Odpowiedzialność w służbie - wiara nadzieja miłość

(nauczanie wygłoszone na spotkaniu katolickiej wspólnoty Hallelu Jah dnia 2004-12-22 we Wrocławiu)

Na początku powiem, że temat potraktowałem dość ogólnie. Spróbuję uzasadnić że, miłość to również odpowiedzialność, miłość pobudzana jest przez nadzieję, a nadzieja przez wiarę. Jeżeli tak to odpowiedzialność zleży w dużej mierze od trzech podstawowych cnót teologicznych. Zaczynając od początku wyjaśnijmy na czym ma polegać wiara, aby prowadziła do nadziei, następnie nadzieja, która prowadzi do miłości, czyli odpowiedzialności. A ponieważ moje słowa są niczym, dziś są, a jutro ich nie będzie, postanowiłem, aby większą częścią tego co mówię stanowiły fragmenty Pisma Świętego, Słowo Boże bowiem trwa na wieki.

--------------------------------------------------------------------

1) WIARA powinna nas prowadzić do wolności, ta wolność polega na rozumowym odrzuceniu wszystkiego co nie prowadzi do Boga i Nim nie jest – tzn. cielesne lub inaczej grzeszne doznania, pragnienia, odczucia, myśli. Takie oczyszczenie przez wyrzeczenie pozwala nam na zyskanie czasu dla modlitwy czyli napełnianie się Duchem Świętym, a więc zyskiwanie mocy i mądrości do trwania w nauce Chrystusa, która pozwala poznawać prawdę o wspaniałej przyszłości - daje nadzieję wyzwalającą z wszelkich słabości. Wiara rozumu prowadzi do wyrzeczenia wszystkiego „co ma pozór zła” - wynika to z sensu i celu naszego istnienia o czym czytamy w Biblii:

Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie.” (Rz 11,32) [Ten werset wyjaśnił mi najwięcej o otaczającym mnie świecie. Jak Bóg okazuje miłosierdzie? Czytamy:] „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.” (Rz 5,8) [Dochodzimy tu do celu istnienia:] „A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich”. (1Kor 15,28) [Celem istnienia jest zjednoczenie z Bogiem. Czytamy więc dalej:] „Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość - wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś – nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.” (Rz 5,1-5) „Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.” (Ga 2,19-20)

Spróbuję teraz wyjaśnić własnymi słowami to o czym czytam ostatnio u św. Jana od Krzyża (w książce „Droga na Górę Karmel”). Bóg jest nieskończony w swej potędze i istocie, wszelkie próby jego poznania i przebywania z Nim bez odrzucenia tego co Nim nie jest są skazane na niepowodzenie ponieważ do Boga należymy, a On nie chce się nami dzielić. Jednocześnie najprościej poznać Nieskończoność, przez odrzucenie tego co skończone, tzn. nieskończenie łatwiej odrzucić to co ma koniec, niż poszukiwać Boga bez końca (Boga poznawać w nieskończoność), po odrzuceniu tego co skończone zostaje sam Bóg, a my w Nim. Różnica między tym co tutaj mówię a św. Janem od Krzyża polega głównie na tym, że to co skończone nazywa on „stworzeniem”. Przykład z mojego życia: kiedy grałem na komputerze nie mogłem się modlić, jeżeli się nie modliłem nie byłem zdolny do jakiegokolwiek dobrego czynu, marnowałem czas, siły i środki (niszczyłem swoje życie i męczyłem siebie) w tym sensie byłem bałwochwalcą czyli zdrajcą (bo nie ufałem Bogu, że On wie co jest dla mnie dobre i Jest jedynym źródłem Prawdy)! Jak uczy św. Paweł:

Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim - nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze - przez poznanie Jego: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach - w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych.” (Flp 3,7-11) „Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.” (Flp 3,20-21) [Tu dochodzimy do kolejnego etapu – nadziei]

2) NADZIEJA motywuje nas do poświęcenia, tak jak wiara do wyrzeczenia, musimy zawsze pamiętać o Królestwie Bożym - zmartwychwstaniu i życiu wiecznym w Niebie – zjednoczeniu z Bogiem. Nadzieja to antidotum na przygnębienie wynikające z problemów, potrzeb i pragnień oraz doświadczenia trudu, cierpienia i śmierci na ziemskim wygnaniu. W tym sensie wszelka depresja pochodzi od diabła, bo żadne przykre doświadczenie na ziemi nie może się równać nieskończonej chwale wiecznego powołania w Państwie Boga. Jak czytamy:

Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni. Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność.” (1Kor 15,51-53) „Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami!” (1Tes 4,13-18)

Taka perspektywa wspaniałej przyszłości powinna motywować do wszelkiego poświęcenia czasu, sił i środków dla osiągnięcia nieskończonej nagrody w Niebie. Przykład: Św. Paweł często pisze o zawodach i wyścigach w jakich bierze udział celem osiągnięcia wiecznej nagrody, dla niego nic już się nie liczy poza służbą Bogu, nie przejmuje się już głodem, chorobą, trudnymi doświadczeniami, a nawet śmiercią, bo wie, że wszystko to nie jest w stanie oderwać go od miłości Boga. Wszelkie trudności traktuje on jako możliwość doskonalenia, bo jak pisze „moc bowiem w słabości się doskonali” i „wszystko mogę [znieść] w Tym, który mnie umacnia”. Św. Paweł nawet pragnie śmierci, aby szybciej spotkać się z Jezusem, wiedząc o wspaniałości życia w Jego Królestwie. Pisze:

Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli. Oto, czego uczę: postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie znajdziecie się w niewoli Prawa. Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim /cnotom/ nie ma Prawa. A ci,którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy.” (Ga 5,13-25) „A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe. Mocą bowiem łaski, jaka została mi dana, mówię każdemu z was: Niech nikt nie ma o sobie wyższego mniemania, niż należy, lecz niech sądzi o sobie trzeźwo - według miary, jaką Bóg każdemu w wierze wyznaczył.” (Rz 12,1-3)

3) MIŁOŚĆ woli czyli odpowiedzialność w życiu i służbie jest to naturalna konsekwencja wyrwania się z bezsensowności i beznadziejności życia na Ziemi, gdzie panuje grzech i niesprawiedliwość. Do miłość jest zdolny człowiek wolny od egoizmu, to znaczy taki który widząc wspaniałą przyszłość potrafi poświęcić dla niej krótkie życie na ziemi. Czytamy więc:

Przeto, bracia moi najmilsi, bądźcie wytrwali i niezachwiani, zajęci zawsze ofiarnie dziełem Pańskim, pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu”. (1Kor 15,58) „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli!” (Flp 4,4-8)

Odpowiedzialność polega na realizacji podjętych zobowiązań i spełnianiu wymogów przetrwania (tzn. zdobywania środków dla egzystencji), oznacza to pracę na własne utrzymanie lub pomoc tym którzy nas jeszcze utrzymują w czym się tylko da, a jednocześnie naukę – rozwój który to przetrwanie nam zapewni. Jeżeli podejmujemy się czegoś nowego, musimy być w tym wytrwali, dążyć do realizacji nie czekając na ostatnią chwilę, ale przygotowywać się do tego znacznie wcześniej uprzedzając wszelkie możliwe przypadki, co nie wyklucza oddania tego Jezusowi przez modlitwę, modlitwa sprawia, że nie musimy się już o to martwić, ale możemy to po prostu robić. Przykładem wielkiej odpowiedzialności jest małżeństwo, tu już nie da się żyć dla siebie, ponieważ wszelka miłość własna natychmiast odbija się negatywnie na życiu drugiej osoby, nawet służba Bogu jest niezwykle trudna w takich warunkach, ponieważ druga osoba może odebrać to jako zaniedbywanie jej, o czym przestrzega św. Paweł (1Kor 7,32-35), szansą jest więc wspólna miłość do Boga przejawiająca się we wspólnej modlitwie i o ile się da również wspólnej służbie dla Niego. W rodzinie naturalne jest umieranie rodziców dla życia dzieci. Doskonały przykład miłości polegającej na odpowiedzialności daje sam Bóg. Bóg kochając nas wydał swego Syna za nas, aby poniósł odpowiedzialność na nasze grzechy, miłość to nie jest więc uczucie czy stan chwilowego uniesienia, ale stała odpowiedzialność woli naszej duszy. W liście do Efezjan czytamy:

I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. [Chodzi o to], abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową - ku Chrystusowi. Z Niego całe Ciało - zespalane i utrzymywane w łączności dzięki całej więzi umacniającej każdy z członków stosownie do jego miary - przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w miłości. To zatem mówię i zaklinam [was] w Panu, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie, z ich próżnym myśleniem, umysłem pogrążeni w mroku, obcy dla życia Bożego, na skutek tkwiącej w nich niewiedzy, na skutek zatwardziałości serca. Oni to doprowadziwszy siebie do nieczułości [sumienia], oddali się rozpuście, popełniając zachłannie wszelkiego rodzaju grzechy nieczyste. Wy zaś nie tak nauczyliście się Chrystusa. Słyszeliście przecież o Nim i zostaliście pouczeni w Nim - zgodnie z prawdą, jaka jest w Jezusie, że - co się tyczy poprzedniego sposobu życia - trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga,w sprawiedliwości i prawdziwej świętości.” (Ef 4,11-24)

Podsumowując: Miłość to odpowiedzialność, polegająca na tym, aby w nadziei poświęcać się dla dobra i przez wiarę wyrzekać się zła, czego wzór mamy w Jezusie i czego uczy św. Paweł. Dziękuję.

Zakończenie: We wszystkim co mówię i piszę oddaję się pod osąd Kościoła, gotów jestem na wszelkie zmiany wynikające z Jego pouczeń, tak aby nie być dla nikogo przyczyną zgorszenia lub rozłamu i mieć wolne sumienie.

 

Dodatek: Zagrożenia dla odpowiedzialności (dodatek nie był publicznie głoszony)

Na tej Drodze Krzyża prowadzącej do Królestwa Bożego czyha jednak wiele niebezpieczeństw. Nawet jeśli wyrzekniemy się wszystkiego co skończone dla Boga (oddamy to Mu i nie będziemy chcieli z tego czerpać nic dla siebie), jak uczy św. Jan od Krzyża czyha na nas wiele duchowych niebezpieczeństw, których niesposób tutaj wszystkich omówić, jeżeli ktoś chce postępować bezpiecznie w swoim rozwoju duchowym, warto aby czytał dzieła doktorów Kościoła. Dla nas jednak najistotniejszy jest fakt, że każdego czeka sąd przed Bogiem ze złych i dobrych uczynków, wszystko kiedyś stanie się jawne i nic nie da się ukryć! Wtedy okaże się sprawiedliwość i miłosierdzie! Pokora polega więc na uznaniu przed Bogiem słabości swojego ciała – skłonności do zła, i ograniczoności umysłu – skłonności do oszustwa. Zabezpieczy to nas przed podstępami szatana, bo nie będą już te pokusy i kłamstwa miały dla nas znaczenia i wagi. W ten sposób „uśmiercimy” swoje ciało i będziemy postępować w wolności (mądrości) i łasce (mocy) Ducha.

Można przeczytać jeszcze dla pokory kilka fragmentów z Nowego Testamentu:

Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz. Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga. A może utrzymujecie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie pożąda On ducha, którego w nas utwierdził? Daje zaś tym większą łaskę: Dlatego mówi: Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę. Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was. Przystąpcie bliżej do Boga, to i On zbliży się do was. Oczyśćcie ręce, grzesznicy, uświęćcie serca, ludzie chwiejni! Uznajcie waszą nędzę, smućcie się i płaczcie. Śmiech wasz niech się obróci w smutek, a radość w przygnębienie. Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was”. (Jk 4,1-10)

Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują? Wy zaś odmówiliście ubogiemu poszanowania. Czy to nie bogaci uciskają was bezwzględnie i nie oni ciągną was do sądów? Czy nie oni bluźnią zaszczytnemu Imieniu, które wypowiedziano nad wami? Jeśli przeto zgodnie z Pismem wypełniacie królewskie Prawo: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego, dobrze czynicie. Jeżeli zaś kierujecie się względem na osobę, popełniacie grzech, i Prawo potępi was jako przestępców. Choćby ktoś przestrzegał całego Prawa, a przestąpiłby jedno tylko przykazanie, ponosi winę za wszystkie. Ten bowiem, który powiedział: Nie cudzołóż, powiedział także: Nie zabijaj. Jeżeli więc nie popełniasz cudzołóstwa, jednak dopuszczasz się zabójstwa, jesteś przestępcą wobec Prawa. Mówcie i czyńcie tak, jak ludzie, którzy będą sądzeni na podstawie Prawa wolności. Będzie to bowiem sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia: miłosierdzie odnosi triumf nad sądem. Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy /sama/ wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta! - a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą.” (Jk 2,5-19)

Juda, sługa Jezusa Chrystusa, brat zaś Jakuba, do tych, którzy są powołani, umiłowani w Bogu Ojcu i zachowani dla Jezusa Chrystusa: miłosierdzie wam i pokój, i miłość niech będą udzielone obficie! Umiłowani, wkładając całe staranie w pisanie wam o wspólnym naszym zbawieniu, uważam za potrzebne napisać do was, aby zachęcić do walki o wiarę raz tylko przekazaną świętym. Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, którzy dawno już są zapisani na to potępienie, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego zamieniają na rozpustę, a nawet wypierają się jedynego Władcy i Pana naszego Jezusa Chrystusa. Pragnę zaś, żebyście przypomnieli sobie, choć raz na zawsze wiecie już wszystko, że Pan, który wybawił naród z Egiptu, następnie wytracił tych, którzy nie uwierzyli; i aniołów, tych, którzy nie zachowali swojej godności, ale opuścili własne mieszkanie, spętanych wiekuistymi więzami zatrzymał w ciemnościach na sąd wielkiego dnia; jak Sodoma i Gomora i w ich sąsiedztwie /położone/ miasta - w podobny sposób jak one oddawszy się rozpuście i pożądaniu cudzego ciała - stanowią przykład przez to, że ponoszą karę wiecznego ognia. Podobnie więc ci prorocy ze snów: ciała plugawią, Panowanie odrzucają i wypowiadają bluźnierstwa na Chwały. Gdy zaś archanioł Michał tocząc rozprawę z diabłem spierał się o ciało Mojżesza, nie odważył się rzucić wyroku bluźnierczego, ale powiedział: Pan niech cię skarci! Ci zaś /temu/ bluźnią, czego nie znają; co zaś w przyrodzony sposób spostrzegają jak bezrozumne zwierzęta, to obracają ku własnemu zepsuciu. Biada im, bo poszli drogą Kaina i oszustwu Balaama za zapłatę się oddali, a w buncie Korego poginęli. Ci właśnie na waszych agapach są zakałami, bez obawy oddają się rozpuście... samych siebie pasą... obłoki bez wody wiatrami unoszone... drzewa jesienne nie mające owocu, dwa razy uschłe, wykorzenione... rozhukane bałwany morskie wypluwające swoją hańbę... gwiazdy zabłąkane, dla których nieprzeniknione ciemności na wieki przeznaczone... Również o nich prorokował siódmy po Adamie /patriarcha/ Henoch, mówiąc: Oto przyszedł Pan z miriadami swoich świętych, aby dokonać sądu nad wszystkimi i ukarać wszystkich bezbożników za wszystkie bezbożne uczynki, przez które okazywała się ich bezbożność, i za wszystkie twarde słowa, które wypowiadali przeciwko Niemu grzesznicy bezbożni. Ci zawsze narzekają i są niezadowoleni ze swego losu, /choć/ postępują według swoich żądz. Usta ich głoszą słowa wyniosłe i dla korzyści mają wzgląd na osoby. Wy zaś, umiłowani, przypomnijcie sobie te słowa, które były zapowiedziane przez Apostołów Pana naszego Jezusa Chrystusa, gdy mówili do was, że w ostatnich czasach pojawią się szydercy, którzy będą postępowali według własnych pożądliwości. Oni to powodują podziały, /a sami/ są cieleśni /i/ Ducha nie mają. Wy zaś, umiłowani, budując samych siebie, na fundamencie waszej najświętszej wiary, w Duchu Świętym się módlcie i w miłości Bożej strzeżcie samych siebie, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, /które wiedzie/ ku życiu wiecznemu. Dla jednych miejcie litość, dla tych, którzy mają wątpliwości: ratujcie /ich/, wyrywając z ognia, dla drugich zaś miejcie litość z obawą, mając w nienawiści nawet chiton zbrukany przez ciało. Temu zaś, który może was ustrzec od upadku i stawić nienagannymi i rozradowanymi wobec swej chwały, jedynemu Bogu, Zbawcy naszemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, chwała, majestat, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz, i na wszystkie wieki! Amen.” (Jud 1,1-25)

Potem ujrzałem: oto biały obłok - a Siedzący na obłoku, podobny do Syna Człowieczego, miał złoty wieniec na głowie, a w ręku ostry sierp. I wyszedł inny anioł ze świątyni, wołając głosem donośnym do Siedzącego na obłoku: Zapuść Twój sierp i żniwa dokonaj, bo przyszła już pora dokonać żniwa, bo dojrzało żniwo na ziemi! A Siedzący na obłoku rzucił swój sierp na ziemię i ziemia została zżęta. I wyszedł inny anioł ze świątyni, która jest w niebie, i on miał ostry sierp. I wyszedł inny anioł od ołtarza, mający władzę nad ogniem, i donośnie zawołał do mającego ostry sierp: Zapuść twój ostry sierp i poobcinaj grona winorośli ziemi, bo jagody jej dojrzały! I rzucił anioł swój sierp na ziemię, i obrał z gron winorośl ziemi, i wrzucił je do tłoczni Bożego gniewu - ogromnej. I wydeptano tłocznię poza miastem, a z tłoczni krew wytrysnęła aż po wędzidła koni, na tysiąc i sześćset stadiów. I ujrzałem na niebie znak inny - wielki i godzien podziwu: siedmiu aniołów trzymających siedem plag, tych ostatecznych, bo w nich się dopełnił gniew Boga. I ujrzałem jakby morze szklane, pomieszane z ogniem, i tych, co zwyciężają Bestię i obraz jej, i liczbę jej imienia, stojących nad morzem szklanym, mających harfy Boże. A taką śpiewają pieśń Mojżesza, sługi Bożego, i pieśń Baranka: Dzieła Twoje są wielkie i godne podziwu, Panie, Boże wszechwładny! Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi, o Królu narodów! Któż by się nie bał, o Panie, i Twego imienia nie uczcił? Bo Ty sam jesteś Święty, bo przyjdą wszystkie narody i padną na twarz przed Tobą, bo ujawniły się słuszne Twoje wyroki.” (Ap 14,14-15,4)

Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości! Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Badajcie, co jest miłe Panu. I nie miejcie udziału w bezowocnych czynach ciemności, a raczej piętnując, nawracajcie [tamtych]! O tym bowiem, co u nich się dzieje po kryjomu, wstyd nawet mówić. Natomiast wszystkie te rzeczy piętnowane stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem. Dlatego się mówi: Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus. (Ef 5,8-14)

Fundamentem jest prawda, że wola powinna się radować tylko tym, co jest ku czci i chwale Bożej. Najwyższą zaś cześć możemy oddać Bogu, służąc Mu w doskonałości ewangelicznej. Wszystko zaś, co jest poza tym, nie ma żadnej wartości i nie przyniesie człowiekowi żadnej korzyści.” (św. Jan od Krzyża w książce „Droga na Górę Karmel” księga III rozdział 17 strona 324)

 


www.duchprawdy.com

Valid HTML 4.01 Transitional Poprawny CSS!