Miłość Jezusa

Fragmenty objawienia Jezusa i Maryi (1934-1939r) - S.B siostra Leonia Nastał

 

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 

 

14

Połóż twą skroń na mym Sercu, by zakosztować czułości, jaką cię otaczam. Moje Serce wysila się, by dawać ludziom coraz to nowe dowody miłości. O, gdyby wiedzieli, jak Ja ich kocham, jak pragnę, by w moją miłość wierzyli, by Mi się odpłacali wzajemnością. Każdy szept miłości jest dla mego Serca muzyką wieczoru, tj. tym błogim, serdecznym przeżyciem, które przynosi ukojenie po tylu doznanych zawodach, jakich w ciągu jednego tylko dnia, owszem, w ciągu jednej godziny, doznaję. Ludzie, gdy ich spotyka zawód miłosny, popełniają szaleństwa. I Ja niekiedy tak postępuję. Od szaleństwa krzyża aż do szaleństwa Eucharystii i pobytu w duszy żebrzę miłości, dopraszam się o nią, narzucam się niejako duszy, by Mnie przyjęła za jedyny przedmiot swego kochania. Mam do tego prawo, ale nie zmuszam, bo dobrowolny akt miłości ma w moich oczach taką wartość, że go przez wieczność całą nagradzać będę wiekuistym aktem mej miłości dla duszy.

Dusze..., z którymi obcujesz, boją się nawet pomyśleć o wyższej doskonałości z powodu popełnionych przewinień. To wcale nie jest pokorą. Możesz delikatnie poruszyć w rozmowie tę sprawę. Ja jestem miłością i przebaczeniem. Miłość przebacza i zapomina o wszystkim.

24

Będę cię ścigać moją miłością, boś w nią uwierzyła. Pójdę z tobą wszędzie i nieustannie będę ci towarzyszyć, bo chcę, byś Mnie ustawicznie miłowała. Moja Leonio, czego Mnie ludzie nie kochają? - Bo Cię nie znają, mój Jezu, wyszeptałam. Pan Jezus powiedział z bólem: Nie znają - bo znać nie chcą. Cóż mogłem uczynić nad to, co uczyniłem? Wyjąłem niejako z własnej piersi me Serce, umieściłem Je [na] zewnątrz, by zwrócić uwagę wszystkich ludzi na ten niezwykły objaw mej miłości dla [43] nich. A ludzie przechodzą obok Mnie zimni i nieczuli.

Nie śmiałam nic mówić na tę skargę Pana Jezusa, ale myślałam, że to niepodobna, by ludzie nie kochali Boga, bo przecież to jest naturalną potrzebą serca ludzkiego kochać swojego Stwórcę. Nie wyobrażałam sobie nawet życia bez miłości Boga. Kiedy o tym myślałam. Pan Jezus się odezwał ze smutkiem: Ty nie znasz zapamiętałości człowieka. Czy kocha Mnie człowiek, który zapomina o swojej godności, tarza się w zmysłowych występkach? Czy kocha Mnie człowiek, który depcze przykazania Boże wyryte w głębi jego duszy, a na sumienie odzywające się raz po raz woła ze zgrzytem - milcz, nie pójdę za twoim głosem, zbyt jesteś wymagający, [dla] mnie niewygodny. Czy takie postępowanie mogę nazwać miłością? A ilu jest ludzi, którzy przez dzień cały nie pomyślą o Mnie, a Ja czekam i milczę...

26

Dają ci wszelkie prawa dziecka Bożego. Możesz się pieścić z Bogiem, twoim Ojcem; możesz przyjmować dowody Jego czułej miłości, którą ci świadczy nawet wśród oschłości.

Nie ma na świecie większych cierpień nad cierpienia miłości. Nie ma o nich pojęcia, kto ich nie przeszedł. Szczęśliwa dusza, której dano zakosztować z tego kielicha, jest on bowiem zadatkiem kielicha wiecznego szczęścia. Miłość zaprowadzi cię na Golgotę, przybije do krzyża, a stamtąd wzniesie cię w ramiona Boskiego Oblubieńca.

Choć nikt, prócz spowiednika, nie wie, że przemawiam do ciebie, jednak Ja sprawię, że kiedyś będzie wszystko wyjawione dla pożytku dusz. Moje poufne z tobą rozmowy staną się jakby Ewangelią dusz zakonnych. Niejedna z nich zapłonie gorętszą miłością, czytając te karty; zapragnie życia ofiary i zapomnienia o sobie, byłe tylko uzyskać przyjaźń Jezusa. Dojdą do tej przyjaźni, jeżeli tylko będą wierne w spełnianiu tego, czego Jezus wymagać od nich będzie w danej chwili. Jeszcze dotąd nie odmówił Jezus przyjaźni żadnej duszy wiernej, która tego zapragnęła i ubiegała się o nią. Z miłością liczy Boski Przyjaciel wszystkie zabiegi, by Mu się przypodobać - i wszystkie nagradza sowicie, po swojemu.

Czasem doświadczam miłośnie duszę. Pozornie trzymam się od niej z dala, pomimo że widzę szczere wysiłki tej duszy, ale czynię to dla dobra tej duszy, dla zahartowania jej na prace i trudy, których przyjaźń będzie wymagać. Dusza prawdziwie kochająca gotowa jest dzielić los swego Ukochanego. Wiesz, moje dziecię, że Królestwo Boże gwałt cierpi [Mt 11,12]. Przyjaźń miłości Jezusa i duszy, to najwspanialsze królowanie, i ono również gwałt cierpi. Ja cierpię i gwałt niejako zadaję sobie, gdy doświadczam duszę wierną, a dusza również cierpi, bo jej się zdaje, że Jezus nie chce jej miłości, że nigdy nie przypuści jej do swojej przyjaźni. Niech taka dusza wiele ufa, a nie będzie nigdy zawiedziona w swoich nadziejach. Jezus nie jest uwodzicielem. On jest Miłością uszczęśliwiającą i nasycającą duszę, jest Miłością uświęcającej przemieniającą ją z istoty ziemskiej w Bożą.

29

Zraniłaś Serce moje, siostro moja, oblubienico moja [Pnp 4,9], zraniłaś je gorącym pragnieniem miłości - ale jest to rana, która nie sprawia bólu, ale ulgę przynosi. Ja sam spowodowałem w twej duszy to pragnienie miłości, aby ulżyć swemu Sercu. Posłuchaj jego uderzeń i wiedz, że pragnienie, by być przez ludzi kochanym, sprawia Mi niekiedy ból równy konaniu. Mój Jezu - odezwałam się - przecież Ty cierpieć nie możesz, jakże mówisz o konaniu? Tak - odpowiedział Pan Jezus - Ja cierpieć nie mogę, ale żyjąc na ziemi, przeżyłem ten ból miłości odnośnie do każdej duszy i dopóki dusza żyje na świecie, jest dla niej ten ból aktualny, toteż zadaniem duszy wiernej jest przynosić Mi ulgę, pociechę, osłodę. Od duszy wybranej żądam czegoś więcej jeszcze. Powiedziałem ci, że przeżyłem ból miłości odnośnie do każdej duszy. Pomyśl, jak cierpiałem na widok dusz, dążących na zatracenie. One ani tu na ziemi, ani w wieczności nie odpłacą Mi bólu miłości, a Ja tak tego pragnę. Liczę na moje wybranki, one Mi niczego nie odmówią, one się ofiarują za tych, którzy Mnie nie kochają. Czy chcesz, moja droga, należeć do ich liczby?(…) „Dusza-Ofiara" powinna się wysilać, by coraz to nowe dowody miłości przynosić Mi w dani.

30

Czy wiesz, dlaczego zasłoniłem przed tobą na czas Wielkiego Postu tajemnice mej męki? Bo to była droga, którą dla ciebie wybrałem. Cierpieniem twoim była niemożność ukrywania sią w moich cierpieniach. Trzymałem cię w ścisłym zjednoczeniu z sobą, lekkie tylko zadając ci rany cierpień duchowych i moralnych. Żebyś jednak nie była całkiem odsunięta od towarzystwa w mej męce, patrz, ile cierpiałem dla ciebie. I oto przed oczyma duszy zaczęły się przesuwać wyraźnie, jakby w rzeczywistości na Kalwarii, obrazy męki Chrystusa. Spod cierni Jezusa zaczęła się sączyć żywa, czerwona krew, zalewając twarz najświętszą, oczy, usta. Z rąk najświętszych zaczęła tryskać krew najświętsza, jak w chwili przybijania do krzyża. Był moment, w którym zdawało mi się, że każda kropla krwi staje się łagodnym płomieniem. Ożywiło mnie wtenczas gorące pragnienie - dać się pochłonąć temu ogniowi i sprowadzić do stóp Jezusa świat cały, by wszyscy ludzie poddali się tym płomieniom miłości.

Moje dziecię, proś Ojca przedwiecznego, by te płomienie zajęły jak największą liczbę dusz. Dusze, które się nie poddadzą płomieniom miłości dobrowolnie, będą z konieczności oddane na pastwę ogni piekielnych. Gdyby dusze nie stawiały oporu płomieniom miłości, jaka bucha z mego Serca niby pożar niczym nieugaszony, nie cierpiałyby po śmierci płomieni czyśćcowych. Istotą tych płomieni jest ta sama miłość, jaką chcę zająć, za ziemskiego jeszcze życia, dusze. Różnica w tym, że tam jest ona karząca, a ból, jaki dusze cierpią, powiększa świadomość oddalenia sią od Boga, bronienia się przed Boskim działaniem miłości. Nieraz ból ściska moje Serce, gdy muszą patrzeć, jak dusze bronią sią przed działaniem miłości. Z daleko większą czynią to skwapliwością niż mieszkańcy domu objętego pożarem. Skoro tylko Miłość prawdziwa zaczyna kołatać do duszy, zamiast wyjść naprzeciw, powitać Ją z radością, uciekają do ciasnej izdebki własnego ja. Co więcej, by nie pozwolić wejść Miłości, stawiają na drodze tamy pełne gruzów i rupieci. Gruzy - to są zajęcia niepotrzebne, bezużyteczne, podejmowane tylko dla zabicia czasu, dla zatrucia nudów; a rupiecie - to żarty, śmieszki, stroje, niepotrzebne rozmowy. Miłość jest mocna jako śmierć [Pnp8,6] mogłaby rozwalić te tamy. Ale Ona jest delikatna, nie chce używać gwałtu ni przemocy. Dochodzi swoich praw cicho, cierpliwie, w wyjątkowych tylko wypadkach wkraczając mimo oporu duszy. Miłość musi odnieść tryumf, bo jest wszechmocna, ale dusze, które Jej utrudniają działanie, będą pociągnięte do surowej odpowiedzialności.

Pomyśl, jaka to głupota więcej niż miłość Bożą cenić przywiązanie do psa, kota czy ptaszka w klatce. A jednak są dusze, które tak są uwikłane tego rodzaju błahostkami, że opuszczają Mszę św. w niedzielę, bo nie mają przy kim zostawić pieska. Biedne, ani się domyślają że razem z tym psem chowają we własnym domu psa, który im zastąpi drogą do nieba i gwałtem wciągnie ich w płomienie wieczne. O, gdyby umiały usłyszeć wołanie Miłości; o, gdyby zwracały swe oczy na krzyż, na rany Chrystusa, znalazłyby zbawienie. Niestety, w wielu domach brak krzyża, brak obrazu, a jeżeli jest, ceni się go tylko jako pamiątkę, jako wartość artystyczną, a nie jako symbol zbawienia.

O mój ukochany ludu polski, którego przodkowie szli z krzyżem na bój, krzyżem zdobili swój mundur, krzyżem znaczyli drzwi swoich domów - czemu Mnie wyrzucasz z własnego mieszkania, z własnych serc? Czyż krzyż sprowadził ci nieszczęście, czy ci zanadto przygniótł ramiona? A Ja niosłem krzyż na Golgotę, pomimo że miałem ramiona odarte z ciała przez katusze biczowania... Ja się nie zawahałem wejść na szubienicę krzyża, pomimo że go za hańbę wówczas poczytywano.

Ludu mój polski, wiedz, że berłem twojej Królowej - mej Matki przeczystej - jest krzyż. Chcesz być wolny? - zatknij go w swej duszy, choćby ona była twarda jak skała Golgoty, zdołam ją skruszyć i wzruszyć, by Mi dała miły odpoczynek po trudach męki i konania.

Leonio, Ja chcę, by krzyż był w każdym domu. Moje „chcę” podaję przez ciebie, bo przez ciebie przemówię do twoich rodaków, do twoich braci. Ale wróćmy do płomieni miłości. Połączyłem je z nauką o krzyżu dlatego, że w krzyżu tli [się] zawsze iskra miłości, trzeba tylko poddać sią jej działaniu, trzeba dorzucić paliwa, by iskrę rozdmuchać. Niech dusza każda, którą nawiedzam krzyżem, obejmie go z wdzięcznością, otworzy mu bramy serca, bo w krzyżu jest ogień miłości, który - jak ci to już wspominałem, może zastąpić płomienie czyśćcowe. Kto na ziemi będzie czcił i kochał krzyż, owo śmiertelne łoże swego Zbawcy, nie ulęknie się go w dzień Sądu Ostatecznego, gdy zajaśnieje na niebie w obliczu świata całego. Chciałbym, by noszono przy sobie bodaj maleńki krzyżyk, tak jak się nosi medalik, dla przypominania sobie, co Jezus cierpiał i dla obudzania przez to aktów miłości i wdzięczności ku Bogu za zbawienie dokonane przez mękę i krzyż Boga-człowieka. Mój Jezu - odezwałam się - gdybyś to powiedział kapłanom, wygłosiliby do ludu kazanie o krzyżu - a ja? Moje dziecko - odpowiedział na to Pan Jezus - nauka moja znajdzie posłuch, zwłaszcza w sercach Polaków, bo o krzyżu przemówię Ja przez dziecko ludu polskiego, przez dziecko wsi polskiej, przez dziecko przybrane w szatę Niepokalanej, wychowane przy Jej Sercu. Módl się tylko gorąco, bo szatan będzie chciał przeszkadzać działaniu Boga. Zwyciężymy go krzyżem.

49

Ty wiesz, moja oblubienico, że nie jesteś godna miłości, ale równocześnie wiesz, że cię kocham tak bardzo, że jestem gotów dla ciebie samej podjąć męką krzyżową. Tak może myśleć każda dusza dobrej woli, każda, która szczerze pragnie należeć do Boga i kochać Go całym sercem. Kto Mnie miłuje, tego i Ja miłują. Każdy akt miłości, który wypływa z duszy kochającej, wyrywa z mego Serca nowy strumień ognia, który rozpala duszę i łączy ściślej ze Mną. Napisz, moja oblubienico, napisz wszystko, o czym mówiłem do ciebie. Napisz i to, co się odnosi i do ciebie samej, dlatego, że Ja tak chcę dla dobra dusz. Będą to kiedyś czytać różne dusze. Te, które Mnie szczerze szukają i Mnie jednego kochać pragną, mogą do siebie zastosować wszystko, co do ciebie mówię.

95

Prosiłaś Mnie o ogień, który by palił twoje serce. Słyszałem te modlitwy i już je wysłuchałem. Pamiętasz tę chwilę, kiedy z mego Serca wylewałem Krew do twego? Nie zanotowałaś wówczas tego. Otóż w Krwi mojej jest ukryty ogień miłości, który ma objąć całe twoje jestestwo.

103

Czy przyglądałaś się kiedy kółeczkom w zegarku? Tyle ich tam jest, a każde ma swoje przeznaczenie. Tak i w życiu wewnętrznym. Naczelne władze duszy - to główne sprężyny, a wszystkie przejawy ich życia, to jakby obroty kółeczek. Zegarek wówczas tylko oddaje usługę, gdy idzie zgodnie ze słońcem. Tak i dusza, która nie chce żyć w zgodzie z Bogiem, jest nieużyteczną maszynerią. Ach, gdyby uznała swój błąd, gdyby przyszła do Mnie po ratunek, byłaby uratowana. Gorzej się dzieje, gdy sam dopraszam się, jako największej łaski, by Mi działać pozwoliła, a ona odtrąca moją rękę, gardzi Mną, a czyni to nie dlatego, że żądam wynagrodzenia, ale przez upór, bo nie chce nic mieć do czynienia z Jezusem.

O, moja najmilsza dziecino. Ja potrafię naprawić nawet to, co inni uważają już za czerep bezużyteczny. Jednego tylko chcę – uznania błędu i swobody działania. Czyż praca może być wykończona, gdy ktoś jedną ręką naprawia, a drugą psuje? Trzeba zgodności, a przynajmniej jej pragnienia. Mnie są potrzebne dusze ludzkie, bo pragnę nimi zapełnić niebo. Ja mam nadmiar szczęścia, pragnę się nim podzielić, by uszczęśliwiać, nasycać, wzbogacać. Ach, komu Ja dam to, co wypływa z mego Serca - to dobro bez końca? Ono [jest] zrodzone w mym Sercu dla ludzi, moich braci, moich dzieci. Dla wszystkich starczy, byle zechcieli przyjmować. Matka czuje ból w swoim sercu, gdy chce dziecko obdarzyć, a ono lekkomyślnie odtrąca jej rękę, drwi z matki i odbiega od niej. To samo Ja przeżywam, w stopniu daleko większym, bo moje dary są bezcenne.

Moje dzieci, przyjdźcie. Ja na was czekam, zapraszam. Co więcej, Ja do was przychodzę, ale tak obarczony darami miłości, że dusza, która te dary przyjmuje, ulgę Mi przynosi. Nikt ode Mnie nie odejdzie z próżnymi rękami, nikt nie dozna zawodu. Nikt dotąd nie żałował, że prawdziwie ukochał Jezusa. Dusze, które odstępują ode Mnie, nie były Mi całkowicie oddane - to dusze judaszowskie, które w jednej ręce chciały trzymać mieszek własnego zadowolenia, a drugą chciały się trzymać kraju mojej szaty, ale również dlatego tylko, by ją móc wziąć dla siebie, gdy się do tego nadarzy sposobność. Biada takim judaszom, jak ich ojcu Iskariocie. Mój Jezu, ale gdyby Cię przeprosili – pewna jestem - że przebaczyłbyś im. Wszak i Judasza nazwałeś przyjacielem, chcąc go pociągnąć ku sobie. Tak, moja Leonio, ale oni nie chcą korzystać z mojej dobroci. Tego rodzaju dusze powinnaś szczególnie popierać swoimi modłami, powinnaś wyniszczać się za nich, by im zjednywać miłosierdzie.

112

Miłość jest siłą, która potrafi uwięzić Wszechmocnego w duszy. Miłość utożsamia poniekąd duszę z Umiłowanym, Miłość dokonuje zjednoczenia duszy z Bogiem, ale staje się to dopiero wówczas, gdy dusza nie czyni żadnych zastrzeżeń. Dopóki chce dla siebie, czy dla stworzeń zostawić bodaj cząstkę swojego serca, będzie w niej tkwił kolec świadomości - nie kocham Boga, jak [On] tego żąda ode mnie. Nie trzeba Panu Jezusowi spłacać daniny miłości ratami. Trzeba Mu ją dać wspaniałomyślnie od razu, a wówczas i dusza znajduje od razu pokój i zadowolenie serca, i Jezus czuje się również uszczęśliwiony. Odnosi się to zwłaszcza do dusz kroczących drogą doskonałości. Od dusz początkujących wymaga Jezus przynajmniej tego, co się zgadza z Jego wolą zawartą w przykazaniach. Niebo jest krainą miłości. Wchodzą tam tylko dusze, które przenika miłość; miłość czysta, wolna od przymieszki miłości własnej.

Do miłości doskonałej dochodzi się przez ofiarę, zaparcie się siebie, zapomnienie o sobie i przez [jak] najczęstsze wzbudzanie aktów miłości. Kryj się najczęściej w Sercu moim, bo Ono jest siedliskiem miłości. Tul się w objęcia Matki Niepokalanej, a Ona doprowadzi cię do wyżyn miłości.

115

Czy odpoznajesz [rozpoznajesz] twojego Jezusa w cichych dotknięciach miłości, w tajemnych Jego szeptach? To Ja jestem. Za każdym aktem twojej miłości powstaje nowy węzeł między Mną i tobą, każdy zbliża Mnie do ciebie. Ja na każdym akcie wyciskam własną pieczęć, pieczęć mojego Serca i mojego imienia i tej pieczęci nikt już nie złamie; nikt, prócz ciebie, nie ma na to siły. A ciebie umacnia Duch Święty, byś nie spadła z wyżyn miłości, a umniejsza - niemowlęctwo, byś się nie wzbiła na szpice pychy. Ty żyjesz w Sercu moim tak, jak Ja żyję w twoim. Któż Mnie dostrzeże w sercu twoim? Chyba oko wiary. A ciebie kto dostrzega w Sercu moim? Wszystkowidzące oko mojej miłości. Jeżeli są chwile oschłości i cierpienia, w których nie odczuwasz tak żywo mojej obecności, ty wierzysz w nią i nie tracisz świadomości, że żyję w tobie. Ja także mam stale świadomość twojej obecności we Mnie, ale ilekroć wzbudzasz akt gorącej miłości, czy też składasz Mi ofiarę - co jest jednoznaczne z miłością - dajesz Mi odczuć żywo i radośnie swoją obecność we Mnie.

164

Natura ludzka tak jest słaba. Są osoby, które po przebudzeniu się zamykają oczy, by przywołać jeszcze pierzchający sen, by nie spojrzeć w blaski zórz porannych czy wschodzącego słońca. Tak czynią niekiedy dusze. Zasypiają spokojnie, nie zaglądając do wnętrza swego serca, by nie przedrzeć zasłony, nieraz tak lekkiej jak sieć pajęcza, a już mogłyby dojrzeć to, co nie podoba się Jezusowi. Nie czynią tego, by nie zadawać sobie trudu pracy nad sobą. Chciałbym przez ciebie przemówić do dusz dążących do doskonałości. Czemuż osłaniają się niekiedy taką siecią pajęczą? Czemuż nie wejdą poza tę lekką zasłonę? Nie trudno ją odchylić - a poza nią może ujrzałyby Jezusa, który z cichą cierpliwością czeka na chwilę, w której mógłby poufale przemówić do duszy, gdyby przyszła do Niego, czekającego jej wynurzeń miłości. Dziwią się nieraz takie dusze, że Ezaw sprzedał za miskę soczewicy pierworództwo [Rdz 25,32-34], a same sprzedają - za jedno jej ziarnko jakiegoś przywiązania drobnego - skarb najcenniejszy poufałej przyjaźni z Jezusem. Czyż nie powinny raczej odstąpić wszystkiego, jak czyni kupiec ewangeliczny, który znalazłszy skarb w roli, sprzedał wszystko, co posiadał, byle tylko nabyć ów skarb? [Mt 13,44]  Posłuchaj: Jezus jest bardzo delikatny w wymaganiu. Jeżeli Mu dusza nie odda wszystkiego, i On nie odda się jej cały.

174

Rok l937

3 I '37. W czasie modlitw wieczornych duszy mojej ukazał się Pan Jezus rozpięty na krzyżu i rzekł: Oblubienico moja, Ja jestem na krzyżu - a ty? Czy już nie pragniesz wstąpić na krzyż, by cierpieć razem ze Mną?

Kiedy udałam się na spoczynek, a łzy jeszcze płynąć mi nie przestały, tak że mogłam mówić z psalmistą - łzami moimi będę polewała pościel moją [Ps 6,7] - Pan Jezus znowu stanął przede mną, a ja w najgłębszej pokorze błagałam Go o pomnożenie w mym sercu miłości. Pan Jezus ukazał mi Serce, wetknął w nie krzyż, ogarnęły go płomienie. Pan Jezus powiedział: Krzyż rozpali w twym sercu ogień miłości. Zasnęłam, nie wiedząc, co to znaczy. Z pierwszego odezwania się Pana Jezusa wywnioskowałam, że mnie zachęca do umartwień. Drugie zrozumiałam w następny dzień, gdy mnie dotknęło cierpienie bardzo bolesne, ale starałam się je ukryć głęboko we własnym sercu...

232

Poznanie Boga - a w Nim i przez Niego Jego stworzeń. Miłość - to stan trwały. Jej ogień przenika mnie ustawicznie, pochłania, a gdy Duch Święty dmuchnie na ten ogień - że się tak wyrażę – siła jego wzmaga się, potęguje, a równocześnie potęguje [się] szczęście i rozkosz posiadania Boga. Zdaje [mi] się wówczas, że to już życie wiecznej szczęśliwości, w której już nie ma trosk i utrapień, a tylko pokój i wesele bez końca. Dusza czuje, że jest blisko Boga, że jest w Bogu, że Bóg ją przenika, opanowuje tak, że już nie ma w niej najmniejszej odrobiny czy cząsteczki niezajętej Bogiem. Zdanie się na Boga całkowite i zupełne!

234

Czystość duszy, wyzucie się z siebie, miłość, przylgnięcie duszy do Boga - to są siły przyciągające ją do głębi Bóstwa. Jak ogień rzucony na papier, czy inny materiał, nie zostaje na jego powierzchni, lecz przepala warstwy zewnętrzne i posuwa się głębiej, tak miłość, gdy jej przedmiotem jest Bóg, wciska się coraz głębiej w Boga, wtapia się w Niego, toruje sobie drogę do wnętrza Boga. Jeżeli ogień materialny padnie na przedmiot zapalny, zapala go, wszystko zamienia w płomień. Bóg jest wszystek Ogniem, jest cały Miłością. Miłość duszy i Boga jedną jest miłością, jednym ogniem. Czy dusza może wypaść z tej głębi? Niestety, może - jeżeli, wskutek swych niedoskonałości, ostudza się, kurczy, toruje sobie drogę do powrotu - może wypaść, może się stać żużlem bezużytecznym. Toteż jej ciągłą troską powinno być: trwać w Bogu - w Ogniu - w Miłości - nie oddalać się od Niego.

Przedziwna światłość zalewa duszę. W tej światłości rozum widzi Boga. Całą duszę wypełnia tylko miłość Boża, dusza przemienia się niejako w miłość Boską. Są chwile, w których dusza przeżywa szczęście błogosławionych w niebie i chwałę wlewającą do duszy moc i rozkosze niebiańskie.

 

 

Źródło: "Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów" – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010

 

----------------------------------------------------------------------------

 

www.duchprawdy.com