NAUKA O KRZYŻU

Fragmenty objawienia Jezusa (1934-1939r) - S.B siostra Leonia Nastał

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 

Orędzie 30

JEZUS: (…) Pomyśl, jaka to głupota więcej niż miłość Bożą cenić przywiązanie do psa, kota czy ptaszka w klatce. A jednak są dusze, które tak są uwikłane tego rodzaju błahostkami, że opuszczają Mszę św. w niedzielę, bo nie mają przy kim zostawić pieska. Biedne, ani się domyślają, że razem z tym psem chowają we własnym domu psa, który im zastąpi drogę do nieba i gwałtem wciągnie ich w płomienie wieczne. O, gdyby umiały usłyszeć wołanie Miłości; o gdyby zwracały swe oczy na krzyż, na rany Chrystusa, znalazłyby zbawienie. Niestety, w wielu domach brak krzyża, brak obrazu, a jeżeli jest, ceni się go tylko jako pamiątkę, jako wartość artystyczną, a nie jako symbol zbawienia.

O mój ukochany ludu polski, którego przodkowie szli z krzyżem na bój, krzyżem zdobili swój mundur, krzyżem znaczyli drzwi swoich domów – czemu Mnie wyrzucasz z własnego mieszkania, z własnych serc? Czyż krzyż sprowadził ci nieszczęście, czy ci zanadto przygniótł ramiona? A Ja niosłem krzyż na Golgotę, pomimo że miałem ramiona odarte z ciała przez katusze biczowania… Ja się nie zawahałem wejść na szubienicę krzyża, pomimo że go za hańbę wówczas poczytywano.

Ludu mój polski, wiedz, że berłem twojej Królowej – mej Matki przeczystej – jest krzyż. Chcesz być wolny? – zatknij go w swej duszy, choćby ona była twarda jak skała Golgoty, zdołam ją skruszyć i wzruszyć, by Mi dała miły odpoczynek po trudach męki i konania.

Leonio, Ja chcę, by krzyż był w każdym domu. Moje „chcę” podaję przez ciebie, bo przez ciebie przemówię do twoich rodaków, do twoich braci. Ale wróćmy do płomieni miłości. Połączyłem je z nauką o krzyżu dlatego, że w krzyżu tli [się] zawsze iskra miłości, trzeba tylko poddać się jej działaniu, trzeba dorzucić paliwa, by iskrę rozdmuchać. Niech dusza każda, którą nawiedzam krzyżem, obejmie go z wdzięcznością, otworzy mu bramy serca, bo w krzyżu jest ogień miłości, który – jak ci to już wspomniałem, może zastąpić płomienie czyśćcowe. Kto na ziemi będzie czcił i kochał krzyż, owo śmiertelne łoże swego Zbawcy, nie ulęknie się go w dzień Sądu Ostatecznego, gdy zajaśnieje na niebie w obliczu świata całego. Chciałbym, by noszono przy sobie bodaj maleńki krzyżyk, tak jak się nosi medalik, dla przypomnienia sobie, co Jezus cierpiał i dla obudzania przez to aktów miłości i wdzięczności ku Bogu za zbawienie dokonane przez mękę i krzyż Boga-człowieka.

Leonia: Mój Jezu – odezwałam się – gdybyś to powiedział kapłanom, wygłosiliby do ludu kazanie o krzyżu – a ja?

JEZUS: Moje dziecko – odpowiedział na to Pan Jezus – nauka moja znajdzie posłuch, zwłaszcza w sercach Polaków, bo o krzyżu przemówię Ja przez dziecko ludu polskiego, przez dziecko wsi polskiej, przez dziecko przybrane w szatę Niepokalanej, wychowane przy Jej Sercu. Módl się tylko gorąco, bo szatan będzie chciał przeszkadzać działaniu Boga. Zwyciężymy go krzyżem.

Orędzie 32

JEZUS: Leonio, chcę znowu dzisiaj powiedzieć słówko o krzyżu. Krzyż, na którym umarłem na Golgocie, był Mi dany z woli Ojca przedwiecznego. Ojciec zapragnął przed wiekami, kiedy jeszcze człowiek zupełnie nie istniał, mieć go w niebie, przy swym Sercu ojcowskim. Przewidziany był w myśli Bożej upadek człowieka, ale też przewidziane było zadośćuczynienie. Ojciec niebieski wybrał krzyż dla swojego Syna, a Syn przyjął go ochotnie, bo Syn chce zawsze tego, co i Ojciec. Ojciec zatem jest pierwszą przyczyną sprawczą zbawienia ludzkości, jak jest pierwszą przyczyną twórczą. Stworzenia dokonał Ojciec przez Słowo, przez które wszystko się stało, co się stało, a bez którego nic się nie stało, jak mówi święty Jan Ewangelista [J 1,3]. Zbawienia dokonał również Ojciec przez Słowo Wcielone, tak jak dokonuje uświęcenia razem z Synem przez Ducha Świętego.

O, jakże ludzkość powinna kochać Ojca przedwiecznego. Jak powinna prosić Jezusa, który z miłości stał się jej bratem, by wiódł wszystkich do Ojca. Każda dusza powinna z miłością i czcią najgłębszą robić znak krzyża św. na sobie, a wymawiając pierwsze słowa: „W imię Ojca…”, powinna pamiętać o dziękczynieniu Ojcu za zbawienie dokonane przez krzyż. W pokusach dusza powinna uciekać się do krzyża, bo szatan boi się tego znaku zbawienia, a dusza nabiera sił do zwyciężania go nawet przez samo spojrzenie pełne miłości na krzyż. Dlatego mówiłem ci już o tym, że chciałbym, by każda dusza miała przy sobie bodaj maleńki krzyż, a jeżeli go nie ma, niech przynajmniej pamięta o zrobieniu znaku krzyża z pobożnością. Przez krzyż pragnę wam podać tarczę obronną przeciwko zakusom szatana. W nauce o krzyżu pragnę wam podać prawdy, które wiodą na drogę zbawienia. Przez krzyż zbliża się ku ludzkości cała Trójca Przenajświętsza, przez krzyż, jako przez jedyną drogę wiodącą do nieba, musi wejść każda dusza, która jest zaliczona do liczby dzieci Bożych, bo drogą tą pierwszy szedł Jezus. Nikt nie trafi do żywota, kto nie idzie w kierunku, jaki mu wskazuje krzyż wzniesiony na Golgocie. Nawet dusze, które się potępiają przez używanie rozkoszy, nie unikną krzyża. Katusze piekielne będą im krzyżem, z którego, niestety, już ich nikt nie zdejmie. Kto krzyż ukocha, tego Ja ukocham, kto krzyżem wzgardzi, tego i Ja odepchnę od siebie. Kto krzyż czcić będzie, tego uczci Ukrzyżowany. Kto przyjmie z miłością krzyż, jaki mu Bóg podaje, tego imię zapisze Jezus  w Sercu swoim. Nie bójcie się krzyża, bo on jest straszny tylko dla szatanów i tych, którzy się potępiają. Dla was, ukochane moje dzieci, płynie z krzyża nektar słodyczy. Skosztujcie – tylko pozory mówią, że to piołun. A zresztą, czyż piołun nie służy do zaostrzenia apetytu? Kto chce znajdować smak w rzeczach Bożych, niech pokosztuje z kielicha, który Ja wychyliłem do dna.

Chcę cię zachęcić do większego umartwienia w jedzeniu. Lubię, gdy Mi dusza składa tego rodzaju umartwienia, bo ona zadaje śmierć naturze, podtrzymując przez to życie nadprzyrodzone. Nie zaniedbuj jednak innych umartwień zewnętrznych, ale podejmuj je zawsze za zgodą spowiednika. Chcę, byś go bezwzględnie słuchała.

Osoba zakonna, po profesji, nosi na piersiach krzyż. To nie wystarczy. Trzeba, żeby ona była ukrzyżowana, jeżeli chce, by Jezus nosił ją na piersiach, przy Sercu swoim. Dusza zakonna przy profesji słyszy o tym, że śluby przybijają ją do krzyża. Ilekroć jednak ta dusza pozwala sobie na jakieś nieumartwienie, którego wymagają jej śluby, odrywa się niejako od krzyża. Nie wystarczy więc raz złożyć przysięgę, trzeba trwać na krzyżu, by być ukrzyżowaną. Jakkolwiek inni postępują, choćby nawet pozwalali sobie na takie lub inne rozluźnienie, i to tak lekko, jakby to nikogo nie ziębiło, nie grzało, dusza wierna, która chce nosić miano ukrzyżowanej, powinna iść za natchnieniem łaski, wzywającej ją do krzyżowania samej siebie.

 

Źródło: Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010

 

 www.duchprawdy.com