Zmysłowość

Fragmenty objawienia Jezusa i Maryi (1934-1939r) - S.B siostra Leonia Nastał

 

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 

23

Biada duszy zakonnej, która nie strzeże zmysłów swoich, bo w ten sposób robi ona wejście dla szatana, owego węża, kusiciela, który również chce gniazdo założyć wśród lilii. Czyż mogę się czuć bezpieczny w takim ogrodzie? Nie mogę położyć mej głowy w kielichu kwiatu, którego łodygę wąż oplata. Zmysłowość duszy zakonnej, w jakikolwiek ona objawia się sposób, powinna być na łańcuchu uwiązana, powinna być kajdanami okuta, kajdanami umartwienia, zaparcia się siebie, milczenia i pokory. Niestety, na cóż Ja niekiedy muszę patrzeć? Oto dusza przeze Mnie wybrana ucieka przed umartwieniem, myśli o tym, by się nie zmęczyć, by; delikatnie wyglądać, by nie zaznać trudu. Ja się lituję nad takimi duszami, bo to są moje wybranki i tylko miłość dla nich wyrywa z mej duszy „biada” bo chcę ostrzec przed niebezpieczeństwem, jak ostrzega matka swe dziecię, gdy ono bez zastanowienia, upojone uśmiechem, idzie tam, gdzie zgubę znaleźć może, a w każdym razie zysku żadnego.

(…) Dusza zakonna, jak z jednej strony powinna okuć kajdanami miłości Bożej wszelką zmysłowość, tak z drugiej strony ma być wolna duchem, by móc w każdej chwili wznieść się na wyżyny, ilekroć jej Oblubieniec tego zażąda.

190

8 II [1937 r.] Przy dziesiątej stacji Pan Jezus odezwał się: O, gdybyś wiedziała, jak bolesne było dla Mnie zdzieranie szat z mojego ciała. Ty wiesz, jak to boli, gdy się zdejmuje z rany zaschniętą gazę. Toteż nie odrywa się jej gwałtem, ale powoli odsuwa zwilżoną. A Ja miałem całe ciało pokryte ranami po okrutnym biczowaniu. Szaty moje przyschły i przywarły do ran, zwłaszcza na ramieniu, na którym krzyż dźwigałem, i w miejscach, gdzie byłem skrępowany sznurami. Nikt nie zwracał uwagi na śmiertelną bladość mojego oblicza, na jęki, jakie wyrywały się ze ściśniętego bólem Serca. Zdzierano szaty gwałtem, brutalnie, a Ja drżałem z bólu, podczas gdy krew popłynęła obficie z tysięcy ran. Rany i krew - to było moje nakrycie w owej chwili obnażenia. Nie chcę ci mówić o tym, jakich grzechów dopuszczają się rozpustnicy zamaskowani; lepiej, że nie wiesz o tym, ale zapisz, że Boga maska nie oszuka, że On bada skrytości serca, że patrzy w głębinę dusz. Ofiaruj Ojcu niebieskiemu moje rany dla przebłagania Jego majestatu znieważonego grzechami zmysłowości. Napisz jednak również na pociechę dusz nawracających się, że moje rany pokryją ich winy, moja Krew oczyści ich plamy, byle tylko z pokorną ufnością wyznały swoje przewinienia w sakramencie pokuty. Ja się nie wzdrygam przed żadną chorobą duszy, bo każdą zleczyć mogę. Boli Mnie tylko uporczywe trwanie w grzechu nałogowym, a zwłaszcza w grzechu niewiary, złości i zmysłowości. O, pókiż będą głusi na moje wezwania, na jęki i ból mego Serca ci, których tak kocham? Pókiż będą zaślepieni? O, dzieci moje ukochane, odwróćcie się od tego, co poniża waszą godność, co brudzi duszę. Przyjdźcie do Mnie, znajdziecie w mym Sercu szczęście i świętość życia

 

 

Źródło: "Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów" – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010

 

----------------------------------------------------------------------------

 

www.duchprawdy.com