Rachunek Sumienia

 

Fragmenty objawienia Jezusa i Maryi (1934-1939r) - S.B siostra Leonia Nastał

 

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 

 

138

6 VIII [1936 r.] Pierwszą moją myślą po przebudzeniu było - by być jako olbrzym na bieżenie w drogę. Biec po drogach Bożych krokami olbrzyma. Przy ostatniej spowiedzi mówił mi ojciec duchowny, że małe dzieci biegną do Boga wpatrzone w Niego, nie patrząc, jaką ich prowadzi drogą - wygodną czy kamienistą. Tak pragnę biec do Boga. Czy bieżenie maleńkiej dzieciny można nazwać biegiem olbrzyma? Przypomina mi się bajeczka, że żółw doszedł prędzej do celu niż zając szybkonogi, bo ten ostatni, ufny w siłę swoich nóg, zasnął w połowie drogi i przespał chwilę, w której czekała go wygrana. Zauważyłam także nieraz, że małe dzieci, biegnąc kłusem, wyprzedziły daleko ludzi dorosłych, pełnych siły. Pragnę więc biec wytrwale, a gdy ustawać będę w drodze, Matuchna moja poda mi dłoń swą matczyną.

Skoro tylko przyszłam do kościoła. Trójca Przenajświętsza odsłoniła mi swoją obecność w głębi duszy, a kiedy każdej z trzech Osób Boskich oddałam hołd miłości, zaczął się porachunek z Bogiem. Z miłością ojcowską, ale i z całą mocą świętości nieznoszącej nic, co duszę plami, odkrywał mi Bóg moje niewierności. Żyję w tobie - mówił Ojciec niebieski - stale. Niebo założyłem w twojej duszy nie dlatego, by w niej słuchać pieśni aniołów, ale by odbierać dziecięce pieszczoty twojej miłości. A ty, ile razy, składałaś mi tylko hołdy [uwielbień] jako wielkiemu panu i miłości dlatego, jestem Bogiem, a nie darzyłaś Mnie miłością serdeczności, jako najmniejsze, ukochane dziecię. Mój Ojcze, czasem nie zdobyłam się na to dlatego, że się czułam wielką grzesznicą. Zapominałam w tej chwili, że jestem dzieckiem ukochanym. Składałam wówczas u stóp Twoich hołdy uwielbień i miłości nade wszystko, jaka się Panu i Bogu należy, nawet od niewolnika i buntownika. A wówczas, kiedy się czułam obrzydliwa jak gnój czy jeszcze coś wstrętniejszego, nie śmiałam tulić się do Serca Twego i darzyć pieszczotami. Przebacz mi, Ojcze, zapominanie o powinnościach dziecka, które Ty względami darzysz, a które okazuje zawsze, czym jest i co może. Kiedy mnie weźmiesz do nieba, zobaczysz. Ojcze, jak ja serdecznie kocham Ciebie. Moje dziecię – mówił jeszcze Ojciec niebieski - było wiele takich faktów, że Mnie prosiłaś o jakąś łaskę dlatego, że inni ci to polecali, a nie było tego najwewnętrzniejszego zaufania, że cię wysłucham. Czyż dziecko, które prosi o coś rodziców, myśli o tym, że nie dostanie? Przyznałam się, że tak było nieraz, chociaż nie zdawałam sobie z tego jasno sprawy. Ufałam daleko więcej modlitwom sióstr niż moim. A kiedy siostry dziękowały mi za modlitwy, że otrzymały to, o co poleciły modlić się, czułam się upokorzona, bo ja przedstawiałam tylko Bogu prośby sióstr, nie myśląc o skuteczności swych modlitw. Resztę czasu spędzałam na miłowaniu Boga lub na wylewaniu łez żalu za moje przewinienia.

Co uczyniłaś dla rozszerzenia mego królestwa na ziemi? - zabrzmiało jeszcze pytanie. Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. Przypomniałam sobie starania o założenie Straży Honorowej w domu macierzystym i w domach, gdzie pracowałam; przypomniałam sobie apostolstwo do „Dusz-Ofiar" i ciche apostolstwo wpływu. Nie odważyłam się jednak powiedzieć o tym. Pan Jezus wziął mnie w obronę. Zapisuje - rzekł - moje polecenia i nauki. One przyczynią się najwięcej do rozszerzenia królestwa Twego, Ojcze. Ojciec niebieski okazał zadowolenie i zostawił dalszy sąd Synowi.

Jezus mi powiedział: Czasem po Komunii św. zanadto cieszyłaś się Mną - zadowolona, że ci się oddałem, nie pytałaś się o moje sprawy. O swoich nie myślałaś, to dobrze, ale moje powinny cię żywo obchodzić, jeżeli kiedy, to po Komunii św. Módl się odtąd gorąco za Kościół św. - biskupów i kapłanów. Na ulicy nie zawsze zachowywałaś ścisłą klauzurą twoich oczu. Byłabyś uniknęła niejednego rozproszenia na modlitwie, gdybyś się zasłoniła tą woalką jaką ci dałem nad oczy. Przecież ciebie świat nie nęci - po cóż patrzysz? W Bogu, którego oglądasz oczyma duszy swej, daleko więcej znajdujesz piękności, niż jej świat cały zawierać w sobie może. Bądź ostrożniejsza na przyszłość - kochaj Mnie bardzo.

Nastąpił teraz sąd miłości. Duch Święty mówił: Czy zawsze byłaś gotowa na słuchanie moich natchnień, czy byłaś im wierna? O dziecku posłusznym mówi się nie wówczas, kiedy ono wiernie słucha poleceń matki, lecz wówczas, gdy ono stara się wszystkimi siłami wprowadzić w czyn owe polecenia. Wiele jest twojej winy w tym, że ci zakazano umartwień, czy już zupełnie myślisz zejść z tej drogi? Myśl o umartwieniach sprawia radość w godzinę śmierci - chcesz się jej pozbawiać? Mój Boże - powiedziałam - przecież ja mam zakazane umartwienie. Masz zakazane umartwienia większe, na drobne masz polecenie, a ty i z tych rezygnujesz. Jeżeli ty będziesz skąpa dla Boga, Bóg będzie skąpy dla ciebie. Posłuchaj, proś spowiednika o jednorazową krwawą dyscyplinę w ciągu tygodnia i o trzy dni całkowitego postu za kapłanów. Nie zaszkodzi to twojemu zdrowiu, będzie tylko paliwem do ognia miłości, który - jak ci to już powiedziałem - stanie się przyczyną twej śmierci. Infekcja uczyni tylko wentylatory, którymi płomienie wydobyć się mają. Postanowiono człowiekowi raz umrzeć [Hbr 9,27]. Choćbyś się otoczyła wszystkimi wygodami i pieszczotami - już nie przedłużysz swojego życia, bo postanowienie względem ciebie już uczynione. Składaj Bogu umartwienia jako dowody miłości. Jeżeli nie otrzymasz pozwolenia na umartwienia, nie zaniedbuj drobnych ofiar Pamiętaj, że jesteś zdobyczą miłości, a miłość mierzy się ofiarą. Św. Jan Vianney i św. Teresa nie zaniedbywali umartwień pomimo późnego wieku, prac ciężkich i niedomagań fizycznych. Chciałbym, byś szła z nimi w zawody, bo im podobne odbierasz łaski. Sama łaska zaślubin z Bogiem daje moc duszy. Niewzruszony pokój duszy - to owoc tej łaski. Ty zachowujesz ten spokój. Kiedyś jednak okazałaś słabość, martwiłaś się zanadto - unikaj tego. Maleńkie dzieci nie poddają się zmartwieniom. Nie podoba mi się także twoja gorączkowość w chwilach doświadczeń wewnętrznych. Wyszukujesz sposoby wydobycia się z nich, myślisz o wyszukaniu innej drogi do Boga. Czyń, jak ci spowiednik polecił - patrz w Boga, nie patrząc, czy droga kamienista, czy kwiecista. Spiesz naprzód, zawsze naprzód, a tam - na szczycie gór – czeka na ciebie moja Niepokalana Oblubienica, która cię bardzo kocha.

Cały ten sąd odbył się od chwili wejścia do kościoła – parę minut przed szóstą - i trwał do podniesienia. Przerwa była w czasie czytania przez kapłana Ewangelii po łacinie. Zapewne Pan Jezus chciał mi przypomnieć, jaka jest Ewangelia w dniu dzisiejszym, bo w czasie innych Mszy św. już jej nie słyszałam, pomimo że stałam bliżej ołtarza. Tak mi dobrze było w obecności Trójcy Przenajświętszej, pomimo że tak jasno poznawałam swoje wady i niedoskonałości. Czułam się tak jak u Ojca w niebie. Czując, że [On] żyje we mnie i że tak cały jest mój, powiedziałam nawet: Mój Ojcze najukochańszy, gdybym w niebie miała nie posiadać Cię w duszy tak, jak Cię posiadam obecnie, to ja wolę na ziemi pozostać, byle tylko posiadać Ciebie. Jeszcze więcej posiadać Mnie będziesz - mówił Ojciec przedwieczny. To dopiero cząstka tego, co posiądziesz w niebie. Będziesz Mnie oglądać, a widzenie mego majestatu jest tym, co Mnie uszczęśliwia wiekuiście.

 

 

Źródło: "Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów" – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010

 

----------------------------------------------------------------------------

 

www.duchprawdy.com