"PANIE NAUCZ NAS MODLIĆ SIĘ"

[OJCZE NASZ]

Siostra Medarda (Zofia Wyskiel) 1893-1973

Orędzia Jezusa Chrystusa (Poznań, 1959-1961)


15.9.1958 r. "Mistrzu! Naucz nas modlić się".

Gdy apostołowie przystąpili do Mnie z prośbą mówiąc: "Panie, naucz nas modlić się" [Łk 11,1], wtedy Serce Moje zabiło wielką radością - zabiło wielką radością Serce Moje, Boga-Człowieka.

Czekałem na tę chwilę z tęsknotą. Czekałem z upragnieniem wielkim, aby stworzenie Moje zapragnęło rozmowy z całą Trójcą Naszą Świętą, aby Duch Nasz złączył się z duszą ludzką, bo modlitwa to mowa duszy ludzkiej z Nami.

Modlitwa to potęga. Modlitwa, to zjednoczenie najściślejsze, jakie może być między Stwórcą a duszą ludzką. Nic tak nie złączy Nas, nic tak nie uświęci duszy ludzkiej, jak modlitwa. Kto modli się, ten znalazł wszystko, ten znalazł skarb nieoceniony, ten znalazł Nas, we własnej swojej duszy.

Modlitwa duszy ludzkiej zawsze wysłuchana bywa, bo jeśli nie otrzymuje tej łaski, o którą prosi w danej chwili, otrzyma ją później. Jeśli nie otrzyma jej dla siebie, otrzyma ją dla drugich.

Często dusze modlą się o rzeczy doczesne, które byłyby im zgubą, a My dajemy rzeczy wieczne. Dopiero, gdy dusze przyjdą do Królestwa Naszego, zobaczą wartość modlitw, zobaczą ile zdobyły dla siebie i dla innych przez swoje prośby.

Nieraz proszą natarczywie o jakąś rzecz, lecz gdyby ją otrzymały, było by to często dla nich zgubą doczesną i wieczną. Dlatego dajemy to, co czyni je szczęśliwymi i tu na ziemi i przez całą wieczność.

Kto się modli, ten zwycięża Nas, bo nie Jesteśmy w stanie odmówić prośbom ich.

Jesteśmy jakby pokonani, bo modlitwa pokornego i proszącego zawsze zwycięży. A My Jesteśmy, jakby wzięci w niewolę i bezsilni, wobec duszy modlącej.

Kto otrzymał łaskę modlitwy, [ten] otrzymał największą z łask, jaką może obdarzyć Bóg stworzenie Swoje.

Maria Magdalena, ta wielka miłośnica Miłości Przedwiecznej, najlepszą cząstkę obrała, która nie była jej odjęta, ani w tym, ani w przyszłym życiu.

Tą cząstką, była jej ciągła kontemplacja, która pogrążała Ją w ciągłej miłości i ciągłym zjednoczeniu kontemplacji uszczęśliwiającej, że była już tu, na ziemi w ciągłym Niebie,

A gdybyście wiedzieli, jak w wielkiej jest kontemplacji i w wielkim zjednoczeniu, oglądając Nas twarzą w Twarz!

Nagroda ta jest przeznaczona dla tych dusz, które już tu, na ziemi przez modlitwę, oglądają Nas.


"Ojcze nasz, który jesteś w Niebie"

15.II.1959 r.

A jeśli modlić się będziecie, to mówcie: "Ojcze nasz, który jesteś w Niebie" [Mt 6,9].

Tyle razy powtarzałem i tak pragnę, aby każdy nazywał Mnie Ojcem. Nie mówcie Mi "Boże", ale "Abba" - to jest - "Ojcze".

Pragnę być Ojcem pełnym Miłości i Miłosierdzia, pełnym tkliwości, pełnym Serca Ojcowskiego.

Gdy Mi kto mówi "Boże", wtedy Jestem jako Bóg Stworzyciel, Bóg Potęga, który może stwarzać i zniszczyć i znowu stwarzać. Wtedy muszę być Sprawiedliwym i karać. Grzech, to wielka obraza Mojego Boskiego Majestatu. A Ja pragnę być Ojcem, pełnym Miłości i Miłosierdzia, Ojcem, który przebacza, Ojcem, który przyciska marnotrawnego syna do Serca. Ojcem, który troszczy się o dzieci Swoje, by nic im nie zabrakło.

Największą radość sprawiają Mi ci, którzy przychodzą do Mnie z prostotą dziecka i powtarzają Mi wszystkie swoje troski. A jaka to radość dla Potężnego Stwórcy, być równocześnie Ojcem!

Dusze, które Mnie obrały za Ojca, przychodzą jako dzieci do Ojca i otrzymują nadzwyczajne łaski.

Pragnę, by stworzenie Moje nie lękało się Mnie, że jestem Bogiem Mocnym, Bogiem Wszechmogącym, ale by tuliło się do Mojego Serca pełnego Miłości, Dobroci i Nieskończonego Miłosierdzia.

Mówcie Mi "Ojcze". "Ojcze nasz, który jesteś w Niebie".

Tak pragnę być waszym Ojcem. Ojcem, który mieszka w Niebie. To Niebo to mieszkanie Moje, ale i mieszkanie wasze, mieszkanie dzieci Moich. Bo mieszkanie Moje jest wielkie. Ale mam inne mieszkanie, które jest dla Mnie mieszkaniem radości i wesela: to jest mieszkanie dusz waszych, mieszkanie w duszach waszych.

Gdybyście zrozumieli co to znaczy słowo:

"Bóg mieszka w was!", Bóg Potężny, Bóg, który posiada wszystko, ale równocześnie Ojciec, który pragnie mieszkać w sercu Swojego stworzenia, Swojego dziecięcia.

Dajcie Mi niebo waszych dusz. Mówcie Mi "Ojcze" i nie lękajcie się Mnie, jako Boga Stwórcy, jako Boga, który może stwarzać i niszczyć, ale kochajcie Mnie, jako Ojca.

Chociażby grzechy wasze były najcięższe, to wtedy módlcie się z wiarą i ufnością i powtarzajcie: "Ojcze nasz, który jesteś w Niebie".

Gdy słyszę to słowo "Ojcze", wtedy zapominam o wszystkich niewdzięcznościach człowieka. Wtedy staję się Ojcem Przebaczenia, Ojcem Litości i lituję się nad nędzą waszą. Nie widzę grzechu, tylko litość ogarnia Mnie, wtedy czuję się Ojcem Mego biednego stworzenia.

Jeżeli ojciec ziemski, gdy ma syna, choćby ten syn był łotrem, choćby widział, że syn popełnił wszystkie zbrodnie, jeśli przyjdzie upokorzyć się przed nim i żąda przebaczenia i żąda litości, czyż taki ojciec odrzuca dziecko swoje?

To cóż dopiero Ja, który jestem Bogiem, Panem, Stworzycielem i Ojcem, i mogę przebaczać i darować i ze stworzenia Mego, choćby było łotrem - jak wyżej wspomniałem - nie mogę uczynić ukochanego syna Mego, przytulić do Serca i powiedzieć to słowo: "przebaczam"?

O, wy wszyscy, którzy idziecie drogą bojaźni, którzy widzicie Mnie, jako Boga Sprawiedliwego, Boga, który karze, żyjecie w ciągłym lęku, czy grzechy wasze są przebaczone, czy grzechy wasze są zapomniane, zawołajcie tylko głosem dziecięcia, pełnego prostoty i wiary: "Ojcze!".

Na słowo to Serce Moje się wzrusza i gdybym mógł płakać, płakałbym z radości, szczęścia i wesela, że stworzenie Moje zrozumiało pragnienie Moje, stało się Moim dziecięciem, a Ja jego Ojcem - Ojcem pełnym Litości, Miłości i Przebaczenia.

22.II.1959 r.

A Miłosierdzia Mego nie ma końca.

Dusze! Przychodźcie do Mnie, jako do Boga Miłości i Wielkiego Miłosierdzia, a nie, jak do Boga Sprawiedliwego, bo Miłosierdzie przewyższa Sprawiedliwość.

Gdybym był tylko Bogiem Sprawiedliwym, musiałbym wciąż karać, bo Majestat Mój jest tak Wielki i Potęga Moja, że stworzenie powinno ciągle oddawać Mi cześć, wysławiać i żyć ciągłym wypełnianiem Moich rozkazów pod lękiem, że za przełamanie Mego rozkazu będę je karał.

Ala Ja nie jestem takim, a właściwie, nie chcę być takim.

Jeszcze raz i po raz setny będę ci powtarzał, że chcę być Ojcem, Ojcem Przebaczenia i Miłosierdzia, i pragnę, aby czczono Moje Miłosierdzie więcej niż Sprawiedliwość. Bo lęk przed Majestatem, przed Wielkością, przed Siłą, nawet stworzeniem - boi się wyższości i raczej lęka się tej przemocy, aby nie być pokonanym, słabe stworzenie lęka się silniejszego stworzenia - to nie jest miłość, to jest niewolniczość przed swoim władcą. Ciągle myśli, że będzie pokonany, jeżeli nie spełni jego rozkazu.

Ja nie chcę być władcą niewolników. Ja chcę być Ojcem. Ja chcę być kochanym przez dzieci Swoje. Dlatego ten, który Mi służy z lękiem, ze strachem, abym go nie ukarał i nie odrzucił w ciemności piekielne, ten nie daje Mi chwały. Jestem Wielkim - to prawda - mogę rzucać gromy, mogę niszczyć. Ale Ja jestem Ojcem Dobrym, bom stworzył miłość. Chcę być kochanym. Chcę aby wierzyli we Mnie i służyli Mi z miłością. Pragnę, by stworzenie miało do Mnie zaufanie, by Mi ufało.

Ten kto Mi ufa, daje wielką radość Sercu Memu.

O z jaką Miłością słucham, gdy Mi powtarzają: "Jezu, ufam Tobie".

Za to zaufanie daję im nadzwyczajne łaski.

Weźmy ziemską przyjaźń. Jeżeli przyjaciel przyjacielowi nie ufa, czy to może być przyjaźń, może być miłość. Dusze ufające, dusze ślepo wierzące w Miłość Moją, o jak jesteście drogocenne przed Obliczem Moim.

Dusza, która Mi ufa, ta posiadła Mnie, raczej pokonała Mnie, obezwładniła Mnie.

Choćby była pogrążona w grzechach, jak już powiedziałem i chodziła w błocie nałogów swoich, niech się nie lęka. Dopóki ufać Mi będzie, dopóki z miłością a nie ze strachem wołać będzie "Jezu, ufam Tobie", niech będzie przekonana, że nie zginie.

Taką duszę ufającą mogę wyrwać nawet z piekła jej grzechów.

Choćby łódź jej życia rzucona była na fale wzburzone i zagrożona była zatonięciem, jeśli Mi zaufa i zwróci się do Mnie jako do Ojca, Ojca Przedwiecznej Miłości, Ojca, który nie przyszedł aby karać ale zbawiać z wszelkich przeciwności, wypłynie na toń spokojną i będzie szczęśliwa, bo w łodzi jej serca Ja Sam będę odpoczywał i tulił do Swego Serca jako Bóg Ojciec ukochane dziecię Swoje.

"Święć się Imię Twoje"

25.IV.1959 r.

"Święć się Imię Twoje" [Mt 6,9]. Niech Imię Moje [Jezus] święci się w Niebie, na ziemi, pod ziemią, przez wszystkie stworzenia, które wyszły z rąk Moich. Pragnę, aby Mnie czczono, chwalono, wielbiono. Wielu Mnie prosi o łaski doczesne, ale bardzo mało jest takich, którzy by święcili Imię Moje. A Imię Moje jest wielkie. Przez Imię Moje otrzymacie wszystko, o cokolwiek prosić będziecie. Imię Moje jest tak potężne, że przed Imieniem Moim drży całe piekło. Na wezwanie Imienia Mego szatan ucieka, piekło się zamyka, bo ten, który wzywa Imienia Mego, wielbi Mnie. Przed tym bramy piekielne będą zamknięte. Pragnę, żeby Imię Moje było znane, kochane - i jak powiedziałem: pragnę, abyście cokolwiek czynicie, czynili w Imię Moje.

Ojciec Mój Przedwieczny obiecał wszystkim, którzy [o] cokolwiek będą prosić w Imię Moje, że niczego im nie odmówi [por J 15,16]. Zwracajcie się do Ojca Przedwiecznego, aby dał wam wszystko, [o] cokolwiek będziecie prosili przez Imię Moje i w Imię Moje [por. J 16,23]. Pragnę, aby Imię Moje było święcone w Niebie, aby Imię Moje obchodzone było na ziemi. Niech wszelkie kolano zgina się przed Imieniem Moim [por. Flp 2,10].

Mało prosicie, mało wielbicie Imię Moje! Dlatego świat dzisiaj jest jakby nad przepaścią, bo szatan wydziera z dusz Imię Moje, zaciera w duszach Imię Moje.

Dusze, które Mnie kochają, które pragną, aby Imię Moje było czczone i wielbione, niech rozszerzają Królestwo Mego Imienia.

Wielu jest, bardzo wielu, którzy z Imieniem Moim na ustach idą w bój - w bój w walce z szatanem.

Takie dusze, to dusze bojowe - Mojej armii, które nie lękają się wyznać Mego Imienia przed światem. Dlatego te dusze już tu na ziemi są naznaczone Moim orderem. Należą do hufca Mego, bo każdy wódz odznacza swoich walecznych odznaką swoją.

Takie bojowe dusze walczące stwórzcie Mi, wielką armię takich walczących, aby mogły bronić Imienia Mego. Bo tego, który Mnie wyzna przed ludźmi, Ja wyznam przed Ojcem Moim Przedwiecznym [por. Mt 10,32] i imię jego zapisane będzie w Księdze Żywota [por. Ap 3,5], to znaczy w Księdze Miłości.

Taka dusza chwalić Mnie będzie przez całą wieczność i taka dusza odznaczona będzie orderem walecznych. Świecić będzie jako gwiazda i święcić będzie Imię Moje w Niebie wraz ze wszystkimi świętymi.

Będą to dusze już tu na ziemi przeze Mnie specjalnie umiłowane, a w Niebie imiona ich będą naznaczone specjalnym przywilejem Mojego hufca, Mojej armii świętych.

Każdy, który wymawia Imię Moje, otrzymuje nadzwyczajne łaski tu na ziemi. Przede wszystkim kapłani powinni często wzywać Imienia Mego i wszystko czynić w Imię Moje.

Przecież powiedziane jest:

"W Imię Moje będziecie cuda czynić, będziecie czarty wypędzać" [por. Mr 16,17-18]. Dlatego tak mało kapłani czynią rzeczy nadzwyczajnych, bo nie mają wiary w Imię Moje. Czart ich się nie lęka, gdy chcą go wypędzić z dusz, bo jest mało, bardzo mało takich, przez których Imię Moje jest czczone i wielbione.

Szatan ich się nie boi, bo nie mają tej wiary, jaką mieli Moi pierwsi apostołowie, pierwsi uczniowie. Im powiedziałem: "Idźcie, nauczajcie, a będziecie czynić cuda. A jeszcze większe będziecie czynić cuda, gdy będziecie czynić wszystko w Imię Moje" [por. Mr 9,39 i J 14,12-13].

Uczniowie Moi, przyjaciele Mojego Serca! Gdzie wy jesteście? Ja was szukam, oglądam się, a tylko garstka mała jest przy Mnie. Bo wielu idzie za prądem tego świata.

Nauczyliście się mówić. To coście wzięli, to nauka, abyście wiedzieli, jak macie mówić, czynić. Ale to tylko nauka, jak każdy uczeń się uczy. Gdy ukończycie studia, jesteście nauczycielami, lecz to nie jest to, czego Ja pragnę. Ja pragnę, abyście nie byli tylko mówcami, abyście mówili to, co się nauczyliście. Ja pragnę, aby kapłan był Moim Piotrem, Moją Skałą "Petrus", aby na tej Skale Mój Kościół był oparty, a bramy piekielne nie zmogą go. A wy, jak często jesteście tylko łupinami, rzuconymi na fale morskie, bo nie macie oparcia we Mnie, nie szukacie kotwicy, nie wzywacie Imienia Mego, nie czynicie w Imię Moje.

Dlatego łupina waszego powołania może być rozbita na falach waszego życia - życia, którego nie prowadzicie, jakie prowadzili pierwsi Moi uczniowie, że szatan ich się lękał i byli mocni Mocą Imienia Mego.

Odeszliście daleko ode Mnie i ze smutkiem muszę was pytać:

"Czyż już wszyscy chcecie odejść ode Mnie?".

Dlatego pragnę: "Kto przyłożył rękę do pługa, niech się nie ogląda wstecz".

20.IX.1959 r.

Imię Moje jest Wielkie! Wielkością słynie. Wzywajcie Imienia Mego.

Dlatego smutno jest w duszach i smutek jest na ziemi, bo Imię Moje jest nieznane. A pragnę, aby Imię Moje było znane, chwalone, czczone.

Mało kto się zastanawia, ile mógłby wyprosić [łask], ile dusz byłoby nawróconych. Wszak powiedziałem: "O cokolwiek prosić będziecie, otrzymacie" [por. J 14,13]. Mało otrzymujecie, bo mało prosicie. Przyjdźcie do Mnie i proście w Imię Moje. Przyjdźcie dusze skołatane życiem, przyjdźcie dusze obciążone grzechem. Przyjdźcie dusze, pragnące świętości, a uświęcę was.

"Święć się Imię Twoje".

Jeżeli wy uświęcicie Imię Moje, uświęcę was.

Doprowadzę was do wyżyn. Dusze wasze unosić się będą na skrzydłach Miłości Mojej i pójdziecie wzwyż. Będziecie tak zjednoczone ze Mną, że nikt nie odłączy was od Miłości Mojej. Życie stanie wam się pieśnią - radością.

Cierpienia wasze obrócą się w słodycz.

Dusze, szarpane jakąś tęsknotą, szukające miłości, przyjaźni - nie szukajcie wielkich rzeczy u ludzi, na ziemi. Przyjdźcie do Mnie.

Świat, szatan - chce was porwać w sidła, w niewolę. Przyjdźcie do Mnie i powiedzcie: "Panie! przychodzimy w Imię Twoje. Daj nam siłę i moc".

A Imię Moje ma moc nad szatanem. Wszak powiedziałem uczniom Moim: "W Imię Moje będziecie wypędzać czarty" [Mr 16,17]. "W Imię Moje będziecie czynić cuda, większe jeszcze, niż Ja uczyniłem" [por. J 14,12-13].

Bo Imię Moje jest Wielkie. Jest to Imię Boga Wszechmogącego, Boga Wszechwiedzącego, Boga, który może zniweczyć świat, w proch go obrócić i znowu może powstać, bo u Mnie nie ma nic niepodobnego. Kto ma wiarę w Imię Moje, niech się cieszy i raduje, bo Królestwo jego już tu za życia [na ziemi], jest w Moim Imieniu. Królestwo Moje mogę założyć w duszy, choćby najwięcej pogrążonej w grzechach.

Przez taką duszę, która się zwróci do Imienia Mego, mogę Królestwo [Moje] rozszerzać, gdyż mogę ją oczyścić, wybielić i stanie się jako kryształ. Tam, gdzie obfitowała nieprawość, Łaska Moja obfitować będzie. Wszystko to mogę uczynić dla dusz, które modlą się w Imię Moje. Wołajcie i proście tylko: "Święć się Imię Twoje".

Imię Moje to Moc, to Potęga. Na Imię Moje piekło drży.

Żegnajcie się z miłością i wielką wiarą!

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Tak bardzo lekceważy się te wyrazy - tak wielkie i święte.

Każdy, kto wymawia te słowa z pobożnością i wiarą, otrzymuje odpuszczenie grzechów powszednich, jeżeli wzbudzi w sobie żal za te grzechy.

Pragnę, byście czynili wszystko w Imię Ojca, w Imię Moje i w Imię Ducha Świętego.

Niech ta modlitwa będzie powtarzana z pobożnością dziecka. Niech matka z pobożnością powtarza te słowa, ucząc dziecko tej modlitwy. Szatan ucieka od takiego dziecka, lęka się i nie ma dostępu, tak samo i do dusz waszych.

W Imię Moje zaczęta niech będzie każda praca wasza. W Imię Moje niech będzie każda wasza czynność; każdy wasz ruch, niech będzie nacechowany Imieniem Moim.

Cokolwiek czynicie, czyńcie w Imię Moje, a błogosławić wam będę.

Tam, gdzie cierpienie zdaje się nie do zniesienia, każdy krzyż /znak Krzyża Św./ osładza cierpienia, osładza ten krzyż, który nosicie idąc za Mną.

"Przyjdź Królestwo Twoje"

25.X.1959 r. Dzień Chrystusa Króla.

"Przyjdź Królestwo Twoje" [Mt 6,10] - Jestem Królem. Królem Miłości, Miłosierdzia, Przebaczenia. Królestwo Moje nie jest z tego świata.

Moje Królestwo to każda dusza. Daj Mi dusze, w których bym mógł mieszkać, jak w Królestwie Moim. Nie tylko mieszkać, ale działać przez takie dusze.

Gdy zasiadam na tronie miłości dusz, to pragnę, by nie tylko one były synami Królestwa Mojego, ale by rozszerzały Królestwo Moje,

Każdy może to uczynić. Dusza posiadająca Mnie, dusza w której przybytku jest mieszkanie całej Naszej Trójcy Świętej, nie może być samolubna, nie może być bezczynna, nie może się cieszyć tylko tym, że sama jest dzieckiem Naszym wybranym. Ona musi rozszerzać Królestwo Moje w dal.

Co to znaczy: rozszerzać Królestwo w dal? To znaczy, że dusza posiadająca Nas, musi być jakby matka, rodzicielka, musi wydawać ze siebie to wszystko, aby zdobywać inne dusze. Musi dawać swoje cierpienia, ofiary, modlitwy, poświęcenia, przebaczenia, musi kochać, przebaczać, musi być jakby ofiarą miłości, bo tylko przez ofiarę, przez cierpienie, przez modlitwę, można zdobywać dusze, to jest, rozszerzać Królestwo Moje. Dusza musi tak czynić, jak Ja: cierpieć, kochać, przebaczać, i musi wiedzieć, że Królestwo jej nie jest z tej ziemi. Szukajcie najpierw Królestwa Mego, a to wszystko będzie wam przydane.

Dusze szukające Mego Królestwa muszą być oderwane od ziemi, nie zakładając tu namiotów, bo ziemia przeminie. To chwila!

Ziemia jest na to, aby pomagała do uświęcenia, a nie przywiązywała.

Dusze przyziemne nigdy nie będą mogły rozszerzać Mego Królestwa, bo ziemia, jak magnes przyciąga do siebie ze swoją złośliwością. Szatan krąży, ciągnie do królestwa swego, królestwa niewoli, kajdan i śmierci. Dusza, która szuka Królestwa Mego, jest wolna, ma orle skrzydła, wznosi się jak orzeł wysoko, coraz wyżej i wyżej w świętości.

Orle dusze, żebyście wiedziały, jakie to szczęście jest wielkie, szukać [Mego Królestwa] i żyć w Królestwie Moim, w Królestwie Mego Ducha, w Królestwie oderwania [się] od wszystkiego co ziemskie.

Dusze, które pragniecie Mnie kochać, dusze, które chcecie, abym królował w was, w waszych sercach - wznieście się ponad ziemię, idźcie w ślady Moje, nieście Krzyż Mój z miłością, tak jak Ja, idźcie ze sztandarem Moim. Daję wam w rękę sztandar królowania, sztandar królewski, sztandar zwycięstwa.

Ten, który trzyma Mój sztandar, ten jest [tym], który zwyciężył siebie, zwyciężył ciało, które ciągnie do królestwa i sztandaru Mego nieprzyjaciela.

Kto ma Mój sztandar, zwycięży wszystko. Szatana zdepcze, ciało swoje ujarzmi, które wojenną ryczy wrzawą - stłumi wszystko zło, wzniesie się ponad rzeczy doczesne i jak ten orzeł, o którym już powiedziałem, wzbije się w świętość. Nie tylko sama dusza, ale pociągnie za sobą rzesze dusz, tysiące dusz.

Kapłan szukający tylko Królestwa Mego, a nie królestwa ziemi, o gdyby wiedział, jakby zdobywał dusze przez swoją świętość, przez swoje ofiary, przez swoje duszpasterstwo i sam stałby się świętym i uświęciłby nie tylko swoją parafię, ale świat cały.

Daj Mi jednego kapłana, szukającego Królestwa Mego, a odnowię oblicze ziemi.

Daj Mi jedną duszę, choćby najuboższą w wiedzę, ale świętą, szukającą we wszystkim Mnie, a podbiję świat.

Królestwo Moje nie jest z tej ziemi. Królestwo Moje nie ma końca.

Nie myśl, że królestwo dusz kończy się. Królestwo dusz nigdy się nie kończy. Bo dusze królewskie, które królują tu na ziemi są jakby wszechwładne, bo królestwo ich polega na tym, że są mocą Mocy Mojej. Dusze, które królują mają moc Mocy Mojej, mają Moją Świętość i mają Moją Wszechmoc. Są wszechwiedzące i wszechwidzące - Wszechmocą Moją - widzą Mnie. Takim duszom przeważnie się objawiam i daję im te dary, bo jestem Królem niezwyciężonym, Królem, który może cuda w duszach czynić.

Nieraz dusza mała, zapomniana, nieznana, ale szukająca Mego Królestwa, o jakże ona jest wszechmocna, ile ona działa, jakie hufce idą za nią, to ona sama o tym nie wie na tej ziemi. Dopiero w Królestwie Moim zobaczy, że była dziełem Rąk Moich, narzędziem rozszerzania Królestwa Mego na ziemi.

"Bądź Wola Twoja"

2.X.1960 r.

"Bądź Wola Twoja" [Mt 6,10]. "Ale nie jako Ja, ale jako Ty Ojcze" [por. Mt 26,39]. Są to Moje Słowa w Ogrójcu, gdy byłem opuszczony przez Mego Ojca.

Byłem tylko Człowiekiem.

Bóstwo Moje jakoby odłączyło się od Ciebie [Ojcze]. W ogrójcowej modlitwie i przez całą Mękę, aż do słowa: "Ojcze w Ręce Twoje oddaję Ducha Mego" [Łk 23,46], "Wykonało się" [J 19,30] - byłem Człowiekiem i opuszczonym przez Samego Boga [Ojca].

Cierpienie Moje w Ogrójcu było tak straszne, że na myśl całej Mojej Męki - krwawy pot wystąpił na Moim Ciele. Nie doznałem żadnej pociechy. Cierpienie, widok Męki całej, poniżenie Moje, przygniatało Mnie tak strasznie! Żadnego światła, tylko widok strasznych Mąk. Byłem tak przygnieciony w tych strasznych Mękach bez promyka światła, bez pociechy, bez żadnej ludzkiej pomocy. Szukałem pociechy u ludzi. Poszedłem do apostołów i zastałem ich śpiących.

Gdy wołałem do Ojca mówiłem: "Jeśli można, oddal ode Mnie ten kielich" [Mt 26,39] - ale równocześnie powiedziałem: "Nie Moja, ale Twoja Wola niech się stanie" [Łk 22,42].

Wtedy przyszedł Anioł pociechy [por. Łk 22,43].

Z jednej strony przygniatała Mnie myśl, że Krew Moja wylana będzie daremnie, lecz z drugiej strony była Mi dana pociecha, że Krew nie będzie daremnie przelana i pójdą za Mną hufce - tysiące. Było to pociechą Anioła.

Stworzenie Moje przyszło pocieszać Boga.

Radość ta, że tyle dusz będzie odkupionych Krwią Moją, że trony będą w Niebie zapełnione po upadłych aniołach - o, ile radości ta myśl dawała Mi, jako Człowiekowi - Bogu!

Było również wielką radością to, że choćby była przeze Mnie tylko jedna dusza odkupiona, byłoby to dla Mnie wielką chwałą.

Te Słowa, wypowiedziane: "Bądź Wola Twoja", są dla wszystkich dusz.

Gdy duszom się wydaje, że są opuszczone, że Bóg jakoby odszedł od nich, że opuszczone są przez przyjaciół - takie opuszczenie dla każdej duszy, która to przechodzi, jest straszne.

Gdy przyjdą jeszcze cierpienia fizyczne, stanie się samotna, jak Ja byłem osamotniony w Ogrójcu. Wtedy niech powie z wielką miłością i oddaniem: "Ojcze, nie jako ja, ale jako Ty chcesz".

Wtedy przyjdzie dla niej pocieszenie. Przyjdę Ja, Bóg, Pan, Ojciec [Iz 9,5], Oblubieniec tej duszy, Bóg Wszechmocny, który może wszystko przemienić w jednej chwili, Bóg, Ojciec, który [wam mówi :] "nie zostawię was sierotami" [por. J 14,18], ale [w] każdej chwili przyjdę wam z pomocą i "jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata" [Mt 28,20].

Dusze takie, które poddają się Woli Mojej, nie widzą nawet, jak oddają chwałę Mnie i wszystkim świętym. Dusza, gdy oddaje się Woli Mojej, wtedy Ja jej daję Wolę Moją, daję wszystko czego pragnie - a że Jestem Bogiem Wszechmocnym, mogę zmienić wszystkie smutki w radość, wszystkie cierpienia w pociechy. Wtedy odbieram jej krzyż i dusze takie, które się podają Woli Mojej nie cierpią. Bo co to jest krzyż? Krzyż - to są dwa kawałki drzewa. Jeśli kto położy jedno drzewo obok drugiego, to znaczy odda wolę swoją Woli Mojej - to nie ma krzyża. A jeśli sprzeciwia się Woli Mojej, wtedy kładzie drzewo w poprzek i powstaje krzyż.

Dusze cierpiące, dusze którym zdaje się, że was Bóg opuścił, to jest niepodobne. Bo zawsze cała Trójca Nasza pamięta nie tylko o was, jeżeli włosy wasze są policzone na głowie [Mt 10,30] i jeden nie spadnie bez Woli Mojej.

To Bóg, który was stworzył na obraz i podobieństwo Swoje i cała Nasza Trójca Święta pragnie, abyście były odbiciem Naszym. Mało! Abyście się stali Nami, zjednoczeni, nigdy nie rozdzieleni, pragnę abyście się stali jedno, jako My [por. J 17,21]. Abyście byli świętymi, jako Ojciec wasz Niebieski Świętym jest. Abyście zawsze widzieli siebie w Nas. Abyśmy mieszkali w was. Abyście Nas kochali, bo jeżeli Nas miłować będziecie, przyjdziemy i mieszkanie uczynimy w was [por. J 14,23].

Bo "czyż nie wiecie, żeście Kościołem Bożym, a Duch Pański mieszka w was?" [1 Kor 3,16].

"Jako w Niebie, tak i na ziemi"

16.VII.1961 r.

Jako w Niebie, tak i na ziemi [Mt 6,10]. W Niebie wypełniana jest Wola Moja na każde skinienie. Tam nie ma tego, żeby ktoś nie wypełnił Woli Mojej. Całe Niebo uwielbia Nas Wszystkich /Trójcę Świętą/.

Dusza powinna uwielbiać Naszą Wolę w Niebie, to znaczy Nasze rozporządzenia i iść za Naszą Wolą, a nie sprzeciwiać się Naszej Woli. Jesteśmy Wszechmocni, wszechwładni, możemy stwarzać, niszczyć i na nowo stwarzać. Możemy rzucać gromy, przemieniać dusze, przemieniać dusze w Nas, abyśmy byli jednomyślni wielkimi pragnieniami, abyśmy byli zjednoczeni w woli waszej w Nas. Pragniemy aby dusze wołały: "bądź Wola Twoja, jako w Niebie, tak i na ziemi", ale daliśmy człowiekowi wolną wolę. Może Nas kochać albo nienawidzić. Dusze są na ziemi, ziemia ich ciągnie, skutki grzechu pierworodnego żyją. Ciągła walka. Bo My pragniemy Naszej Woli, a wola ludzka pragnie pełnić wolę swoją. Co czynić? Daliśmy człowiekowi wolną wolę po to, żeby Nas kochał, uwielbiał, miłował z własnej woli. Miłość z przymusu nie daje Nam żadnej chwały. Żeby dusze wiedziały, jak drogocenny mają skarb w wolnej woli i jaką Nam oddać mogą chwałę przez wolną wolę, starałyby się wyniszczyć swój rozum, swoje "ja". Dusza taka, która oddaje swój rozum Naszej Woli i pracuje z Naszą Łaską, wyniszczona przez ciągłe zwalczanie siebie, wszystkich swoich skłonności, wszystkich swoich wad. W takiej duszy na gruzach jej wyniszczenia budujemy dzieła największej Naszej Miłości i Świętości. Dusza, choćby - jak Mój uczeń mówił - porwana była do trzeciego Nieba, w zachwycie Naszej Miłości, a nie deptałaby siebie, nie byłaby niszczeniem siebie, mało daje Nam chwały.

Ale niech się dusze nie lękają, bo człowiek stworzony z ziemi, jest ziemią i do ziemi ciągnie. Ziemia jest ziemią i każdemu jest dany bodziec, który go policzkuje. Ale właśnie na tym polega świętość, aby mimo wszystkich rozkoszy ziemi, dusza starała się z Łaską Naszą wyniszczać te osty na ugorze jej duszy.

O, jak wielką chwałę oddaje Nam taka dusza, mimo największych wad, mimo sprzeczności. Tu Łaska Boża porywa ją i chciałaby dojść do najwyższej świętości, a ziemia ciągnie ją swoją doczesnością, materializmem, mamoną, która zaślepia jej oczy duszy, zabrania jej czynić Nam z wszystkiego chwałę, staje się przyziemną - jak powiedziałem: ziemia ciągnie do ziemi.

Ale najdroższym skarbem jaki dałem duszy, jest wolna wola. Jest ona tak drogocenna, że to właśnie czyni świętych i takie dusze są najdroższymi skarbami. Takie dusze chociaż walczą i są przyziemne, im więcej mają walki ze złamaniem swojej woli, tym większa ich świętość, większa Nasza Chwała i radość tej duszy, bo staje się zjednoczeniem Woli Naszej z jej wolą. Wtedy możemy powiedzieć o takiej duszy, że jest odbiciem Naszym, świątynią Naszą - mało - jest jakby całą Naszą Świętą Trójcą. Bo cóż [to] jest Trójca Święta? Zjednoczeniem Ojca z Synem i Duchem Świętym.

Tak samo zjednoczenie duszy z Bogiem na tym polega, że jest w niej już jedna Wola Boża, jeden Bóg, a w Trzech Osobach.

Duszy, która daje Mi wolę swoją, daję Wolę Moją. Wtedy czynię jej wolę, daję wszystko o co prosi.

Piękną modlitwą kościelną jest modlitwa:

Przyjm Panie wolę moją, weź rozum, pamięć, wszystko co posiadam. Tobie to oddaję. Miłością i łaską obdarz mnie, a dosyć będę bogatym i więcej niczego nie pragnę”.

Jest to modlitwa, która bardzo jest miła Sercu Mojemu. Wtedy dusza oddaje Mi wszystko, co ma najdroższego, bo oddaje swoją wolę. Wtedy Ja Jestem Panem jej woli i mogę czynić co zechcę i jestem jakby Królem i Władcą jej duszy.

Dusze, które oddały Mi wolę swoją, stają się Mną, bo gdy stałem się Człowiekiem, powiedziałem Ojcu Memu:

"Idę, aby czynić Wolę Twoją".

Moja modlitwa na ziemi, jako Boga-Człowieka była modlitwą: „Ojcze nie jako Ja, ale jako Ty chcesz”. Niech dusze powtarzają tę modlitwę, a wtedy wszystkie jej trudności w drodze uświęcenia znikną, bo nie dopuszczę, aby dusza, która oddała swoją wolę Naszej Woli, mogłaby nie być wysłuchana i nigdy taka dusza nie będzie potępiona, która oddała swoją wolę Woli Naszej.

"Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj"

20.VII.1961 r.

"Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" [Mt 6,11]. Proście, abym wam dał tego Chleba Żywota, Chleba Ciała i Krwi Mojej. Bo kto pije Krew Moją i pożywa Ciało Moje - Ja mieszkam w nim, a on we Mnie [por. J 6,56]. Ten Chleb Żywota, to przemienienie, przeistoczenie duszy człowieka we Mnie. Wtedy Ja żyję w duszach, a one żyją we Mnie i jesteśmy jedno, tak jedno, jak jesteśmy w Trójcy Przenajświętszej jedno.

Każda Komunia Święta, to Pokarm dla duszy.

Dusze pragnące żyć we Mnie, dusze, które pragną świętości, zjednoczenia, niech przychodzą codziennie po ten Chleb powszedni znaczy codzienny, bo codziennie każdej duszy potrzeba tej Mocy i Siły - tego Chleba.

Jest to Pokarm, jest to Napój, to "Wino, które rodzi dziewice" [Za 9,17], które przeistacza dusze, czyni je świętymi.

Beze Mnie nic nie możecie [J 15,5]. Dusze spragnione miłości, spragnione świętości, przyjdźcie de Mnie, pijcie Krew Moją, pożywajcie Ciało Moje, a przemienię was w Siebie i będziemy jedno.

Jest to pokarm nie tylko dla tych, którzy się dobrze mają, żyją zawsze we Mnie, ale jest to pokarm dla tych, którzy pragną się oderwać od swego ciała, od swoich namiętności, od swoich złośliwości, które są jakby wpętane w więzy swojego ciała. Są to dusze, które są najdroższymi w Moich Oczach, w Oczach Boskich, bo pragną iść za Mną, a jakże często są w niewoli swojego ja, w niewoli swojego ciała. Duch wyrywa się, ale ciało ich jest mdłe, nie mają siły woli, upadają. Świat, szatan, wszystko jakby wrzawa wojenna zagłusza ich.

Są to dusze, za które Ja wylałem Krew Moją. Są to dusze, za które Ciało Swoje dałem na całopalenie. Poniosłem Mękę, śmierć, aby właśnie te dusze zbawić. Bo przyszedłem nie do zdrowych, ale do chorych i źle się mających.

Niech te dusze przyjdą do Mnie po to lekarstwo, pomoc, siłę. Niech przyjdą i pożywają Mego Ciała, piją Krew Moją. Niech idą po ten Chleb Mocy, po to Wino Zdrowia, a będą uleczone. Im więcej są chore, więcej słabe, właśnie wtedy niech idą do Trybunału Pokuty, a potem niech przyjdą na ucztę Eucharystyczną. Niech Mi uścielą wieczernik, abym mógł spożywać z nimi, abym mógł ich przemienić, jak przemieniłem chleb w Ciało, a wino w Krew Moją.

Niech się nie lękają, niech mają tylko dobrą wolę, niech Mnie pragną, a to jest najważniejsze.

Kto pragnie, niech przyjdzie do Mnie i pije [por. J 7,37]. Dam mu zdrój łaski, chleb żywota.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy [por. Mt 11,28], nie tylko ci, którzy macie szatę godową i radośni jesteście. Wy możecie przyjść na ucztę Mojej Miłości, aby Mi radość sprawić, przez ciągłe zjednoczenie się ze Mną, przez ciągłe odbicie was we Mnie. Cieszę się z takich dusz. To są właśnie kielichy białych lilii, to są śnieżne kwiaty, wyhodowane w ogrodzie Miłości Mojej, pielęgnowane ręką Matki Mojej, która tak bardzo kocha dusze śnieżne.

Ale Ja pragnę tych dusz, które są jak kłosy złamane, które jak lilie ale w bagnie. Właśnie te dusze są Moimi synami, bo to są te zgubione owieczki, dla których ranię sobie stopy i idę ich szukać, a gdy znajdę, rzucam dziewięćdziesiąt dziewięć, a tą biorę na ramiona, przynoszę do owczarni Mojej, do Trybunału Pokuty, a wtedy z jaką miłością spoczywam w tej duszy, bo to jest właśnie ta owieczka zgubiona, której tak szukałem.

23.VII.1961 r.

Pójdźcie do Mnie wszyscy pożywać ten chleb powszedni. Pójdźcie grzesznicy! bo kto pożywa Ciało Moje i pije Krew Moją, ten żyje Życiem Moim [por. J 6,57]. Jestem jako Chleb, jako Lekarstwo, jako Odtrutka na grzechy. Im więcej dusza ma ułomności, że trudno jej iść przez życie aby nie upaść, tym więcej powinna przychodzić do Mnie po tę Moc, po tę Siłę, po Zdrowie duszy. Jest to lekarstwo, które leczy rany duszy.

Jeżeli nie będziecie pożywać Tego Chleba i pić Krwi Mojej, nie będziecie mieli w sobie żywota [J 6,53]. Pożywanie Ciała Mego to życie, to życie dusz, które będzie trwać wiecznie.

Kosztujcie i zobaczcie, jak słodki jest Pan [por. Ps 34,9]. Jak życie duszy złączonej w Komunii Świętej jest piękne! To niebo na ziemi. Bo dusza, to świątynia Nasza [por. 1 Kor 3,16]. Z jaką Miłością biegnę do takiej duszy, jak ognista strzała, jak ogień, aby rozpalił jej serce, bo Jestem Ogniem, Płomieniem.

Pragnę aby dusze paliły się ogniem i rozpalały innych. Aby były pochodniami i świeciły. Tam gdzie jest ciemno, aby świeciło się światło, tam gdzie zimno, aby palił się ogień. Tam gdzie śmierć, aby stało się zmartwychwstanie. Abyśmy byli jedno, tak jedno jak jedno jest Nasza Trójca Święta.

Dusze! Pragniemy miłości! Przyjdźcie po Miłość!

Pijcie słodycz Moją, a życie wasze stanie się radością.

Smutki wasze przemienią się w radość.

Słabości wasze w moc.

Przyjdźcie bo jestem Bogiem Miłości i spragniony jak wy, spragniony miłości waszej. Na Łonie Ojca Mego miałem wszystkie rozkosze Nieba.

Rozkosz, całej Trójcy Naszej Świętej jest tak wielka, że wystarczająca za wszystko. A jednak stałem się Człowiekiem, aby stać się Chlebem - aby łączyć się z wami, abyście Mnie pożywali, bo pragnąłem miłości i pragnę miłości człowieka. Miałem wszystko, a tęskniłem za miłością człowieka.

Przyjdźcie do Mnie! Ugaście Moje pragnienie, pragnienie pożywania Paschy. Ugaście pragnienia Serca Mego, złączenia się z sercami waszymi. Pragnę, aby tętno Mego Serca tętniło w waszym sercu. Pragnę, aby Krew Moja tętniła w waszej krwi. Pragnę, aby oddech Mój był waszym oddechem. Pragnę miłości! Bóg Wielki, Przedwieczny, Bóg Miłości, Bóg, który wszystko trzyma w Swoim Ręku, Bóg Wszechmocny, który może wszystko zniszczyć i wszystko stworzyć, ten Bóg jest żebrakiem waszej miłości. Ten Bóg pragnie waszej miłości. Pragnie żyć z wami, jak Ojciec, jak Przyjaciel, jak Oblubieniec. Nie lękajcie się Mnie. Jestem Bogiem Miłości. Nie lękajcie się Mnie! Pragnę być kochanym. Jak wiecie, stałem się Dziecięciem, bo pragnąłem spoczywać na Łonie Mojej Matki, być przez Nią kochanym i pieszczonym. Nic się nie zmieniło. Jestem Ten Sam. Ten Sam, jak gdy chodziłem po ziemi, żyłem z Moją Matką Niepokalaną, z Moim opiekunem świętym Józefem, z Moimi przyjaciółmi apostołami, z Marią Magdaleną, Martą, Łazarzem. Wszędzie szukałem serca. Tam, gdzie Mi dawali serce, gdzie przytulili Mnie, ugościli Mnie, o jakże hojnym byłem dla tych, którzy Mnie kochali. Czyniłem cuda, uzdrawiałem, nawracałem. Każda dusza była Mi i jest tak droga, jak źrenica Oka Mego. Śmierć poniosłem z miłości. Ostatnią kroplę Krwi wylałem za grzeszników.

Nic się nie zmieniło! Jak byłem dwa tysiące lat temu, takim jestem dzisiaj. Każda Ofiara Mszy Świętej, to ponowienie Ofiary, Mojej Męki, to Krew Moja przelana, to Ciało Moje. I zostałem tu na tej ziemi, bo ziemia Moją jest ojczyzną. Czy na to zostałem zamknięty w Tabernakulum, abym był zamknięty i opuszczony przez tych, których tak ukochałem i za których przelałem ostatnią kroplę Krwi, za dusze, za was?

Czy będziecie tak zimni, obojętni jako to zimne Tabernakulum, w którym mieszkam?

A przecież w tym Tabernakulum Ja Jestem Żywy, z Ciałem i Krwią, z Bóstwem i Człowieczeństwem, z Duszą Moją.

Dusze! Dusze kapłańskie! Czemu tak mało mówicie o Bogu żebraku, o smutnym Bogu zamkniętym w Tabernakulum?! Mówcie ciągle o tym zjednoczeniu Moim w Komunii Świętej! To powinno być tak wielkie wezwanie! Wy powinniście być głosem na puszczy i wołać:

"Gotujcie drogę Pańską!".

Przygotowujcie drogę serc waszych na przyjęcie Boga - Boga, który jest smutny, bo przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli [por. J 1,11].

Mówcie o tym duszom w konfesjonale, przygotowujcie dusze do tej drogi złączenia dusz z Bogiem-Człowiekiem, Bogiem Miłości.

Gdy przygotowujecie dzieci do pierwszej Komunii Świętej, do tego pierwszego pocałunku Boga - Miłości z sercem dziecięcia, to mówcie im ciągle: aby się nie rozłączały ze Mną, bo nie po to zstępuję do serca dziecięcia, abym potem był zapomniany. Pilnujcie jak ogrodnicy w ogrodzie dusz tych białych kwiatów, aby trucizna grzechu, ten powiew szatański, nie owionął i nie zatruł tych kielichów zwracających się ku Mnie, bo Ja pragnę w liliach ich dusz mieszkać i nigdy nie rozłączyć się z nimi. Wasz to obowiązek jest!

Nie myślcie, że gdy dziecię jest już złączone z Miłością Moją, w tym pierwszym pocałunku Miłości Mojej, to koniec waszej pracy. Wy musicie czuwać i wszystko dać z siebie. Wołać do tych dusz, aby wszyscy przyszli, aby ten chleb powszedni był ich mocą, siłą na walkę ich życia młodocianego, aby pili tę Krew Moją, to Wino, które rodzi dziewice i czyni świętych.

1.X.1961 r.

Dusze! pijcie Krew Moją. Pijcie i wylewajcie na cały świat. W Krwi Mojej Zbawienie. Krew Moja odkupiła świat. Dzisiaj świat jakby potrzebował na nowo odkupienia Mojej Męki i Mojej Krwi. Dziś na świecie dzieją się rzeczy takie, jakie się nie działy przed potopem. /Przy tych słowach siostra powiedziała, że Pan Jezus [jest] jakiś zagniewany, że nie widziała jeszcze takiego Pana Jezusa./

Błagajcie Miłosierdzia Mego, pijcie Krew Moją i rzucajcie Ją w świat cały, w dusze, abym nie musiał karać świata.

Bo Krew Moja, to wstrzymanie Mojej Ręki karzącej, bo Jestem Bogiem Miłosierdzia.

Jestem Bogiem odrzuconym. Wyrzucają Mnie z serc ludzkich, z rodzin. Jestem odrzucony z serc dziecięcych. Szatan robi wszystkie wysiłki i toczy walkę z Bogiem, walkę ze Mną.

Wzywajcie wszystkie chóry anielskie i archanielskie, wzywajcie świętego Michała, aby mocą Mocy Mojej zdeptał szatana.

Kościół niech się modli do Miłosierdzia Mego! Niech będzie zatwierdzone święto Mego Miłosierdzia, bo w tym wasza ostoja, w tym wasza siła, w tym [jest] pokój w całym Kościele i całym świecie. Wzywajcie Moją Matkę Niepokalaną. Ofiarujcie przez Jej ręce Krew Moją - Ona jest Matką Zbawiciela i Matką Odkupiciela - aby przez Swą Niepokalaność wybłagała pokój w duszach, pokój w świecie, aby Swoją stopą Niepokalaną zdeptała węża piekielnego.

Powtarzajcie często, powtarzajcie ciągle:

„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”.

To jest błaganie, abym wam dał Samego Siebie jako Napój i Chleb Mocy, Chleb Żywota, bo kto nie będzie pożywał Ciała Mego i pił Krwi Mojej, ten nie ma żywota w sobie [por. J 6,53].

"I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom"

29.X.1961 r.

"I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" [Mt 6,12]. Przebaczać, odpuścić może tylko Bóg i matka. Przebaczać jest rzeczą bardzo trudną. Najwięcej zła i grzechu jest przez brak przebaczenia. Dlatego odpuszczam grzechy wtedy, gdy widzę w duszy przebaczenie i pojednanie się z bliźnim.

Jeśli dar przyniesiesz przed ołtarz Mój, a bliźni ma coś przeciwko tobie, to zostaw dar, a idź się pojednaj.

Wielu przebacza ale zewnętrznie - dla formy. To nie jest jeszcze przebaczeniem. To jest oszukiwanie samego siebie. Przebaczać, to jest w głębi duszy nie pamiętać.

Wielu przebacza, ale na dnie duszy zostaje ten żal do bliźniego swego. Wielu jest, którzy idą do ołtarza Mego, przyjmują Mnie w Komunii Świętej, a w sercu ich jest nienawiść, gorycz - w sercu nie ma pojednania.

Jakże Ja mogę mieszkać w takiej duszy, w której nie ma przebaczenia!, nie ma pokoju i nie ma pamięci na te słowa: "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”?

Jak mogę mieszkać w takiej duszy? Przychodzę jak gość i odchodzę, bo nie mogę zostać tam, gdzie nie ma miłości, a miłość bliźniego to wszystko.

Dusze, które chcą dojść do wielkiej doskonałości, muszą przebaczać.

Niech pamiętają na Moje pierwsze Słowa na Krzyżu – „Ojcze! odpuść im, bo nie wiedzą co czynią!”.

Niech uczą się ode Mnie, niech pomną, jak strasznie cierpiałem wtedy, gdy złość ludzka dochodziła do zenitu - do złości szatańskiej. Wśród największych męczarni, Moje Usta spalone wypowiedziały te Słowa: „Ojcze! odpuść im, bo nie wiedzą co czynią!”.

Te słowa były wypowiedziane dla wszystkich dusz, które znajdą się w takiej sytuacji, gdzie będą opuszczone, prześladowane, kiedy ich serca będą zranione i ze siebie nic nie mogą uczynić, bo są bezradne.

Niech wspomną na te Słowa: "Przebaczam!".

Będą to może cierpienia od najbliższych, najukochańszych. Będą to cierpienia tych, którzy najwięcej chcieliby czynić dobrego i czynią. Ich serca będą przepełnione boleścią i trudno im będzie powiedzieć: "Przebaczam".

Niech westchną do Miłosierdzia Bożego Mego, bo Miłosierdzie przebaczyło na Krzyżu wszystkim.

Miłosierdzie Moje przebacza tysiące razy.

Gdziekolwiek tylko widzę skruchę i błaganie Miłosierdzia Mego, tam śpieszę, przebaczam, zapominam - i duszy, która by w najcięższym była grzechu, która przyjdzie do Trybunału Pokuty i Miłosierdzia Mego - przebaczam po królewsku. Mówię tylko: "Przebaczam i proszę, nie grzesz więcej".

Przebaczam wszystkim bez wyjątku. Może przyjść najcięższy zbrodniarz do Mnie - nie pytam, jak nie pytałem dobrego łotra o jego uczynki dobre, abym miał podstawę do przebaczenia. Ale przebaczam i tak, jak mówiłem do łotra: „Dziś ze Mną będziesz w Raju” [Łk 23,43], tak tu mówię: "będziesz w Raju Mojej Miłości, będziesz w Raju Królewskiego Serca Mego", bo dając mu Siebie w Komunii Świętej, daję mu Pocałunek Miłości i pokoju, pocałunek przebaczenia.

Dusze, które pragniecie zjednoczyć się ze Mną, które pragniecie być w Królestwie Moim, w Królestwie Miłości, w Królestwie uścisku Miłości Mojej tu na ziemi i pragniecie być w Królestwie Moim, którego nie ma końca, bo jestem Królem Miłości, bo gdzie jest Miłość, tam jest Królowanie, jeżeli pragniecie zasiąść na stolicy Królestwa Mego i wychwalać Mnie po wszystkie czasy, to przebaczajcie, tak jak Ja przebaczam.

Gdy serca wasze zranione i w sercach waszych ból już się nie pomieści przez uczynione wam krzywdy przez bliźnich, to spójrzcie w Moje Oczy, zalane Krwią i Łzami na Krzyżu, spójrzcie na Serce zranione, spójrzcie i wspomnijcie o tym, że cierpienia Moje były ponad wszelkie cierpienia ziemskie. Bo jestem Bogiem, Królem, a na Krzyżu byłem zelżony, znieważony, zbezczeszczony - wasz Bóg, Stworzyciel, Miłość!

Przyszedłem, aby was zbawić, przeszedłem wszystkie Męki, aby was podnieść do synostwa, Mojego synostwa Bożego, i z przebitego Serca wylałem ostatnią kroplę Krwi. Była to Krew i Woda Miłosierdzia Mego, była to Krew i Woda Przebaczenia!

Wszystko dałem, ostatnią kroplę Krwi wylałem za was, aby was nauczyć przebaczenia, aby was nauczyć, jak trzeba przebaczać, aby się stać umiłowanym synem Moim, aby się stać umiłowaną córką Moją, abyście się stali świętym przez przebaczenie.

Powiecie: "Panie, Ty byłeś Bogiem, a my jesteśmy tak mali, tak słabi i tak trudni do przebaczania". Ale niech dusze Mnie zrozumieją. Że na Krzyżu byłem Bogiem, to prawda, bo Bóstwo zawsze było we Mnie, ale w czasie wszystkich Moich cierpień, byłem tylko Człowiekiem.

Dlatego przybrałem waszą naturę, abym mógł więcej jeszcze przebaczać - i w całej Mojej Męce było wielkie opuszczenie. Czy nie słyszeliście Mojego Słowa:

"Boże Mój, Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?" [Mt 27,46].

Przeszedłem wszystko, aby zrozumieć mowę waszych serc, aby was umocnić, gdy będziecie przechodzić tę samą Golgotę, gdy będziecie prześladowani przez bliźnich, gdy będziecie pokrzywdzeni, abyście mogli w waszych, bolesnych chwilach powiedzieć tak, jak Ja mówiłem:

„Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią” [Łk 23,34]

i abyście się zwrócili do Mnie, abym wam przebaczył wasze winy, tak jak wy przebaczacie waszym winowajcom.

"I nie wódź nas na pokuszenie"

5.XI.1961 r.

"I nie wódź nas na pokuszenie" [Mt 6,13]. Módlcie się, abym nie dał wam cierpień, aby nie dał wam rzeczy takich, których nie moglibyście znieść. Módlcie się, abym był zawsze z wami we wszystkich cierpieniach, we wszystkich przeżyciach, [abym] pokonał trudności ciała, abym był Bogiem Mocy, Bogiem Pocieszenia, Bogiem Ojcem. Módlcie się, abym nie rzucał gromów na was, nie patrzył na grzechy wasze jako Bóg Sprawiedliwy, ale Bóg Dobroci, bo [nie] pragnę, abyście Mnie wielbili, jako Potęgę, bo mam Moc rzucać gromy, mam Moc - i Sprawiedliwość wymaga kary. [W orędziu z 22.II.1959 r. Bóg mówi: "Przychodźcie do Mnie, jako do Boga Miłości i Wielkiego Miłosierdzia, a nie, jak do Boga Sprawiedliwego..." oraz "ten, który Mi służy z lękiem, ze strachem, abym go nie ukarał i nie odrzucił w ciemności piekielne, ten nie daje Mi chwały..."]

Módlcie się, abym nie był Bogiem karzącym, ale Bogiem Wielkiej Dobroci i Wielkiego Miłosierdzia.

Wołajcie tak, jak apostołowie, gdy łódź ich była rzucona na falach morza:

"Panie - ratuj, bo giniemy!" [Mt 8,25].

Ale pamiętajcie, że wśród burz waszego życia Ja pragnę mieszkać i gdy wam się zdaje, że łódź tonie, i wam się wydaje, że śpię - dopóki spoczywam w waszych sercach, Ja czuwam! Bo Serce Moje, to Serce Ojca - więcej: Serce Matki.

Czuwam nad wami i wiedzcie, że jedno Moje Słowo, jak powiedziałem, ongiś do morza rozhuczanego "ucisz się" [Mr 4,39], tak jedno Słowo Moje uciszy wszystkie gromy, nawały wszystkich nieszczęść, uciszy burze waszego życia i stanie się cisza wielka w duszach waszych. Nastąpi pokój w sercach waszych, nastąpi pokój we wszystkich waszych walkach, cierpieniach i usunę karzącą Rękę Moją, a otworzę Serce pełne Miłosierdzia, bo jestem Bogiem Miłości i Wielkiego Miłosierdzia, Bogiem Dobroci, bo stworzyłem miłość i pragnę miłości.

Przyjdźcie do Mnie po miłość, przyjdźcie do Mnie po łaski! Nie miejcie Mnie jako Boga gromów, nie miejcie Mnie za Boga, który by dał cierpienia ponad siły wasze, bo zawsze jestem z wami, jako Bóg Miłości, Bóg Dobroci.

Dusze, które cierpią, [które] słabe są. Dusze bezradne, dusze beznadziejne przyjdźcie do Mnie i powiedzcie: "Nie możemy cierpień znosić z miłością. Bądź nam Bogiem Miłości i Miłosierdzia i nie wódź nas na pokuszenie - to znaczy: nie dawaj nam cierpień tyle, abyśmy ich nie mogli znieść. Bądź nam Miłością, bądź nam Ojcem i przyjdź nam z pomocą we wszystkich pokusach, we wszystkich załamaniach naszych.

Ufajcie i wiedzcie, że nigdy nie dam cierpień ponad siły wasze, ale pragnę, abyście Mnie o to prosili, abyście przez modlitwę silniej się ze Mną łączyli, abyśmy byli jedno - tak jedno jak Jesteśmy w Jedności Trójcy Przenajświętszej.

Bo niczego nie pragnę od was tak bardzo, jak pragnę, abyście wcielili się [*] we Mnie, aby miłość nasza była nierozerwalna, miłość, która umie być miłością, Miłością Ojca, a miłość wasza, aby była miłością dziecka. Pragnę waszej miłości dziecięcej, ślepej ufności, abyście we wszystkich waszych walkach rzucali się w objęcia Moje, który nie pragnie karać dzieci swoich, chociaż Jestem Bogiem Sprawiedliwości i Mocy - ale pragnę was tulić do Mojego Serca, jako dzieci umiłowane, abyście były bezpieczne i spokojne, bo pragnę was strzec, jako źrenicy Oka Mego. [* "wcielili się" - znaczenie tego słowa wyjaśnia Jezus w orędziu z 30 września 1951 r. "O Dziecięctwie Duchowym" mówiąc: "Tak, jak w Maryję wcieliłem się i żyłem w Niej, tak pragnę wcielić się w dusze i żyć w duszach."]

I gdy przyjdziecie z taką miłością do Mnie, z miłością dziecka, to będziecie zawsze wysłuchane, i nie dam wam nigdy takich cierpień, bo ufność wasza, wiara wasza, miłość wasza cofnie Moją Rękę karzącą, i ta sama Ręka obejmie was i przyciśnie do Swojego Boga Miłości i Wielkiego Miłosierdzia.

"Ale nas zbaw ode złego - Amen"

19.XI.1961 r.

"Ale nas zbaw ode złego – Amen" [por. Mt 6,13]. Módlcie się, abym nie był dla was Bogiem Sprawiedliwości, ale Bogiem Miłosierdzia. Co dzień wołajcie:

"Ale zbaw nas ode złego".

Wybaw nas od złego potwora, od złego ducha, od wszelkich sideł szatańskich. Módlcie się, aby dusze wasze były zawsze gotowe stanąć przed sądem Bożym, abym was nie sądził jako Bóg Sprawiedliwy, ale jako Bóg Miłosierdzia. Módlcie się, abym was zachował od klęsk, od wszelkich cierpień doczesnych. Módlcie się, gdy przyjdą na was cierpienia:

"Wybaw nas Panie od chorób, bądź nam Mocą i Ostoją, zachowaj nas od wszelkich nieszczęść, od niepowodzenia", abym we wszelkich cierpieniach był waszą Mocą, waszym Ojcem, Pocieszycielem, Ojcem Przebaczenia, Ojcem Wybawienia od wszelkiego złego. Módlcie się, abym was wybawił, abym ochronił was od napaści złego ducha, od napaści ludzkiej, abym rozkazał aniołom Swoim, aby was strzegli przed wszelkim złem.

Módlcie się nie tylko za samych siebie. Módlcie się za braci waszych, módlcie się za grzeszników. Módlcie się przede wszystkim za Kościół cały święty, aby łódź Piotrowa na falach wzburzonego morza, na falach życia doczesnego nie zatonęła.

Módlcie się za zastępcę Mego /Ojca Świętego/, głowę Kościoła, abym go strzegł, jako źrenicy Oka Mego, aby Duch Święty oświecał go, aby mógł rządzić Królestwem Moim, bo Królestwo Moje to Kościół, to Królestwo dusz.

Módlcie się aby szatan, piekielny wróg Mój, we wszystkich duszach nie zarzucał sideł swoich, abym pogromił wszelkie jego zakusy i zdeptał, i zniszczył panowanie jego.

Módlcie się do Matki Mojej Niepokalanej. Oddawajcie Jej wszystkie wasze cierpienia, wszystkie wasze troski, oddawajcie Jej cały Kościół święty, bo Ona jest Oblubienicą Ducha Świętego, aby Duch Święty, Duch Pokoju, Duch Świętości panował nad wami, nad Kościołem, nad całym światem. Módlcie się do Mojej Matki, aby Swoją stopą zdeptała węża piekielnego, aby cała Trójca Nasza Święta zatryumfowała nad duszami waszymi, nad Kościołem i nad całym światem.

Aby zatryumfował Pokój Mój. Mój Pokój, a nie ten, który świat daje.

Módlcie się, abym został z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata.

Módlcie się, aby w Kościele było jedno wielkie zjednoczenie, aby nastała jedna Owczarnia i jeden Pasterz.

Módlcie się i nie ustawajcie - ufajcie!

Jestem Bogiem Dobroci, jestem Ojcem, Jestem Bogiem Pocieszenia.

Nasłuchuję na każdy wasz szept modlitwy waszej.

Módlcie się przede wszystkim we wszystkich waszych smutkach, cierpieniach, lękach waszych.

Wołajcie jak apostołowie, gdy łódź ich tonęła:

"Panie ratuj nas. Miej nas w Swojej opiece na każdy dzień, na każdą chwilę".

Módlcie się do Mojej Matki Niepokalanej. Oddajcie się pod Jej opiekę, pod Jej obronę i powtarzajcie modlitwę, która jest bardzo miłą Matce Mojej:

"Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko".

Ona jest waszą Matką Pocieszycielką.

Jej pośrednictwo wybawi was od wszelkiego złego.

Amen.

19.XI.1961 r. Niedziela w oktawie Matki Boskiej Ostrobramskiej.

-------------------------------

Komentarz: Treść przepisana ze starego maszynopisu. W nawiasach kwadratowych są przypisy z Biblii oraz nowe słowa uzupełniające niejasne zdania.

INNE ORĘDZIA S. MEDARDY (ZOFII WYSKIEL) PRZECZYTASZ TU: http://www.duchprawdy.com/medarda.htm



www.duchprawdy.com