaria. Za takie ogołocenie się ze wszystkiego, za wyniszczenie własnej woli otrzymają dusze, które weszły na drogę niemowlęctwa duchowego, taką samą nagrodę jak za męczeństwo.

Leonio, kiedy ci pierwszy raz mówiłem o niemowlęctwie duchowym, mówiłem ci, że przez nie najbardziej upodobnisz się do Jezusa w Hostii. W moim niemowlęctwie najbliższym moim aniołem, który czuwał nade Mną, była moja Matka Niepokalana. Ona spełniała nade Mną wolę Bożą. Dziś taką rolę spełnia wobec Mnie kapłan. Jestem zamknięty w tabernakulum, dopóki nie otworzy drzwiczek kapłan, by Mnie podać na pokarm duszom, by Mnie zanieść na sercu swoim do chorego. Pod postacią Hostii spełniam cichą ofiarę za ludzkość całą, za każdą duszę z osobna. Milczę, ale modlę się za wszystkich; ukryty - zaglądam do głębi każdej duszy; na pozór sam bez życia - ożywiam milionowe rzesze cisnące się do Mnie po życie. Posłuchaj, moja oblubienico, moja mała siostrzyczko - chcę, byś Mnie naśladowała, by Mnie naśladowały wszystkie maleńkie dusze. Daję wam kapłanów - przewodników. Pozwólcie, by kierowali waszymi krokami, nie roztrząsajcie, dlaczego to lub owo nakazują wam lub zakazują. Bądźcie im posłuszne. Żyjcie same głębokim życiem wewnętrznym, życiem Bożym. Nieście to życie duszom bliźnich waszych przez modlitwę, ofiarę, przez zapomnienie o sobie. Bądźcie mało wymagające dla siebie. Zostawcie w swych sercach dużo miejsca dla Jezusa, oddajcie Mu się całkowicie, by w was żył, jak żyje w Hostii. Biały opłatek, ów kawałek chleba, przeistacza sią w Jezusa, już z jego istoty nic nie pozostaje prócz przypadłości.

Leonio, Ja chcę tak przeistoczyć duszę. Chcę ją całkowicie przeistoczyć w siebie w sposób tajemniczy, jak się dokonuje przemiana chleba i wina w Ciało i Krew najświętszą. Ja chcę żyć w duszach, nie niszcząc ich wrodzonych uzdolnień i zalet, ale podnosząc je do współżycia ze Mną. Ze strony duszy potrzebna jest koniecznie ofiara - wyrzeczenie się siebie.

74

Bardzo mi trudno, owszem, prawie że niepodobna odprawiać rozmyślanie. Poskarżyłam się na to Panu Jezusowi, a On mi powiedział: O cóż ci chodzi? Słuchasz mojego głosu i kochasz Mnie. Gdy ci się zapytam, czegoś się nauczyła w mojej szkole, powiesz - kochać Jezusa i słuchać Jego głosu. Będę bardzo zadowolony. Dalszy egzamin pójdzie już łatwo. Wiedzę świecką zdobywa się dwoma sposobami: albo uczęszcza się do szkoły i słucha wykładów, by je sobie potem przyswoić, albo wertuje się książki i zdobywa się przez to wiedzę, a potem zdaje się egzamin prywatnie. Leonio, dla ciebie wybrałem pierwszy sposób odnośnie do życia wewnętrznego. Pouczam cię sam i przez spowiednika. Chcę ci dać samo jądro prawdy, chcę przez ciebie przemówić do dusz wielu, by je do siebie pociągnąć.

Spełni się to wszystko, co ci zapowiedziałem - tak odezwał się raz Jezus, gdy ja byłam zaskoczona, że spełnia się to, co mówił mi raz Jezus.

Dusze, które chcą wejść na drogą niemowlęctwa duchowego, muszą w szczególniejszy sposób ukochać zapomnienie. Gdybym był jako niemowlę pozostał w Betlejem, gdzie Mnie witali pastuszkowie, gdzie Mi hołd oddawali Mędrcy, nie byłbym tak dobrze ukryty jak w Egipcie, gdzie żyłem nieznany. Józef św. i moja Matka Niepokalana zabrali Mnie do Egiptu potajemnie - to była ucieczka. Mogłem nie uciekać, mogłem pozostać w kraju - nawet dać znać Herodowi, że żyję, że uszedłem jego zbrodniczej ręki, która bez woli Ojca niebieskiego i bez mojej zgody dosięgnąć Mnie nie mogła. Ale tym sposobem Herod rozjątrzyłby się jeszcze bardziej, prześladowałby innych.

Prześladowanie znoszone z miłości dla Boga jest zasługujące, ale dusze kochające Boga powinny, o ile możności, starać się temu zapobiec. Nie dlatego, by uniknąć cierpienia, lecz by nie dopuszczać do obrazy Bożej w osobach bliźnich, bo i oni mają duszę, i oni są odpowiedzialni przed Bogiem. Z tego względu doskonalszą i bezpieczniejszą rzeczą dla duszy jest zapomnienie, i dusze powinny je bardzo kochać. Niech wam maleńki Jezus będzie wzorem. Chyba że takie są zamiary Boże wobec pewnych dusz, że Bóg dopuszcza na nie prześladowania. Wówczas powinny spokojnie i z poddaniem się woli Bożej przyłożyć usta do kielicha goryczy.

Pragnęłam raz wzbić się ku Ojcu przedwiecznemu. Czułam, że mnie wzywa ku sobie. Tymczasem między Ojcem niebieskim a mną ukazał się szatan. Miał postać ludzką, tylko ciało było ceglastożółte, jakby osmalone. Rozpięte miał skrzydła nietoperza, którymi zasłaniał mi drogę do Ojca. W tej samej jednak chwili, tuż przed Ojcem niebieskim, ukazał się Jezus rozpięty na krzyżu, a szatan znikł. Po chwili znikło całe widzenie. Na następny dzień, kiedy znowu Jezus zaczął przemawiać do duszy, zapytałam Go, czy istotnie wczoraj był szatan. Pan Jezus powiedział, że to był szatan. A co on chciał? - zapytałam jeszcze. Jezus odpowiedział: Szatan, który rościł sobie nieuzasadnione pretensje do twojej duszy, wścieka się ze złości, że ta dusza z taką łatwością przestaje z Ojcem niebieskim, że kocha Go taką dziecięcą miłością, i dla tego chce ci zagrodzić drogę do Ojca, lecz nie bój się, Ja jestem drogą po której zawsze trafisz do Ojca.

78

Posłuszeństwo na drodze niemowlęctwa duchowego.

Jeżeli chcesz wiedzieć, jak daleko ma się posunąć twoje posłuszeństwo, idź do Niepokalanej Matki. Proś, by ci pozwoliła pozostać i przyglądnąć się posłuszeństwu Niemowlęcia Jezus. Posłuszeństwo niemowlęcia nie zna nawet odruchów sprzeciwiania się woli innych. Czy aż tak daleko ma sięgnąć posłuszeństwo duszy na drodze niemowlęctwa duchowego? Tak, ale w tym znaczeniu, żeby te odruchy umarzać, skoro się je tylko spostrzeże, nie wchodzić z nimi w kompromis, nie robić układów, ale przecinać nić ich życia. Mniejsza o to, że umrze odruch i przez chwilę będzie zawadzał jako coś niepotrzebnego. Łatwo jest wyrzucić go z duszy jako niepotrzebny balast, byle w tym miejscu wzrósł kwiat posłuszeństwa. Niemowlę nie rozumuje, dlaczego dano mu takie, a nie inne polecenie, dlaczego jemu, a nie komu innemu. Ludzkie niemowlę nie jest nawet zdolne do takiego rozumowania. Niemowlę Jezus, będąc wszechwiedzą, wiedział o wszystkim. Mógł – jako Bóg - wydawać daleko mądrzejsze rozkazy niż św. Józef czy Matka Niepokalana, a jednak był im poddany.

W życiu zakonnym, czy w życiu wewnętrznym, potrzebne jest koniecznie posłuszeństwo. W pierwszym wypadku posłuszeństwo jest cementem, który spaja żyjący organizm jednego ducha zgromadzenia. Usunąć cement, wszystko się rozleci albo rozluźni tak, że nad wszystkimi zawiśnie groza katastrofa rozprzężenia, upadku. W drugim wypadku, tj. w życiu bardziej wewnętrznym, kierowanym przez kapłana spowiednika, jest posłuszeństwo konieczne tak, jak światło o zmroku, by trafić do pewnego punktu, o którym niecałkowite ma się pojęcie. Ja daję duszy dużo światła. Sam staję się jej światłością, ale moją działalność w duszy uzależniam od kierownictwa tych, którym powierzyłem dusze. Choćby nawet dusza miała już bardzo wielki zasób doświadczenia za sobą, jeżeli zechce kierować się tylko swoim doświadczeniem, bez względu na kierownika duszy, niedaleko zajdzie. Więcej zyskuje dusza niemowlęcym poddaniem swej woli pod wolę Bożą na drodze posłuszeństwa, niż gdyby z własnej woli poszła na męczeństwo. Jednym z powodów, dla których stałem się niemowlęciem, było pragnienie posłuszeństwa niemowlęcego. Toteż jeżeli w jakiejś duszy widzę posłuszeństwo doskonałe, nie mogę się oprzeć, by nie przyjść do niej dla nawiązania serdecznej przyjaźni, bo wiem, że ta dusza tylko mojej woli pragnie, a Ja swoją wolę objawiam przez przełożonych. O zrozumienie woli przełożonych zapytać się można, a nawet trzeba, i to nie jest roztrząsaniem ich woli, ale jeżeli wola wyraźna, trzeba się jej niezwłocznie poddać.

81

Czy wiesz, co się Bogu w duszy podoba, dlaczego tak lgnie do niej? Oto Jego własne podobieństwo. Stworzył człowieka na podobieństwo swoje [Rdz 1,27] i tak się rozmiłował w tym własnym podobieństwie swoim, utrwalonym w człowieku, że sam zapragnął stać się podobny człowiekowi i dlatego w miłości niepojętej stał się człowiekiem. Bóg-człowiek i ludzie - dzieci Boże - to jedna wielka rodzina Boża, a każdy z członków tej rodziny [jest] tak kochany, jak gdyby był tylko sam z Bogiem samym. Bóg jest miłością, wszystko w Bogu jest miłością.

Bóg dlatego dał ludziom przykazanie miłości, bo pragnie, by dzieci w Jego rodzinie kochały się wzajemnie jedną - Bożą - miłością. I znowu, moja Leonio, chcę przez ciebie wskazać duszom niemowlęctwo duchowe w ujęciu miłości wzajemnej. Czyś widziała kiedy, by małe niemowlęta nienawidziły się nawzajem, by się mordowały, obrzucały obelgami? To niepodobna. U niemowlęcia nie ma zazdrości, zemsty, niechęci. Ono jest istotą kochającą. Jeżeli się nie staniecie jako dziatki, nie wnijdziecie do Królestwa Niebieskiego [Mt 18,2]. Trzeba mieć serce wolne od wszelkiej niechęci do bliźniego, jak wolne od niej są serca dzieci, a wówczas dopiero przyjdzie do was Królestwo Boże i wy wnijdziecie do królestwa obiecanego maluczkim.

A jeżeli chodzi o doskonałość, o świętość duszy, to znowu w miłości bliźniego możecie szukać wzoru u Niemowlęcia Jezus. Nie szuka Ono wyniesienia się nad innych, by błyszczeć, a przez to wzbudzić może zazdrość u dusz słabych. Jezus kryje się możliwie najbardziej, obiera miejsce ostatnie, rodzi się w stajni bydlęcej. Któż Mu zazdrości? A gdyby wam dano zaglądnąć do Jego Bożego Serca, ujrzelibyście w Nim te same uczucia miłości, dobroci przebaczenia, jakim dał upust w czasie swojej apostolskiej działalności, gdy leczył chorych, wskrzeszał umarłych, gdy brał w obronę grzeszników - On, nieskończona Świętość, by im okazać litość i przebaczenie.

Miłość Ojca przedwiecznego i miłość wszystkich ludzi i każdego z osobna były treścią mojego życia niemowlęcego, były treścią mojego ofiarnego niemowlęctwa. Przyjdźcie do Mnie, uczcie się ode Mnie doskonałej miłości bliźniego, uczcie się składać z siebie ofiarę tak cicho, by nawet nikt nie wiedział, że ofiara coś kosztuje. Uczcie się ustępować przed gniewem drugich, gdy chwała Boża tego wymaga, uczcie się jednakowej miłości zarówno dla prostaczków, jak dla mędrców, miejcie dla wszystkich błogosławieństwo w swym sercu, życzliwe słowo na ustach, łagodność w spojrzeniu.

Kryjcie także w sobie dary Boże wyjątkowe, by nie obudzać zazdrości u dusz słabych. Do jakiego stopnia ukrył się Jezus--niemowlę? Był Bogiem, a któż wiedział o tym? Niepokalana Matka, święty Józef, Mędrcy, garstka pastuszków. Ale i oni mieli o tym objawienie od Boga, który chciał uwielbić swego Syna, ale maleńki Jezus nikomu nie rozpowiadał, kim jest, aż przyszła godzina Jego, godzina, w której miał objawić Ojca [J 16,25; 17,1], by rozbudzić w sercach ludzkich miłość ku Niemu.

O, jak szczęśliwa jest dusza żyjąca w takim niemowlęcym ukryciu; nikt się nią nie zajmuje, tylko ci, którym zlecona została troska 0 to. Trzeba się starać przejść cicho i niepostrzeżenie przez życie, chyba że komu z góry dano osobne zlecenie, by dla chwały Bożej dokonać na ziemi czynów wielkich. Wam, moje dusze najmniejsze, wystarczy cicha ofiara. Tylko niech ona będzie nieustanna.

Do jednego oceanu płyną wody gwałtownego, górskiego potoku i cicho, spokojnie płynącej rzeki. Które wody więcej pożytku przynoszą? Obydwie mogą być z korzyścią użyte. - Pierwsza może być użyta do poruszania kół rozpadowych w maszynach, do poruszania kół młyńskich, które mają zetrzeć ziarno na mąką. Woda spokojnie płynąca w szerokich korytach może przenosić statki obładowane towarem - a to droga tańsza niż lądowa.

Moja Leonio, dusze, które oddane są życiu apostolskiemu, pracy nad zbawieniem dusz, muszą nieraz być takim górskim potokiem, muszą użyć siły wprost mocarnej, by odrzucać plewy zła; dobrze czynią, jeżeli ich źródło bije wysoko w Bogu, jeżeli od Niego czerpią siłą rozpadową. Gdyby chcieli z szumem płynąć tylko dlatego, by zwrócić na siebie uwagą, mogą - co prawda – skierować na siebie wzrok przechodniów, ale łatwo mogą jednym nieostrożnym wezbraniem uczynić więcej szkody niż pożytku. Toteż powinni czuwać nad tym, by rozpowiadać tylko chwałą Bożą, nie swoją, a przy tym zawsze mają patrzeć na swój własny cel i na drożyną, którą mają przepłynąć we własnym korycie.

Dusze, których życie płynie na podobieństwo wód - rzek spokojnych - niech nie pragną być potokami; niech spełniają cicho swoje obowiązki, służąc każdemu, kto ich zechce użyć, kryjąc w głębinach każdy kamień przeciwności bez szemrania i bez skargi. Jeden cel mając przed sobą - dopłynięcie do oceanu i uniesienie z sobą tych, którzy sią powierzyli ich prądowi. W oceanie miłości razem zatoną wody potoku górskiego i rzeki spokojnej, by rozpowiadać chwałą Najwyższego.

90

Niemowlęctwo duchowe wymaga bardzo wielkiej ofiary i zaparcia [się] samego siebie. To już prawie graniczy z unicestwieniem. Słowo unicestwienie trudne jest do zrozumienia dla istot, które czują w sobie energię życia, zdolność do działania, do tworzenia - do życia poniekąd niezależnego w rozumieniu ludzkim. Mało ludzi zastanawia się nad słowem unicestwienie. Nawet nie wiedzą, co ono znaczy, jak je zrealizować. Niemowlęctwo duchowe ma im to ułatwić. Tu unicestwienie jest niejako ucieleśnione, uzmysłowione. Można mu się z bliska przyjrzeć, można je nawet pokochać, bo ono w swej prostocie [jest] tak czarujące. Człowiek jest nicością, ale przez zapominanie o Bogu, o świętości życia, o jego przeznaczeniu jakże bardzo wyrasta [w swoim mniemaniu] ponad tą nicość, jak chciałby być czymś zupełnie niezależnym. Tymczasem Bóg żąda unicestwienia, a bardziej po ludzku powiedziane znaczy to: Bóg żąda zmniejszenia siebie aż do rozmiarów niemowlęctwa, które - jak już wyżej powiedziałem - graniczy z unicestwieniem. Unicestwić swoje ja, by na jego miejscu zakrólowało Ja Jezusowe, a uczynić to dobrowolnie i ze świadomością, to kosztuje ofiary. Stać sią niemowlęciem w rozumieniu własnym i nie chcieć być za coś uważanym od drugich - to też kosztuje ofiary. Ale trzeba dawać, dawać tak długo, aż się odda wszystko; trzeba zejść aż na dno, aż do samego źródła i to źródło oddać, by sią unicestwić przed Bogiem. Niemowlęctwo duchowe ma ułatwić to unicestwienie, a właściwie jego zrozumienie, dla dusz pragnących doskonałości, a w tych [duszach], które już wejdą na tą drogą [unicestwienia] ma je zrealizować tak, by zamarło wszystko, a pozostał Jezus sam.

Ogólny plan drożyny niemowlęctwa duchowego już jest rzucony. Znajdą się dusze kochające, które wejdą w jego istotą, objaśnią - i myśl Jezusa nie zginie. Tobie, której tą drożynę objawiłem, przypomnę ją jeszcze w chwilach, gdy zażądam ofiary. Dzisiaj na jedno zwrócę uwagą. Dziecino moja, nie myśl o przeszłości – powierz ją zupełnie miłosierdziu Bożemu; nie myśl o przyszłości - powierz ją całkowicie dobroci Bożej. Czyż niemowlę myśli o tym? Jedno zadanie masz do spełnienia - kochać Jezusa coraz więcej i coraz gorącej. Nie myśl o przeszłości, by się nią martwić. Wolno ci płakać przy Sercu twojego Jezusa, wolno żałować z miłości, ale wiedz, że miłość własna może się wśliznąć nawet do najświętszych uczuć. Nie przywiązuj do niczego swojego serca, jedynie do miłości Jezusowej. Oddaj się pod kierownictwo Ducha Świętego. Jeżeli rozbudzi w twoim sercu żal, nie tłum go, ale nie zacieśniaj twojego serca - nie przestawaj w takich chwilach powtarzać Jezusowi, że Go kochasz.

91

Nade wszystko od dusz maleńkich domagam się ufności. Pragnę, by Mi zaufały, by Mi wszystko powierzyły - swoje kłopoty i troski, radości i nadzieje. Czyż sama nie postępowałaś tak w domu wobec matki? Jeżeli czegoś nie umiałaś zrobić sama, biegłaś do matki z myślą - mamusia to umie. Jeżeli coś popsułaś, byłaś przekonana, [że] mamusia to naprawi. O, jak Ja lubię tego rodzaju zaufanie. Jeżeli dusza zna swoją nicość, musi sobie na każdym niemal kroku powiedzieć - nic nie umiem, niezdolna jestem do wykonania jakiegokolwiek dobra - tylko niemowlęciem jestem, w którym tkwią energie życia, ale musi być ktoś, kto by dopomagał do rozwoju tego życia. Największą radość sprawia Mi dusza, jeżeli w takich chwilach naocznego poznania swej bezradności ufa, że Jezus to zrobi, bo umie, bo może, bo mnie kocha, więc uczyni to dla mnie. On chce to uczynić, bo jest dobry, chce wspierać nędzę, bo jest możny. Takie ślepe zaufanie Jezusowi podbija Jego Serce, bo zaufania zawieść nie może. A więc złóż całą twoją ufność w Panu Jezusie. Niech ci się nic nie wydaje niemożliwe do osiągnięcia, bo Pan Jezus wszystko może.

Niech żadna dusza nie mówi, że coś jest dla niej niemożliwe, że to było tylko dla świętych. Czy święci własną mocą zdobyli cnotę, czy własną mocą stali się świętymi? To Jezus w nich działał, a czynił to dlatego, bo Mu działać pozwolili, bo nie ufając sobie, ufali Jezusowi. To jest tajemnica działania Bożego w duszy, to jest sekret świętości. Wiesz, moja droga, że Ja pragnę, by wszyscy ludzie byli świętymi. Nie zabraknie Mi łask, by nimi móc obdarzać każdą duszę przeobficie, i Kościołowi memu nie zabraknie dla nich ołtarzy, byleby tylko ludzie chcieli Mi ufać, byleby współdziałali z łaską. Dlatego sekret świętości zdradzam, oznajmiam go ludziom przez duszę, która wierzy słowom moim.

92

Kto pierwszy złożył za Mnie swoje życie w ofierze? Kto pierwszy za Mnie krew przelał? Niemowlęta - owe niewiniątka betlejemskie. Nie stało się to jedynie wskutek okrucieństwa Heroda. Ojciec przedwieczny chciał swemu Synowi-niemowlęciu dać ofiarę z istot najmniejszych, z istot Jego wieku i to ofiarę krwawą by zaznaczyć, że wyniszczenie Jezusa w wieku niemowlęcym równało się męczeństwu i że dla naśladowania tego niemowlęctwa potrzeba ze strony duszy ofiary równej męczeństwu, a Niemowlę Jezus zasługuje na to, by Mu tego rodzaju ofiary składać.

Wówczas, gdy słyszałem jęki konających niewiniątek, myślałem o tobie Leonio, której miałem ukazać drogę niemowlęctwa, i o tym zastępie dusz, które wejść na nią miały. Nie przypadkiem się to stało, że ty pierwsza w waszym zgromadzeniu zaciągnęłaś się w szeregi „Dusz-Ofiar" i że przez ciebie rozpowszechnia się ten święty pobór w szeregi ofiar w zgromadzeniu. Ja to sprawiłem, bo chciałem w tobie powtórzyć dzieje mego niemowlęctwa. Pierwszej ofiary ze zgromadzenia zażądałem od duszy kroczącej drogą niemowlęctwa.

Posłuchaj, niewiniątka nie wiedziały, dla kogo składają ofiarę z życia; nie szły na ofiarę dobrowolnie, bo były niezdolne do tego. W chwili ich śmierci jednak objawiłem im siebie oraz wzniosłość ich ofiary. A kiedy po śmierci krzyżowej wstąpiłem do otchłani, pierwsi rodzice wysłali na moje przywitanie owe niewiniątka, jako najmłodsze swoje potomstwo, które złożyło dla Mnie w ofierze pierwociny swego życia, swoją krew. Tę krew, przelaną w męczeństwie, rzucały one do stóp moich jako kwiaty niewinności i miłości. Mile przyjąłem ten hołd i zapragnąłem powiększyć zastępy maleńkich dusz ofiarnych.

Dziecino, w niemowlęctwie duchowym można stać się męczennikiem, a to w sposób doskonalszy, niż to stało się udziałem niewiniątek, bo dobrowolnie, ze świadomością ofiary i wyniszczenia siebie. Ty znajdziesz męczeństwo w płomieniach miłości i w ofiarach, jakich zażądam od ciebie.

Otrzymałam od spowiednika pozwolenie na pewne umartwienie, którego Jezus ode mnie żądał. Duszę moją napełniła nieziemska i niedająca się opisać radość. Jezus maleńki tulił się do mojej duszy, a obejmując ją, rzekł: Tyś już cała moja, już wszystka do Mnie należysz. Choćbyś Mi już nawet nie złożyła tej ofiary, byłbym zadowolony, bo widziałem, jak wielkodusznie na nią się zgodziłaś, jak wytrwale o nią prosiłaś, gdy ci spowiednik początkowo odmówił. Już nie będę miał przeszkody w obsypywaniu cię swoimi łaskami, bo ją usunęłaś, podejmując umartwienie dla ciebie najtrudniejsze.

100

Oblubienico moja, czy ty się starasz o to, by stać się [do] Mnie podobną? Popatrz na moje oblicze. Na moment Pan Jezus ukazał mi swe oblicze. Popatrz, jak na nim rozlany jest majestat cierpienia z majestatem dobroci, słodyczy, łagodności. Ucz się ode Mnie tej słodyczy. Wpatruj się we Mnie, uwielbiaj moje oblicze. Jesteś moim niemowlęciem, ale cię nie minie nic, czego żądam od dusz bohaterskich. W ukrytych przed wzrokiem niepowołanych ofiarach musisz okazać moc duszy. Tę moc czerpiesz ze Mnie. Ja wyniszczyłem się dla ciebie, by ci dać siłę, byś była bohaterką w maleńkości. Tylko w takim znaczeniu nakreśliłem drogę niemowlęctwa duchowego. Jest to ukrycie prawdziwej wielkości.

118

Trwałam w oschłej adoracji Najświętszego Sakramentu. Pan Jezus wezwał mnie do odprawiania drogi krzyżowej. Pójdź – mówił Pan Jezus - napij sią ze zdrojów mojej mąki. Nie sprzeciwia sią to drodze niemowlęctwa - owszem, pogłębia je. Już ci mówiłem o tym, że w niemowlęctwie miałem ustawicznie przed oczyma moją mękę bolesną. Niemowlęctwo było streszczeniem mej męki. I dusza - niemowlę łaski, towarzyszka mego niemowlęctwa – musi zrozumieć, w miarą udzielonej jej laski, tajemnicą krzyża. Tylko w krzyżu umartwienia i zaparcia się siebie może być zrozumiana tajemnica życia wewnętrznego na drodze niemowlęctwa. Wąska to drożyna, ale maleńcy nie potrzebują szerokich i przestronnych dróg. Pójdź, napij się z kielicha twojego Zbawcy - Jezusa.

142

O, Duchu Przenajświętszy - błagałam - zmiłuj się nade mną, ukaż mi drogę, którą pomimo całej mojej nędzy mogę dojść do świętości życia. Ja ci już ukazałem drogę - rzekł Duch Święty - drogę niemowlęctwa duchowego. Tą tylko drożyną dojdziesz do świętości. Mój Boże - błagałam - czy umartwienia, do których mnie zachęcasz, nie są niezgodne z drogą niemowlęctwa duchowego? Nie - odpowiedział Duch Święty - niemowlęctwo duchowe to umieranie sobie, to naśladowanie Niemowlęcia Jezus, a On żył w bardzo trudnych warunkach. Przypomnij sobie żłób kamienny, stajnię bydlęcą, a przede wszystkim świadomość ofiary i cierpień za ludzkość całą. Już ci mówiłem, że Jezus w swym niemowlęctwie wycierpiał w swej duszy i na swym ciele wszystkie cierpienia i katusze późniejszej męki. Życie Jezusa-niemowlęcia nie było beztroskim snem czy odpoczynkiem - kto by tak sądził, błądzi. Bądź mała w uznaniu swej słabości, lecz silna w ufności, a zostaniesz świętą.

156

31 VIII [1936 r.] Dzisiaj, w czasie Mszy Św., ujrzałam Matkę Najświętszą jako maleńkie niemowlę. Była tak niewymownie piękna i tak bardzo podobna do małego Niemowlęcia Jezus. Wszystko tchnęło w niej niepojętą czystością i świętością. Głos wewnętrzny odezwał się: Dotąd nie zastanawiałaś się nad niemowlęctwem twej Matki Niepokalanej. Odsłonię je nieco przed tobą, bo ono zawiera w sobie cechy niemowlęctwa duchowego, jakiego żądam od ciebie. Maryja Niepokalana w swym niemowlęctwie miała pełne używanie rozumu. Poznawała Boga więcej niż wszyscy ludzie razem wzięci, bo poznanie Boga zależy od czystości serca, a Ona była najczystsza pomiędzy wszystkimi stworzeniami. Nie głosiła jednak Matka przeczysta nauk Mądrości Odwiecznej, ale wszystko przechowywała w Sercu swoim, bo wiedziała, że nie to jest Jej posłannictwem na ziemi, a miłość Boga zależy [polega] na najdoskonalszym pełnieniu woli Bożej we wszystkim. To święte milczenie - milczenie niemowlęctwa - zachowuje Maryja przez życie całe, nawet wówczas, gdy zamilkł na krzyżu Syn Jej Jezus. Matka Słowa Odwiecznego, Matka Mądrości Nieskończonej, milczy. Bóg tego żądał od Niej, by była wzorem dusz oddanych życiu ukrytemu, by wspomagać tych, których obowiązkiem jest głoszenie słowa Bożego. Maryja pragnęła jak najprędzej oddać się Bogu na służbę w gronie świętych dziewic - serce Jej było tylko Bogiem zajęte - lecz nie mówi do rodziców o swym gorącym pragnieniu. Zdana na wolę Bożą czeka chwili, w której wypełnić się mają nad Nią odwieczne zamiary.

Pokora Maryi w Jej niemowlęctwie jest niezgłębiona. Niczym nie zdradza na zewnątrz swej wielkości duchowej, chociaż w świetle Bożego poznania wiedziała, jak wielkie rzeczy uczynił dla Niej Bóg [Łk 1,49]- zakryta tylko była przed Nią tajemnica macierzyństwa Bożego.

Jej ukrycie się przed światem. Jej zjednoczenie się z wolą Bożą oddanie siebie wyłącznie Bogu, posłuszeństwo wobec rodziców, prostota, anielskość, pobożność, łagodność i cały szereg innych cnót, zdobiących Jej duszę niepokalaną już w niemowlęctwie, mogą być zwierciadłem, w którym przeglądać się często powinna dusza dążąca drogą niemowlęctwa duchowego. Moja Leonio, czcij niemowlęctwo twej Matki niebieskiej - zwłaszcza w czasie nowenny do Jej Narodzenia.

161

12 X [1936 r.] Po raz pierwszy w życiu ujrzałam św. Józefa pełnego niebiańskiej jasności. Pan Jezus, ukazując mi Go, mówił: Powierzam cię opiece św. Józefa. Strzegł On tak dobrze moich lat niemowlęcych i dziecięcych, niech będzie również opiekunem twojego niemowlęctwa duchowego. Pan Jezus pogłębił w moim sercu miłość i zaufanie do św. Józefa. Nic chyba nie zatrze w mej duszy widoku ukochanego św. Józefa.

167

16 XI [1936 r.] Chcę, byś cały adwent tegoroczny spędziła na miłosnym uwielbianiu mojego niemowlęctwa. Wpatruj się w tajemnice mojego niemowlęctwa, byś je odzwierciedlić mogła w swojej duszy przez naśladowanie Mnie możliwie najwierniejsze. Przez milczenie i skupienie ducha uwielbiaj moje Boskie milczenie w niemowlęctwie. Ja tak bardzo kocham dusze oddane milczeniu. Tylko do dusz skupionych przychodzę, by z nimi poufnie przestawać; im tylko mogę odsłaniać tajemnice Mego Serca. Niech się nie dziwią dusze rozproszone i wylane na zewnątrz, że nie słyszą wewnątrz Bożego głosu. Czyż w zajezdnej gospodzie słychać delikatny powiew wietrzyka? A takim jest tchnienie Ducha Świętego, takim - głos maleńkiej Dzieciny, Niemowlęcia Jezus.

Kto chce mieć uczestnictwo w zasługach Boskiego niemowlęctwa, musi ukochać Jego ofiary. W dziedzinie ducha każda łaska, każdy dar nabyty został ofiarą Syna Bożego, ale i dusza musi dołożyć maleńką dozę swojej ofiarności, jeżeli chce otrzymać skarby nieskończonej ceny. Z łaską ma się rzecz podobnie jak z jałmużną otrzymywaną za kwitkiem. Kwit to właściwie papier bezwartościowy, a jednak za jego okazaniem instytucja jakaś udziela jałmużny. Takim kwitem dla duszy, potrzebnym do uzyskania łask Bożych, jest uznanie przez duszę własnej nędzy. Kto bez tego kwitu przychodzi do Boskiej skarbnicy łask, niczego nie uzyska. Bo i czegóż mógłby się spodziewać bogacz, ubrany w bisiory, opływający we wszystko, dumny i pełen pogardy dla jałmużnika i jałmużny? Pokwitowanie musi być zaopatrzone pieczęcią, by mogło mieć wartość.

Oblubienico moja. Ja Krew wylałem, odebrałem ran tysiące, by każdą duszę zaznaczyć tą Boską pieczęcią - dowodem prawa do odbierania łask. Niech wszyscy przychodzą do Stolicy Miłosierdzia, nawet najwięksi grzesznicy. Skoro tylko wskażą kwit własnej nędzy, opatrzony pieczęcią moich ran, uzyskają wszystko, o co prosić będą. Nikomu nie odmawiam przebaczenia, kto o nie prosi z żalem i ufnością. Nikomu nie odmawiam łaski świętości, kto przynosi szczerą wolę służenia Mi nie dla własnych interesów, lecz dla chwały Bożej.

Miłość bezinteresowna - ta zachwyca moje Serce. Miłość ofiarna otwiera moje Boże Serce z taką łatwością, że dusza [w] każdej chwili może wejść w ten Ogród przebłogosławiony by w Nim zażywać odpoczynku, ochłody i radości niebiańskich. Miłość ofiarna ze strony duszy to okup Miłości nieskończonej, która udziela się duszy dążącej do doskonałości. Jest to wymiana dwóch serc kochających się aż do oddania siebie, aż do zapomnienia o sobie.

Ukochaj umartwienie i ćwicz się w nim. Przypomnij sobie żłób kamienny, w którym spoczęły moje członki niemowlęce. Naśladuj Mnie w tym. Nie od wszystkich dusz żądam jednakowej ofiary. Uwzględniam stan zdrowia i okoliczności, w jakich dusza się znajduje. Od Ciebie, moja oblubienico, żądam ofiary, bo więcej sił czerpiesz z mojego Serca. Chcę cię widzieć ukrzyżowaną przez umartwienie. Złóż na stosie umartwienia wszystkie twoje upodobania, pragnienia i wysiłki. Ja poświęcę ofiarę, przyjmę ją i połączę ze swoją kalwaryjską i ołtarzową ofiarą. Bądź małą, najmniejszą - to również umartwienie umysłu i woli. Maleńkim odsłonię tajemnice mojej miłości.

189

W okresie Bożego Narodzenia nie odprawiałam drogi krzyżowej. Wszystkie chwile adoracji i modlitwy poświęcałam niemowlęctwu Pana Jezusa, chyba że mnie sam zajął czym innym. W ubiegłym tygodniu zaczęłam odprawiać drogę krzyżową - a Pan Jezus rzekł: Czekam na ciebie. Zostawiłaś Mnie przy trzecim upadku pod krzyżem i nie wracasz. Dziecino, Ja cię wybrałem, byś w specjalny sposób oddała życie na uwielbienie mego niemowlęctwa. Uczyłem cię jego tajemnic, bo pragnąłem mieć towarzyszkę moich pierwszych chwil spędzonych na ziemi. Cieszę się, ilekroć myślisz o moim niemowlęctwie. Jednak również radośnie spoglądam na ciebie, gdy idziesz pod krzyż. Mówiłem ci nieraz o tym, że już w niemowlęctwie krzyż miałem ustawicznie przed oczyma, nosiłem go w Sercu moim. Ilekroć spoglądasz w moje oczy, gdy jako Niemowlę patrzą na ciebie, wiedz, że spoglądam na ciebie tymi samymi, co z krzyża, oczyma. W Niemowlęciu uwielbiaj Ukrzyżowanego, w Ukrzyżowanym kochaj Niemowlę Boże. Ja zawsze z miłością przyjmę twoje uwielbienia. Duszom, które z pokorną miłością będą rozważać tajemnice mego niemowlęctwa - moje unicestwienie się aż do tego stopnia doprowadzone, że dobrowolnie przyjąłem na siebie stan niemowlęcia - udzielę daru czystości serca. Kto czuje gwałtowne pokusy nieczyste, niech idzie pod krzyż lub do żłóbka. Wobec maleńkiego Niemowlęcia, które leży w twardym żłobie, jako uosobienie niewinności, znikną pokusy, ostudzi się żar namiętności. Trzeba, żeby o tym dusze wiedziały. Teraz pójdź pod krzyż, bądź towarzyszką moich cierpień, a Ja pociągnę cię do swego Bożego Serca, byś w nim znalazła schronienie i odpocznienie po trudach pracy i cierpienia. Przez cały czas drogi krzyżowej Pan Jezus trzymał mnie bliziutko przy Sercu swoim.

191

Zacząłem życie i kończyłem z miłości. Miłość unicestwiła Mnie niejako w łonie Matki; miłość starła Mnie, że stałem się jako robak, a nie człowiek [Ps 22,7]. Niemowlęctwo duchowe musi dążyć do wyniszczenia, do unicestwienia siebie, do zapomnienia o sobie. Maleńkim oddaję się całkowicie, żyję w nich życiem pełnym, Boskim, ożywiając ich i wynosząc ponad ich maleńkość i nicość.

 

 

Źródło: "Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów" – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010

 

----------------------------------------------------------------------------

 

www.duchprawdy.com